#rgAng

Mam kolegę. Kolega poznał dziewczynę, z czasem stali się parą. Dziewczyny nie znałem, bo mieszkała około 50 km od miejsca, w którym mieszkamy. Pewnego dnia ten oto kolega postanowił, że nas zapozna, tylko mnie o tym nie poinformował. Mieszkam w domu jednorodzinnym, oni przyjechali samochodem, zaparkowali przy bramie, przed moim domem, zadzwonił do mnie, że jest, nie napisał, że z nią. Wyszedłem w klapeczkach, bo nie zapowiadało się, że to spotkanie będzie długo trwało. I tak też było, a dlaczego? Już tłumaczę. Ja stoję, kolega stoi, dziewczyna siedzi na miejscu pasażera w samochodzie, drzwi otwarte, tak sobie rozmawiamy, śmiejemy się itd. Mam rodzonego brata, a mój kontakt z nim polega głównie na dogryzaniu sobie nawzajem, akurat obok przejeżdżał. Coś tam mu dogryzłem, on dogryzł mi, zaginając mnie. Stwierdziłem, że się odegram, zamachnąłem nogą w taki sposób, by klapek, który miałem na nodze, zsunął się i uderzył w przejeżdżającego brata. Nie wziąłem pod uwagę, że jednak coś może się nie udać. I faktycznie się nie udało – klapek zsunął się z mojej nogi i uderzył centralnie w twarz dziewczyny... W przypływie wstydu zareagowałem dokładnie tak, jak mam to zapisane w DNA – położyłem się na asfalcie i zacząłem się śmiać, dopiero potem wstałem i ją przeprosiłem. Udawała, że nie boli, że nic się nie stało, ale jednak wiedziałem, że było inaczej.

Nie są już razem, ale wiem, że nigdy tego nie zapomni, a ja nigdy nie zapomnę tego zażenowania wypisanego na twarzy kolegi.

#p3pCL

Kiedy byłam mała, myślałam, że moje dzieciństwo jest normalne. Kiedy tata przychodził do domu pijany, myślałam, że tak ma po prostu być. Krzyki, ciągłe kłótnie o to, że jesteśmy w długach, spraszanie kolegów do kieliszka, którzy często siedzieli do późna — dla mnie to była norma. Kiedy zdarzał się czas, gdy mój ojciec nie pił, po prostu się tym cieszyłam, ale wiedziałam, że to się wkrótce skończy. Z biegiem czasu zrozumiałam, że tak nie powinno być. Zaczęłam zazdrościć koleżankom, które nie musiały się bać we własnym domu. Jedyne czego chciałam, to spokój. Moje rodzeństwo po kolei się wyprowadzało. Im mniej nas zostawało w domu, tym bardziej ojca nienawidziłam. Zaczęłam też nienawidzić siebie. Kiedy ktoś ci ciągle powtarza, że jesteś nic nie warta, łatwo zaczynasz w to wierzyć. Przez długi czas nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. Uważałam, że jestem brzydka, nic nie umiem, nikt mnie nigdy nie zechce. Nie sądziłam, że kiedykolwiek cokolwiek osiągnę. Za każdym razem, kiedy ojciec znowu był pijany, coraz bardziej się załamywałam. Aż raz to zrobiłam. Wzięłam do ręki skalpel i parę razy przejechałam po ręce. Krechy zobaczyli moi przyjaciele. Porozmawiałam z nimi. Wyznałam wszystko, co się dzieje u mnie, że czuję się jak ostatni śmieć i że miewałam często myśli samobójcze. Pomogło. Cały czas pomagało. Wcześniej myśl o tym, że oni mogliby się o tym dowiedzieć, była co najmniej przerażająca. Teraz wiem, że to było głupie i dzięki nim wychodzę na prostą. Zaczynam wychodzić do ludzi i akceptować siebie. Od września idę do internatu, wyrywam się w końcu. I cały czas będę mieć przy sobie ludzi, którym mogę zaufać.

Zawsze znajdą się osoby, które potrzebują pomocy, ale wstydzą się o nią poprosić. Wystarczy im tylko pokazać, że akceptuje się je bez względu na to wszystko. Mnie to pomogło i być może uchroniło od zrobienia czegoś głupiego.

#9Ke5T

Pewnego razu usiadłem na ławce w mieście obok innego gościa nie najlepiej ubranego. Po chwili zobaczyłem, że jakaś laska nagrywa mnie smartfonem. Chyba było za późno na reakcję, bo tylko pomachała mi z uśmiechem i schowała się do mieszkania. Jak się okazało, po to, żeby ten „śmieszny” filmik wrzucić na YouTube.
Początkowo była mega beka (jak mogłem, to zostawałem w domu). Teraz to już spoko, nie spinam się, nawet czasami się oglądam :)
Kiedyś się spotkaliśmy na mieście i zapytałem, po co mnie nagrywała.
Odpowiedziała mi: „Spoko, wyluzuj, nic ci się nie stanie, jak się z ciebie trochę pośmieją, a przy okazji dałam ludziom trochę dobrego humoru po ciężkim dniu”.
Zapytałem, czy zrobiła to tylko dla beki. Potwierdziła. Potem obróciła się i powiedziała mi: „Siemka do następnego filmiku, żuliku” i poszła ze śmiechem...
Teraz boję się, że zrobi ze mnie żula w internecie :(

#PaypT

Przez trzy lata gimnazjum miałam paranoję związaną z moim ojcem.
Mój mózg ubzdurał sobie, że mój ojciec przychodzi do mnie w nocy do pokoju, kiedy śpię i... wykorzystuje mnie seksualnie.
Zawsze modliłam się o to, żeby dostać okres, bo wtedy wiedziałam, że nie jestem w ciąży. Bo gdybym była, to jakbym to wyjaśniła, skoro nie miałam chłopaka. I wtedy wiedziałam, że mam „wolne” kilka dni od tego wszystkiego.

Nie wiem, skąd to się wzięło, nie było nigdy takiej sytuacji, aby mój ojciec zrobił coś niestosownego wobec mnie, a przez trzy lata się męczyłam jak cholera.

#7LjvD

Moi rodzice uważają, że jedyną drogą życiową dla kobiety jest zajmowanie się domem i rodzenie dzieci oraz chodzenie do kościoła. Zupełnie do nich nie dociera, że kobieta to wcale nie jest jakiś gorszy gatunek i też może w życiu coś osiągnąć. Dla nich wszelkie kobiety sukcesu czy nawet zwykła ładnie ubrana kobieta na ulicy to ladacznica. Mam 17 lat i moim wielkim marzeniem jest studiowanie chemii, bo uwielbiam ten przedmiot oraz bardzo mnie interesuje. Dobrze wiem, że na żadne wsparcie od rodziców nie mam co liczyć, wiec poinformowałam ich tylko, że mam taki plan na życie oraz na wyjazd na studia, gdzie będę również pracować. Wyśmiali mnie, bo przecież ja powinnam już rodzinę zakładać i książki kucharskie czytać, a nie jakieś studia. To przecież nie dla kobiet, bo kobieta nie jest w stanie się nauczyć czegoś więcej niż obsługa pralki.

Bardzo mnie boli ich zachowanie. Cały czas próbują mi podcinać skrzydła i dać do zrozumienia, że moje miejsce jest w kuchni. Moja mama jest właśnie taka, sama wprost mówi, że jej zadaniem jest sprzątanie i dbanie o tatę. To raczej wina tego, że ją właśnie tak wychowano, jako przyszłą gospodynię domową i maszynkę do rodzenia dzieci, przez co ona sama próbuje wpoić mi te same wartości i uświadomić, że edukacja kobiety powinna skończyć się na wykształceniu podstawowym. Również ogromny problem mają z tym, że jak każda nastolatka chciałabym ładnie wyglądać. Ubieram się normalnie, nic wyzywającego, ale na widok pomalowanych paznokci tata dostaje szału. Makijażu już by chyba nie przeżył, wiec nawet nie próbuję. Nawet latem ciężko mi wywalczyć noszenie krótkich spodenek, bo zdarzało się, że po prostu mi je chowali, żebym nie kusiła chłopców na ulicy. Naprawdę mam tego dość, to nawet nie jest troska, tylko jakiś obłęd. W domu jedyny kanał w TV, jaki wolno mi oglądać, to telewizja Trwam. Gdy zdarzały się sytuacje, gdzie źle się czułam i nie byłam w stanie iść do kościoła, tata potrafił siłą mnie tam zaciągnąć, niezależnie czy miałam gorączkę, czy problemy z żołądkiem.

Czasem zastanawiam się, czy w ogóle ich kocham. Zawsze tylko mnie krzywdzili i utrudniali życie. Jest mi bardzo przykro z tego powodu.

#5cEva

Jako że związek z moim chłopakiem przerodził się w coś poważnego, ostatnio zostałam zaproszona na zapoznawczą kawę do jego rodziców. Wiadomo, stres i nerwy, ale trzeba to mieć za sobą.
Wszystko szło świetnie, rozmowa się kleiła, przyjemna atmosfera. W pewnym momencie mama mojego chłopaka poczęstowała nas czekoladowymi pralinkami. Wzięłam jedną i wpakowałam sobie do ust. Po chwili poczułam, że coś jest nie tak... Spojrzałam na jego mamę, która też wzięła jedną pralinkę, ale w przeciwieństwie do mnie najpierw wyjęła ją z brązowego papierka...

Cóż było robić? Przemieliłam w buzi ten papier i go połknęłam. Na szczęście nikt tego (chyba) nie zauważył :D

#zdPqg

Razem ze znajomymi piszemy nietypowego tekstowego RPG-a, bo przez wspólne konto mailowe. Jedna osoba jest prowadzącym, tzw. Mistrzem Gry, reszta opisuje, co się dzieje z ich postaciami. Trwa już to dobre dwa lata, więc fabuła poszła mocno do przodu, skomplikowała się, a my, rozmawiając o tym, najczęściej mówimy o naszych postaciach w pierwszej osobie. Niedawno dało to niemal dramatyczny zwrot akcji.

Czekam z koleżanką na autobus, stojąc w pewnej odległości od innych ludzi, rozmawiamy o tej naszej powieści. Ona dawno nie zaglądała przez nawał zaliczeń, za to postaci moja i kolegi wysunęły się chwilowo na bliższy plan. Streszczam jej to mniej więcej tymi słowami: „...No i ten wariat znowu do mnie podchodzi, świeci mi lampą po oczach i jak nie złapie za ramiona! Zaczynam się wyrywać, on mnie ciągnie do chaty, ja w krzyk, pół wioski się zbiegło, w tym brat. Wyciąga nóż i zaczyna grozić, że jeśli tamten natychmiast mnie nie puści, wypruje mu flaki, ja mdleję. Potem jak z nim rozmawiałam, to powiedział, że chciał mnie przeczochrać [nasza nazwa na seks] i tak zostawić do rana. Stwierdziłam, że to by było ciekawe, w końcu wiesz, jakiego mam męża, może by w końcu mnie zostawił, i obiecałam, że następnym razem nie będę się wydzierać...”.

W tym momencie zauważyłam, że w międzyczasie niepostrzeżenie zbliżyła się do nas starowinka, taka o lasce i z wózkiem na zakupy. Z autentycznym przerażeniem zaczyna mnie wypytywać, jak wygląda sytuacja u mnie w domu, czy mąż mocno bije, czy mam na jedzenie... Widać, że mocno się przejęła. My mocno zmieszane, bo faktycznie z boku musiało wyglądać to źle. Upraszając, wytłumaczyłyśmy jej, że to z takiej książki, jaką piszę, i że bardzo się utożsamiam z jedną bohaterką, dlatego mówię w pierwszej osobie. Chyba jej to nie przekonało, bo tylko pokręciła głową i odeszła na bok.

Przepraszam, Pani Babciu. Ja naprawdę nie chciałam. A na przyszłość musimy omawiać takie sprawy, jak nikogo nie ma w pobliżu. ;)

#12Ly1

Wczoraj goliłam sobie nogi. Parzę, jakiś paproch nad moją kostką — nie przejęłam się, tylko przejechałam po nim golarką. Po chwili z ciekawości zajrzałam na ostrze, żeby sprawdzić, co to było...
To był mały odwłok z jeszcze ruszającymi się w agonii nóżkami. Właśnie zgilotynowałam kleszcza.

#RAfv4

Wczoraj moja mama postanowiła przeprowadzić ze mną poważną rozmowę. „Wiem, że nie jesteś już dziewicą i że spotykasz się z chłopakami. Podczas sprzątania znalazłam prezerwatywy w biurku”. Następnie wygłosiła długą przemowę na temat antykoncepcji i chorób roznoszonych drogą płciową.

Mam 24 lata. Mieszkam z rodzicami. Jestem dziewicą. I teraz nie wiem, który z moich braci „używa” tych prezerwatyw. Jeden ma osiem lat, drugi piętnaście...
Dodaj anonimowe wyznanie