#cjIhC
Później poszłam do złego liceum, o złym profilu, wszystko generalnie robiłam źle. Jak byłoby dobrze? Nie wiem... Przyszedł czas na studia. W ostatniej chwili zmieniłam swój wybór na wybór rodziców i poszłam na kierunek dość prestiżowy, by w końcu zadowolić ojca i matkę. I tak z pewnością siebie, która sięgała metr poniżej poziomu dna, poszłam na moje studia. Na drugim roku wiedziałam, że to nie to, ale chciałam dokończyć. Może wtedy to usłyszę? Nie...
Dziś mam 30 lat, wspaniałego męża i dzieci oraz bardzo dobrze płatną pracę, której nienawidzę. Kiedy rok temu urodziłam trzecie dziecko i odchodziłam na macierzyński, jeszcze nie wiedziałam, że to koniec mojej bujnej kariery. Teraz wiem, ale przyznaję, że był to chyba najgorszy rok mojego życia... Pełen płaczu w poduchę i pełnej rewolucji w życiu. Dopiero teraz dotarło, że prawie zmarnowałam życie, a przecież wciąż jestem na tyle młoda, by je odmienić. Od dwóch miesięcy układam i planuję przy wsparciu męża. Już wiem kiedy i gdzie muszę się zapisać, by zdobyć zawód, którego pragnę :)
Trzymajcie kciuki, przede mną reszta życia ;)
#36FdJ
Mama odprowadzała mnie do szkoły aż do czwartej klasy (mieszkałam jakieś 10 minut od podstawówki).
Do niedawna nie mogłam nigdzie chodzić sama po godzinie 19.00 (w wakacje).
Teraz mam 15 lat i nie potrafię (albo się boję?) zapalić zapałki...
Obiadu (nawet dość prostego) też nie umiem zrobić.
To jest krótka przestroga dla przyszłych rodziców: uczcie swoje dzieci odpowiedzialności i nie rozpieszczajcie ich tak. Inaczej wyjdzie wam taka sierota jak ja...
#2lanE
#iwmbj
Minęło wiele lat. W końcu zebrałam się na odwagę i znalazłam siostrę na portalu społecznościowym. Postanowiłam się odezwać, wytłumaczyć. Tak bardzo się stresowałam, czy mi odpisze, czy nie. W końcu odpisała. Niestety nie ma happy endu. Sama od lat uważa się za jedynaczkę i obwinia mnie o brak kontaktu z mojej strony. Zapomniała już, jak traktowała nas matka, o tym, że pod groźbą bicia nie można było się jej sprzeciwiać.
Latami pracowałam na to, żeby się uwolnić od matki emocjonalnie, staram się codziennie i podjęłam próbę kontaktu z siostrą. Nie liczyłam na cuda, ale jednak niesmak pozostał.
#FDp0p
Wiecie, po co to piszę? Po to, żeby udowodnić, że przyjaźń nie jest jednopłciowa. Ja jestem dziewczyną, a C. jest facetem i przyjaźnimy się od 15 lat. Nigdy nic między nami nie było, a nie powiem, żadne z nas nie jest jakimś okropnym brzydalem, więc to nie kwestia wyglądu, że nie jesteśmy razem. Jesteśmy jak brat i siostra. Ba, więcej niż brat i siostra, bo typowe rodzeństwo nie rozmawia na tyle tematów i na pewne tematy z rodzeństwem też swobodnie się nie porozmawia. Jesteśmy wbrew stereotypom na temat przyjaźni damsko-męskiej. Jego znajomi wiele razy wypytywali go o mnie, że ma taką przyjaciółkę i nic? I to samo z moimi znajomymi. Nikt nie pojmuje, że C. to jedna z najważniejszych osób w moim życiu, ale jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i nigdy nic z tego nie będzie, bo... po prostu nie. I nie, C. nie jest w friendzonie. Mam faceta, znają się i bardzo się lubią.
I boli mnie, że ludzie nie wierzą w przyjaźń damsko-męską, kiedy jest na nią tak wiele przykładów i dowodów.
#Xx7QR
Spłaciłam może 1/3 długu, kiedy zostałam bez pracy. Tymczasem mój chłopak coraz częściej śmiał się ze mnie z powodu długu (nawet przy jego rodzinie). Było mi głupio, i to bardzo. Prosiłam go, by sobie odpuścił, że bardzo mi przykro, gdy mi to wypomina. Chciałam już wziąć kredyt, żeby go spłacić i mieć święty spokój, ale zaczął mnie przepraszać i mówić, że nie mam się spieszyć, że on wszystko rozumie, a to tylko głupie żarty. Posłuchałam go i kredyt odpuściłam. Na dniach mam dostać spory zwrot z podatku (pokryłby większość długu). Tymczasem chłopak zaczął planować wakacje, na które zwyczajnie mnie nie stać. Niby teraz wróciłam do pracy, ale dopiero w lipcu będę miała normalną wypłatę. Chłopak proponował, że on za mnie zapłaci, bylebym pojechała z nim. Nie chciałam na to przystać, bo ani nie chciałam zwiększać długu, ani wysłuchiwać jego ewentualnych żartów i docinków. Nie zrozumiał tego. Wściekł się na mnie, że przeze mnie musi odmawiać sobie przyjemności. Postanowił sam pojechać z kolegami, co mi nie do końca odpowiadało, bo wśród kawalerów byłby tam jedynym zajętym, a zdarzały się już sytuacje, że po pół roku dowiadywałam się przypadkiem, że łaził z nimi do klubu ze striptizem. Oczywiście znowu awantura, że mu wszystkiego zabraniam.
Po prostu... nie rozumiem, czy to rzeczywiście ja jestem taka okropna? Niby mnie wsparł finansowo, ale z drugiej strony żarty na temat długów czy mojej marnej sytuacji finansowej są po prostu przykre. Nie chcę być kulą u nogi i nie miałabym nic przeciwko, żeby zapłacił za mnie za wakacje, skoro rzeczywiście tego chce, ale boję się znowu żartów czy głupich tekstów. Zawsze chciałam być niezależną kobietą, od pierwszego roku studiów, odkąd się wyprowadziłam z domu rodzinnego, sama za wszystko płacę. To była pierwsza pożyczka od chłopaka i na pewno ostatnia. Czuję się jak jakiś pasożyt.
#m1PU0
Pewnego dnia wujcio postanowił zagłębić się w postępy technologii, więc kupił sobie komputer. Od strony do strony — trafił na portal randkowy. Coś go podkusiło, aby założyć tam konto i zacząć przygodę życia...
Poznał tam (według zdjęć) piękną kobietę. Długie nogi, piękne włosy, młodsza. Zaczęli ze sobą pisać. Po kilku miesiącach „znajomości” był tak zakochany, że powiedział o wszystkim żonie. Ciocia się wściekła, ale wyśmiała go, „bo zostawia ją dla kobiety, której nigdy nie widział”.
Wujaszek wziął to sobie do serca i postanowił wreszcie spotkać się ze swoją wybranką. Na miejscu jednak nie przywitała go piękna, młoda kobieta, tylko brzydki, gruby Andrzej.
Koniec końców ciocia wybaczyła mu „zdradę”, ale i tak dokucza mu tym przy każdej możliwej okazji. :D
#3h9UU
Gdy miałam 10 lat, pojechałam na kolonię nad morze. Pochodzę ze wsi i moja babcia hodowała w tym czasie krowy. Jak wiadomo, krowom podaje się wielkie kostki soli do konsumpcji. Przed wyjazdem ułamałam baryłkę z tejże kostki. Baryłka miała wielkość pomidora. Przez dwutygodniowy pobyt lizałam ją co wieczór, tak by nikt nie widział.
Do domu wróciłam z niczym.
Ba! Nawet mi zabrakło na ostatnie trzy dni pobytu.
To jak zabrać strzykawkę narkomanowi... Wtedy przeżyłam swój pierwszy odwyk.
#yNxYn
Cóż... ściana oddzielająca mój pokój od pokoju mojego brata niestety nie jest zbyt gruba...