#8pEjT

Wydarzyło się to dosyć niedawno...


22 sierpnia.
Dzwonię do szefa przypomnieć mu, że muszę mieć wolne 1 września. Wiecie. Dziecięce rozpoczyna rok szkolny i pierwszą klasę. Co słyszę w słuchawce? "A po co? Przecież pracujesz tylko do końca sierpnia".
 
Tak dowiedziałam się, że nie pracuję.

#gDvw0

Byłam z chłopakiem 2 lata. Pierwszy rok było super. Potem zaczęło się psuć. Zaczęły się kłótnie, że nie robię mu w domu, nie gotuję i w ogóle. Nie mieszkaliśmy razem. Uważałam, że jeśli do niego przyjeżdżam to możemy dzielić się obowiązkami. Ale u niego było tak, że jeśli nie było po jego myśli tak jak on chciał, to były kłótnie, wyzwiska... Wiele razy chciałam to zakończyć, ale zawsze słyszałam, że mnie kocha, że się zmieni.

W marcu poroniłam. Jako pocieszenie usłyszałam, że to jeszcze nie było dziecko i że zrobi mi następne. Zerwałam. Ale oczywiście wróciłam bo on mnie kocha... W sierpniu zaszłam w ciążę. Nie interesował się w ogóle. Miesiąc przed porodem zostawił mnie dla innej, o którą miałam się nie martwić. Miał inną, ale zabronił mieć mi kogoś do 18-tki dziecka i groził, że mnie zabije i takie tam.
Przeszło mu to jak zgłosiłam sprawę na policję. Dogadaliśmy się dla dziecka i odwołałam. Chciał po tym do mnie wrócić, ale mu się odwidziało, może to i lepiej.

Niestety dwa razy uległam mu i przespałam się z nim. On stwierdził, że nie chce mnie ranić bo mógłby wrócić, ale za jakiś czas znów by się mógł zakochać w kimś. Poprosiłam go żeby o dziecko pytał raz w tygodniu, a on pisze i dzwoni codziennie. Jest ta dziewczyna nadal. Nie wiem dlaczego mu uległam, może żeby się na niej odegrać, może bo jeszcze coś do niego czuję. Nie wiem. Dlaczego mimo tego co mi zrobił i wiem, że ten związek był chory i dobrze, że nie jesteśmy razem, myślę o nim. O tym, że ona teraz będzie z nim spać, spędzać czas. Czasami tęsknie i płakać mi się chce. Jak sobie poradzić? Staram się właśnie myśleć o tym co mi zrobił i w ogóle, ale czasami przychodzi dzień gdzie chce mi się płakać.

#hG1ZI

Działo się to w pracy, na produkcji. Robota nudna i monotonna, ale usłyszałam tam wiele historii życia ludzi, niektórych niekoniecznie chciałabym wiedzieć. To właśnie jedna z nich.

Codziennie było się na innych maszynach z innymi ludźmi, bo niemal nikt nie pracował tam na tyle długo, żeby być tam na stałe. Przeważnie dorabiali sobie studenci albo ludzie tuż przed emeryturą lub też w jej trakcie.
Co było robić? Jak maszyna była w porządku i praca szła płynnie, można było sobie z kimś pogadać. Jedna babka obok mnie zagaiła rozmowę, zeszło jakoś na temat tarota, co skłoniło ją do opowiedzenia własnej historii. Podobnież była znaną wróżką i uwielbiała wróżyć z kart.
Pewnego razu poszła do kościoła i z ciekawości spytała księdza co sądzi o tarocie, czy czasem nie robi jakiegoś grzechu? Przerażony ksiądz zaprosił ją do jakieś grupy, gdzie ludzie się modlili zdecydowanie więcej niż powinni... Poszła tam i okazało się, iż magia to grzech ciężki! I żeby zmyć go z siebie, musi spalić karty!
Wszystko spoko, jakby historia się tu kończyła. Ale nie.

Babka miała jeszcze syna.
Ów syn był fanem metalu, posiadał wiele płyt, niektóre pożyczone od kolegów, wiele miało autografy. Syn był dumny ze swojej kolekcji i często opowiadał matce o swojej pasji, muzyce. Starał się nie słuchać tego przy mamie na głośnikach, tylko na słuchawkach. Niestety ciekawska matka chciała w końcu się dowiedzieć czego słucha jej syn, skoro tyle razy się chwalił.
Puściła i usłyszała "wycie diabła, biesa, lucyfera, z czeluści piekieł, niczym darcie się grzeszników w kotle podgrzewanym gwiazdą zaranną"... Jej opis na pewno brzmiał lepiej, niż mój teraz, bo się wtedy lekko zapętliła...
Pomyślała, że to jej wina, że jej grzech spłynął też na syna i musi go uwolnić. Wzięła wszystkie płyty, karty tarota i inne magiczne przedmioty z domu i spaliła wszystko.

Kiedy syn wrócił ze szkoły, czy gdzie tam był, matka dumna pokazała gasnące ognisko i spalone płyty. Syn zaczął tak wyć, że babka podejrzewała, że ogień musiał rzeczywiście wygnać szatana z jego ciała i dumna z siebie chwaliła się później udanym egzorcyzmem.
Syn miał tak puste spojrzenie po tym, nie odzywał się wiele dni, ale babka sądziła, że to po prostu spłynął na niego spokój. Nie wiem, co później się z nim działo, później tej babki już nie widziałam.

#ZdhEf

Chodzę do 2 kl liceum, mam 16 lat i mam lekcje z jednym nauczycielem. Każda dziewczyna się przy nim krępuje. Nauczyciel nie jest w stanie nie powiedzieć nic dwuznacznego w stronę płci przeciwnej. Nie krępuje się z zaglądaniem w dekolt czy z premedytacją spojrzeć się pod ławkę gdy mam spódniczkę. Wiadomo, rozumiem kiedy odzież nie zakrywa wystarczająco dużo, jednak ubieram się estetycznie i z odpowiednią długością.

Kiedy nauczyciel powiedział w stronę uczennicy "z takimi cy*kami pewnie każdy chłopak o tobie wie" lub "nie będę się na ciebie dyskretnie patrzył, bo wyjdzie że jestem bardziej zboczony niż przeważnie", te i wiele innych tekstów kieruje do zniesmaczonych dziewczyn.

Nauczyciel jest po 60, uczy w szkole już ponad 20 lat, a wątpię że nie było na niego wcześniej skarg. Nie wiem co zrobić może mu coś odpowiedzieć na kolejny jego seksualny podtekst? Oczywiście chłopcy uwielbiają kiedy się śmieją wraz z tym nauczycielem, a my nie potrafimy nic odpowiedzieć bo jesteśmy w szoku, że tak powiedział do nas nauczyciel.
Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś mi dał jakaś radę.

#LkYgu

Uwielbiam robić zakupy przez internet w pewnym wielkim sklepie na Z...
Robię to co najmniej sześć razy w miesiącu. Nie, nie dlatego, że jestem zakupoholiczką.

Podoba mi się kurier, który przywozi mi paczki, a ponieważ wstydzę się do niego zagadać raz a porządnie, to chociaż się do siebie pouśmiechamy.

P. S. Najbardziej lubię jak wysyłają biustonosze w miękkiej paczce :D.

#VFpbr

Nie jestem pierwszym właścicielem mojego psa. Wyglądał jak siedem nieszczęść, gdy odbierałem go. Fizycznie dość szybko wydobrzał, a właściwie to zmienił się nie do poznania. Niestety z psychiką wciąż jest bardzo źle. Na widok wyciągniętej w jego stronę dłoni kuli się ze strachu, czasami nawet posika się. Wiecie kto najbardziej przeszkadza mi w walce z jego lękami? Ludzie, którzy "chcą dobrze".

Mam wrażenie, że na hasło "pies boi się, proszę nie głaskać" niektórzy za punkt honoru biorą sobie udowodnienie, że są cholernie wyjątkowi i akurat ich pies polubi/oni kochają pieski, więc pieski muszą kochać ich/"psy wyczuwają dobrych ludzi, więc mnie polubi"/taki ładny piesek na pewno wszystkich lubi. Można zatrzymać takiego delikwenta dopiero łapiąc go za rękę i zdarzają się tacy co są tym oburzeni, bo nie mam prawa ich dotykać. Ach, są jeszcze tacy co mówią, że skoro pies gryzie to mam założyć mu kaganiec. (Nie, nie gryzie. Nigdy nawet nie warknął, ale przecież świat kręci się wokół nich i nie może być innego powodu, by nie głaskać psa tylko taki, że zostaną ugryzieni.)

Ludzie wolą na własną rękę zdobyć jego zaufanie, bo przecież wiedzą lepiej ode mnie czego potrzebuje mój pies. Zamiast spytać się właściciela i chwilę posłuchać jak postępować uznają, że lepsza będzie dla psa terapia szokowa. I w ten sposób starania i próby socjalizacji idą na marne.

Sytuacja z niedawna: Podchodzi nastolatka i nachyla się tak, że łeb ma w odległości kilku cm od jego pyska i trajkocze do niego, jak bardzo chciałaby mieć takiego pieska jak on; kocha pieski i w ogóle. Pies kuli się ze strachu, ja mówię, że ma przestać, bo boi się. Dziewczę nie daje za wygraną. Odpowiada, że przecież nie dotyka go i dalej gada do psa. Musiałem zagrodzić jej dostęp, żeby dała mu spokój. I po co to wszystko? Tak bardzo potrzebowała pokazać, że kocha pieski? Bo chyba mało ją obchodziło, co czuje pies. Muszę przyznać, że "zaprzyjaźnianie się" na siłę z jakimkolwiek zwierzęciem kojarzy mi się z księżniczką przekonaną, że wszyscy są od spełniania jej zachcianek. Zwierzątka również.

Pies tak samo jak człowiek może być chory/w złej kondycji psychicznej/po zabiegu lekarskim itp., więc sorry, ale biegnięcie od razu z łapami do obcego psa nie oznacza miłości do piesków, tylko pokazuje, że ktoś traktuje je jak maskotki. Nie chcę generalizować, na pewno jest wiele psów, które lubią kontakt z ludźmi spotkanymi na spacerze, ale jeśli zbyt dużym problemem jest zastanowienie się chwilę, co czuje takie zwierzę i spytanie się, czy można pogłaskać (oraz łaskawe poczekanie na odpowiedź, a nie wyciąganie ręki jeszcze w trakcie pytania!) to może czas kupić sobie pluszowego pieska?

#I8lzl

Jestem pasożytem, a przynajmniej tak uważa większość ludzi, których znam, i tak zapewne wy będziecie uważać za parę linijek.

Jestem już pełnoletnia, mam dwójkę dzieci (urodziłam przed 18), mieszkam z nimi w dość dużym mieszkaniu, które kupili mi rodzice. Nadal się uczę, a dzieci są jeszcze małe, więc kiedy ja jestem na zajęciach, opiekuje się nimi niania, której płacą moi rodzice, płacą też za wodę, prąd, jedzenie itd. Dostaję też od nich co miesiąc dużą sumę pieniędzy (połowę zawsze odkładam, tak na wszelki wypadek) na przyjemności dzieci i moje.
Tak, doję moich rodziców i będę to robić tak długo jak będę mogła i w jak największych ilościach.

A teraz ta część, o której dowiecie się tylko wy. Pierwszy raz zostałam zgwałcona w wieku 12 lat, przez mojego ojca. Potem były kolejne razy, dopóki po urodzeniu drugiego dziecka nie zagroziłam, że każdy w mieście się dowie. Matka wiedziała, ale udawała, że nie wie.
Moje dzieci są jednocześnie dziećmi mojego ojca. Jak skończyłam 18 lat, to zażądałam: własnego mieszkania, pieniędzy na dosłownie wszystko (stać ich) i zero próby kontaktu z ich strony, zgodzili się (reputacja i tak już była zszargana - przez córkę, która się puszcza i ma dzieci z nie wiadomo kim), żeby ratować resztki dobrego imienia.

To koniec, morału nie ma.

#ahvK1

Ostatnio będąc na spacerze zauważyłem zapłakaną dziewczynkę (na oko 4 lata). Dookoła pełno ludzi, ale nikt się nią nie zainteresował, więc stwierdziłem, że zrobię to ja. Bez żadnego wahania podszedłem do dziewczynki i spytałem się czemu płacze i gdzie są jej rodzice, mała odpowiedziała, że nie ma pojęcia, więc zaczęliśmy ich szukać.

Po niespełna 20 minutach poszukiwań udało się. Jednak to co zobaczyłem zaraz po tym przeraziło mnie. Jej mama zamiast podziękować czy cokolwiek, to zwyzywała mnie, że porwałem jej córkę, chciała też dzwonić na policję.
Później złapała małą za rękę, zaczęła ją szarpać i wrzeszczeć, że jak to mogła rozmawiać z kimś obcym, po czym uderzyła ją z otwartej dłoni w twarz. Kiedy powiedziałem, żeby się opanowała, bo to małe dziecko i powinna się cieszyć, że się znalazła, to znowu zaczęła mnie wyzywać. Według niej ktoś taki jak ja - 17-letni chłopak z długimi włosami - na pewno coś podał jej córce i chciał ją zgwałcić. Zaczęła mnie popychać i szarpać za włosy. Na szczęście widział to wszystko patrol policji i szybko zainterweniowali. Zawsze byłem uczony, że kobiet się nie bije i trzeba je szanować, aczkolwiek wszystko ma swoje granice.

Niestety nie wiem, jak ta sprawa się dalej potoczyła. Ja osobiście nie złożyłem skargi za napaść, ale policjanci widzieli, jak matka potraktowała córkę, więc mam nadzieję, że tej sprawy tak nie zostawili.

#7zTzR

Kiedy miałam jakieś 11 lat, wmówiłam swojemu 5 lat młodszemu kuzynowi, że zamieni się on w kota. Gwiazdy miały wskazywać na to, że przemiana zajdzie w dniu jego dziesiątych urodzin, a futro będzie koloru czarnego. "Zabawę" podłapały inne dzieci na spotkaniu rodzinnym i już po chwili wszyscy zaczęli wyrażać wyrazy współczucia niedoszłemu kotu. Mało tego, sprawa się przeciągała, przez dobry rok nie było spotkania, żeby ktoś nie wspomniał o nadchodzącej przemianie.

Skończyło się, kiedy ciotka któregoś dnia zastała kuzyna płaczącego na łóżku, zapytany co się dzieje, odpowiedział, że "nie chce być kotem". Młody nie chciał mamie uwierzyć, że to przecież niemożliwe. Uspokoił się dopiero kiedy ja, po nie niebezstresowej rozmowie z rodzicami, stwierdziłam, że znaki na niebie się zmieniły.

Byłam okrutnym dzieckiem.

#LfQKm

O tym jak status człowieka może zmienić jego postrzeganie.

Nigdy nie byłem zbyt śmiały do dziewczyn. Dopiero na studiach poznałem kogoś, co prawda to był krótki związek, ale podniósł moją samoocenę i potem jakoś tam poszło.

O tym, że mam dziewczynę napomknąłem któregoś dnia koleżankom z roku. I cóż się stało? Te same osoby, które wcześniej traktowały mnie chłodno, nagle otoczyły mnie wianuszkiem i chciały jak najwięcej się o niej dowiedzieć. Po minach niektórych widziałem nawet, że jej zazdroszczą (byłem/jestem w miarę przystojnym facetem).

Tak więc, jeśli macie problemy z przyciągnięciem uwagi płci przeciwnej, małe kłamstwo nie zaszkodzi.
Dodaj anonimowe wyznanie