#NvLbZ

Moi „kumple” podśmiewają się ze mnie przy piwie, że moja dziewczyna jest gruba. Może nie ma figury modelki, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest gruba.
 
Najlepsze jednak jest to, że dziewczyna jednego z nich przespała się ze wszystkimi pozostałymi, dziewczyna drugiego kiedyś miała na imię Rafał, a trzeci na seks może liczyć tylko jak dostanie zasiłek i pójdzie na tanie dziwki.

Oczywiście im tego nie powiem, bo jestem dobrze wychowany, nie oceniam ludzi po pozorach i nienawidzę się wywyższać w towarzystwie, ale ich hipokryzja naprawdę bawi.

#Pz3H4

Mój facet ciężko chorował. Były momenty, kiedy żegnał się ze mną, bo był przekonany, że nie przeżyje nocy. Nie będę się rozpisywała o tej chorobie, ale tuż po operacji byłam dla niego jednym wsparciem. Czasami kiedy schodziły ze mnie emocje po powrocie ze szpitala, zastanawiałam się, skąd mam w sobie tyle siły. Zamieszkałam z nim, miałam wtedy 20 lat. Jeszcze długi okres po operacji wciąż był ode mnie uzależniony. Nie mógł pracować ani zajmować się domem, więc absolutnie wszystko było na mojej głowie. Dzięki mojej pomocy stanął na nogi. Był mi wdzięczny, na każdym kroku powtarzał, jak bardzo mnie kocha.

Kiedy miałam 25 lat, zdarzył się wypadek. Była zima, wracałam z rodzinnego domu do mojego mężczyzny. Brat postanowił, że odwiezie mnie na dworzec. Nie pamiętam nic, oprócz piosenki, która leciała w radiu. Nie pamiętam momentu uderzenia o drzewo, nie pamiętam tego, jak transportowali mnie do szpitala... Nic. Brat mimo poważnego urazu głowy wyszedł z tego, teraz prowadzi normalne życie. Ja natomiast usłyszałam, że jestem sparaliżowana od pasa w dół, miałam zmasakrowane ograny, a wszystko przez pas, który był niepoprawnie założony. Dosłownie mnie zmiażdżył.

Po wypadku moje życie zmieniło się o 180 stopni. Moim najlepszym przyjacielem stał się wózek. Czasami ludzie pytają mojego mężczyzny: „Po co męczysz się w tym związku?”, „Jesteś młody, znajdź sobie kogoś, z kim ułożysz sobie normalne życie”. Mnie to boli, ale nie jego. Teraz to on jest silny i poświęca mi siebie. Zawsze powtarza: „Oni nie wiedzą, jak jeszcze wiele jestem w stanie znieść, żeby kobieta mojego życia była szczęśliwa”.

#dWrqX

Mam 15 lat, a moja rodzina jest jedną z tych bogatszych. Mój tata (przystojny mężczyzna, na którego lecą moje koleżanki) bardzo dobrze zarabia, więc nie musimy się o nic martwić. Moja mama (zadbana i zawsze uśmiechnięta) korzysta z życia, jeżdżąc do spa i tego typu miejsc, w których odpoczywa. Oczywiście wszystko funduje tata. Zawsze wydawało mi się, że wszystko jest okej, ale dwa dni temu, kiedy moja mama była na jednym ze swoich wyjazdów (ja byłam u babci), wróciłam do domu trochę wcześniej i zastałam widok, który utknie mi w pamięci do końca życia. Mój ojciec całujący na naszym stole w kuchni jakiegoś gościa w bokserkach. Byłam w takim szoku, że nic nie potrafiłam powiedzieć, a oni byli tak zajęci sobą, że nawet mnie nie zobaczyli. Odezwałam się dopiero kiedy ten obcy facet włożył mojemu tacie rękę do spodni. Odsunął się od niego tak szybko, że jeszcze przy okazji walnął głową w szafkę kuchenną.
Okazało się, że ten człowiek to „przyjaciel” mojego taty, który bardzo go lubi i nic nie może z tym zrobić. Cały czas utrzymuje, że nie jest biseksualny i nie kocha tego faceta, ale ja widziałam ich w tej kuchni i to nie były mechaniczne ruchy, tylko wręcz przepełnione uczuciami. Widać było, że im na sobie zależy. 
Nie umiem powiedzieć tego mamie, po prostu nie potrafię, ale wiem, że muszę to zrobić, bo tata nie zamierza nic jej powiedzieć. Z drugiej strony łapię się często na myśleniu, że dobrze jest tak, jak jest. Wstyd mi za nas.

#F1udR

Zaprosiłam koleżanki na weekend na działkę. Postanowiłyśmy pochodzić po okolicy; gdy dotarłyśmy do niezbyt głębokiej rzeczki, stwierdziłyśmy, że nie chce nam się obchodzić jej wokoło, więc lepiej będzie przekroczyć ją w bród. No bo w końcu co to dla nas, harcerki sobie nie poradzą?
Poszłam pierwsza i wydawało mi się, że wszystko będzie dobrze. Wybierałam ładne, wystające kamienie, tylko że nagle jeden z nich odpłynął. Cała w szoku i zdezorientowana upadłam tyłkiem do lodowatej wody, a gdy obróciłam się, by zobaczyć, co się stało, ujrzałam martwego bobra... Okazało się, że pomyliłam martwego, rozkładającego się już bobra z kamieniem. Nadal pamiętam to miękkie uczucie pod nogą, chyba będzie mi się dzisiaj śniło, fuj.

#1B2cX

Praktyki zawodowe. Opiekunka oddelegowana do opieki nad praktykantami rozdaje nam kluczyki do szafeczek, gdzie można zostawić swoje okrycia wierzchnie oraz odzież roboczą (w formie koszulki i butów) po skończeniu zmiany. Pani dała nam chwilkę na ogarnięcie się, a sama stanęła z boku. Nie ukrywam — byłam bardzo podekscytowana perspektywą praktyk. Niestety, już od samego początku mi nie szło i mimo usilnych starań nie mogłam zamknąć swojej szafki... Próbowałam każdym sposobem: delikatnie, mocniej — i nic.
Nagle opiekunka mówi do mnie: „A może weźmiesz tę rękę?”...

Nie wiem dlaczego nie poczułam, że przytrzaskuję sobie dłoń drzwiczkami szafki, ale cóż, właśnie dlatego nie mogłam jej zamknąć. Ale na pewno zrobiłam niezapomniane pierwsze wrażenie.

#lWU1z

Mój chłopak cały czas mnie okłamuje i myśli, że ja o niczym nie wiem, a tak naprawdę wiem bardzo dużo. Nie wiem tak naprawdę, jak z nim o tym porozmawiać, bo jak zacznę temat, to albo będzie mówił, że to jest nieprawda, albo wyjdzie pytanie, skąd ja to wszystko wiem, a nie chcę wyjść na psychopatkę. Nie mam żadnej obsesji na punkcie mojego faceta, tylko po prostu mnie denerwuje to, że mnie okłamuje, a ja jestem z nim całkowicie szczera.

Czy naprawdę tak trudno teraz w tych czasach znaleźć chłopaka, który nie będzie kłamał i będzie szczery wobec swojej kobiety?

#rJdXE

Czuję się źle. Od kilku miesięcy coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak. Kiedyś byłam dość energiczną, pozytywnie nastawioną do życia osobą. Po pewnym czasie te cechy zaczęły zanikać. Całymi dniami leżę w łóżku, nie mam siły na nic innego. Nawet małe czynności mnie męczą i bardzo staram się uniknąć nawet najprostszych zadań. To moje lenistwo zaszło trochę za daleko, do tego stopnia, że potrafię się nie myć przez tydzień. Niewiele rzeczy mnie cieszy, wszystko jest bezsensowne i niepotrzebne. Nie mam już znajomych i utrzymuję kontakt jedynie z moją kuzynką, z którą gram w głupie gry tylko po to, żebym nie zapomniała, jak to jest mieć koleżankę. Czasem tak bardzo potrzebuję się przytulić, ale nie mam do kogo. Mam dość mojej rodziny i oni chyba mnie też. Jestem okropną córką i siostrą. Dostałam od nich więcej, niż na to zasługuję i nie potrafię się im odwdzięczyć. Czuję, że wszystko, co w moim życiu fajne już minęło, a od teraz czekają mnie same przykrości. Nie potrafię normalnie funkcjonować w szkole, w domu, ani sama, ani wśród ludzi. Nie znajdę znajomych, chłopaka, nie zdam matury, nie pójdę na studia, nie założę rodziny, nie znajdę fajnej pracy. Czuję, że sobie nie poradzę w życiu. Jestem brzydkim, wrednym, bezwartościowym pasożytem, przyniosę tylko wstyd sobie i mojej rodzinie. Mam dość wszystkiego, jestem słaba w każdej możliwej dziedzinie życia. Czasem mam ochotę zniknąć, wyłączyć się, zasnąć i już nigdy się nie obudzić.

Dlaczego tak jest? Mam rodzinę, dom, niczego mi nie brakuje. Przecież tylu ludzi ma gorzej ode mnie i dają radę, nie narzekają. Znajdują gdzieś w sobie siłę i idą przed siebie. To dlaczego ja nie mogę? Powinnam być szczęśliwa. Więc dlaczego nie jestem? Dlaczego nie potrafię przestać narzekać, wziąć się w garść i żyć jak normalny człowiek? Dlaczego czuję się tak źle? Chyba po prostu jestem głupim, użalającym się nad sobą leniem. Może próbuję tylko na siebie zwrócić uwagę, wymyślając sobie problemy? Czy ja jestem nienormalna?

#pI7m4

Mój kierownik wziął mnie na jakieś spotkanie z dyrektorem firmy, więc poczułem, że wreszcie będę mógł błysnąć i może mnie kopnie jakiś mały awansik albo podwyżka. Kiedy weszliśmy do pokoju, kierownik przywitał się z dyrektorem i przedstawił mnie tak: „To jest typowy chłopak z produkcji, nawet nie pamiętam, jak się nazywa...”.

Jego mać.

#bWnUF

Dzisiaj po powrocie do domu na stole zobaczyłem awizo, które mama zostawiła przed pójściem na drugą zmianę, był na nim dopisek „sąd” i już wtedy wiedziałam, że to na pewno mój „kochany tatuś” i pozew o zniesienie alimentów. Ta właśnie osoba, która od jakichś trzech lat zamieniła ze mną kilka zdań, a w okresie buntu najlepiej oddałby mnie do ośrodka wychowawczego. Na szczęście mama mnie kocha i walczyła o mnie, bo pewnie nie wyszedłbym na prostą, gdyby mnie tam posłał, a wniosek już miał. On ma swoją kobietę, która mnie chyba nienawidzi, i z nią dwójkę dzieci. Obaj bracia mnie nie znają i pewnie odgórnie mają o mnie złe zdanie dzięki tej kobiecie. Miałem w życiu moment, w którym myślałem, że skoro jestem pełnoletni i można ze mną porozmawiać na sensowne tematy, bo zainteresowań mam sporo, to próbowałem, dzwoniłem, pytałem o spotkania, niesamowicie brakowało mi ojca. W czasie pewnej rozmowy usłyszałem, że nie wpuści mnie do domu, bo jego żona nie pozwala, a on nie chce awantury w domu. Dzwonił wtedy, kiedy moja mama go o to prosiła, np. na urodziny czy Dzień Dziecka, a i tak robił to po tej dacie, nie ukrywał nawet, że dzwoni wtedy, gdy jego żona nie słyszy albo gdy się nudzi. Każdy taki kontakt kończył się płaczem i wielką przykrością. 
Nie mogę zrozumieć, co ja mu zrobiłem, że tak mnie traktuje, ja tak bardzo potrzebowałem i nadal potrzebuję ojca, a on tak bardzo mnie nie chce... Gdy słyszę, jak inni ojcowie się starają i kochają swoje dzieci, to aż mnie skręca z przykrości, zwłaszcza że mój ma inne dzieci, o które dba, a ja jestem całkiem normalny. Gdy dwa lata temu walczyłem w sądzie o wyższe alimenty, przed salą sądową udawał kochanego tatę, a w momencie wejścia na salę na ucho powiedział mi: „I tak nic nie dostaniesz”. No zgłupiałem. Jestem osobą ucząca się, pełnoletnią, dorabiającą sobie czasem na jakieś swoje wydatki. A dziś on chce mi zabrać te pieniądze, dzięki którym mamie jest łatwiej. Nie jestem w stanie utrzymać się sam, z mamą nam się dobrze żyje w zgodzie i zrozumieniu, a on ładuje się z butami i psuje porządek naszego życia codziennego, gdzie tyle lat temu zostawił mamę właśnie dla tej drugiej kobiety.
Jest mi tak przykro i smutno, a jednocześnie rozjechałbym go przy pierwszej lepszej okazji bez mrugnięcia okiem, bo to tylko kropla w morzu z tego co robił, a co odbiło się na mnie i mamie.
Dodaj anonimowe wyznanie