#WUSnH

Mając 4 lata i będąc z rodzicami na mszy w kościele, widziałam ludzi stojących w ogromnych kolejkach do konfesjonału. Jak wiadomo, dzieci mają ogromną wyobraźnię. Wydawało mi się, że są to budki z jedzeniem. Kiedy mama postanowiła też stanąć w kolejce, krzyknęłam: „Maaaamo! Mi weź hot doga!”.

#IF1wk

Gdy czytam anonimowe, wyobrażam sobie, że wszyscy żyjemy w jednym mieście i znamy się z widzenia, ale nikt nigdy nie wie kto i co napisał. Np. czytam wyznanie i wyobrażam sobie, że osoba, która owo wyznanie dodała, jedzie np. tramwajem, a obok niej zupełnie nieświadomy stoi komentator owego wyznania, albo gdzieś ulicą idzie ksiądz, który był bohaterem innego lub dziewczyna z kolejnego.

Niby nic, ale jednak ten „świat anonimowych” stał się dla mnie niezłym miejscem rozrywki.

#M7Eh8

Mam problemy z tzw. dwójką w jakimkolwiek miejscu innym niż mój rodzimy kibelek. Po prostu nie dam rady, choćbym czuła, że zaraz pęknę — no nie. Zazwyczaj stresuje mnie perspektywa puszczenia głośnego bąka w akustycznej toalecie, który poniesie się echem po okolicy.
Pewnego razu zostałam wysłana na kilkudniowe szkolenie z pracy. Pokój dzieliłam z dziewczyną, której nie znałam, na dodatek po krótkim czasie czułam, że nie nadajemy na tych samych falach. No i wtedy dała mi się we znaki moja „przypadłość”. Dzień pierwszy w miarę OK, dzień drugi już gorzej, trzeci — masakra! Próbowałam, naprawdę! Ale za każdym razem, gdy siadałam na sedesie, dopadała mnie jakaś blokada. 
Kolejny dzień — nie dam rady. Poszłam wziąć prysznic, no i w akcie desperacji... uwaliłam OGROMNĄ kupę w kabinie prysznica :( Zagłuszała mnie szumiąca woda. Wstydząc się swojego czynu, a jednocześnie czując ogromną ulgę, zaczęłam się zastanawiać, co dalej, przecież nie zacznę wpychać tej masy do odpływu.
Cóż, wzięłam sprawę w swoje ręce (dosłownie) i ułożyłam kupę w ubikacji z delikatnością niczym matka kładąca dziecko do kołyski. Posprzątałam, umyłam kabinę, ba! Nawet spokojnie się wykąpałam.
Dobrze, że moja współlokatorka gdy brała prysznic, nie miała świadomości, co się tu odpie*doliło.

PS Wstyd mi do tej pory.

#Zvk68

Mój ojciec ma wiele cech psychopaty (mam na myśli naukową definicję tego słowa, z około dwudziestoma wyznacznikami). Obawiam się, że gdy zechcę kiedyś założyć rodzinę, to któreś dziecko wda się w niego i również będzie psychopatą. Nie chcę również, aby było do niego podobne z wyglądu. Być może wtedy podchodziłabym do dziecka z nieufnością, nie wiem nawet, czy mogłabym je normalnie kochać.
Nie chwalę się tym ludziom. Większość nie ma takich problemów.

#yrhIM

Jestem kobietą przed 30., mam śliczną 2-letnią córeczkę, o 10 lat starszą córkę z poprzedniego małżeństwa mojego partnera i mam jego, moją miłość, z którą wiązałam każdy dzień, każdą noc i wszystkie lata reszty mojego życia...
Ogólnie wszystko wygląda świetnie, jesteśmy sobie wierni, jest dla mnie oparciem, ja dla niego również, pomagamy sobie w pracach domowych i ogrodowych (mieszkamy w domu na wsi z dużym podwórkiem). Ogólnie jest dobrym człowiekiem, dba o nas, kocha nas i nie chciałabym go zamieniać na nikogo innego, ale chyba mamy jeden mankament i jeden problem... alkohol. On pije codziennie po 3-4 sztuki piwa, co weekend zwiększa się to razy dwa, a czasem dochodzi coś mocniejszego. I nie, nie bije mnie ani dzieci, nie ubliża nam, nie jest agresywny, zwyczajnie idzie spać itp., ale to bardzo rzutuje na mój popęd. Nie mam ochoty się z nim kochać tak jak kiedyś... Rozmawialiśmy wielokrotnie, ale nic nie daje rezultatów. Chciałabym, żeby podczas naszych uniesień był trzeźwy, bo zawsze jest po jednym czy dwóch piwach. Nie jestem brzydka, byłam bardzo szczupła przed ciążą, ale nabrałam kobiecych kształtów i wyglądam normalnie (to tak dla wyjaśnienia). Chciałabym, żeby zrezygnował czasem z picia tego typu, czy jest to w ogóle możliwe? Nie wiem, jak jest w innych związkach. No chyba że to normalne, że facet codziennie pije i mówi kobiecie, że nic złego nie robi jej i dzieciom, więc może pić.

#9LCKi

Gdy byłam uczennicą 1 kl. szkoły podstawowej, zostałam poproszona przez wychowawczynię o przekazanie jakiejś informacji innemu nauczycielowi. W tym celu udałam się do pokoju nauczycielskiego. Gdy otworzyły się drzwi, zapytałam się, czy jest może pan Pantofel. Na te słowa nauczycielka, która otworzyła drzwi, wybuchnęła śmiechem.
Okazało się, że gość miał na nazwisko Tofel. Pan Tofel.

#7Qftm

Będąc małą dziewczynką, często chodziłam z mamą do kościoła. Pewnej niedzieli za kościołem była ustawiona scena i dzieci mogły recytować wiersze i śpiewać piosenki. Kolejka była niesamowita. Stałam chyba z godzinę. Nie zdążyłam. Zrobiło mi się przykro i się rozpłakałam. Mama opanowała sytuację i wróciłyśmy do domu. 

Po drodze mama zapytała jaki wierszyk chciałam powiedzieć. Na to ja, że tego co dziadek mnie wczoraj nauczył: „Uje*ała misia pszczoła. O ty ku*wo! – misiu woła”.

Nigdy więcej nie mogłam nikomu opowiedzieć wierszyka bez konsultacji z mamą...

#IyjDi

Zacznijmy od tego, że pracuję na Wyspach. Praca niezbyt fascynująca, kawiarnia. Wiecie, ciasteczko, kawa, jakieś kanapki etc. Lokalizacja — gastronomia na zjeździe z autostrady, tym samym największy ruch jest w weekendy i wtedy, gdy przyjeżdżają pełne autokary.
Dziś ruch jak diabli, gorąco jak w piekle. Około 13.00 następne trzy autokary. Sami muzułmanie. I zaczyna się jazda bez trzymanki... Pełno dzieci, po około 5-6 na rodzinę.
Krzyk niesamowity, gówniaki biegają i plączą się pod nogami.
Jedna z rodzin zrobiła dość spore zamówienie na około £50. Zajęli stolik, który był największy. Prawdę mówiąc, nie zwracałem później na nich większej uwagi, ale gdy odeszli, a ja poczłapałem posprzątać po nich, to niestety myślałem, że padnę.
Talerze pod stołami, wszystkie ubabrane w keczupie, resztki jedzenia walają się w obrębie paru metrów. Skórzane ławki zalane napojem, ślady palców w keczupie na ścianie z fototapetą. Jedzenie na podłodze rozgniecione butami. Jednym słowem bydło.
Czas chyba na zmianę pracy, ponieważ to nie pierwsza taka sytuacja i przypuszczam, że nie ostatnia.

#P6FlN

Na studiach dostaliśmy świetne zadanie. Pisaliśmy rozprawki, a później wymienialiśmy się nimi z przypadkowo wylosowaną osobą z grupy. Dostało mi się wypracowanie chłopaka, który tak słabo posługiwał się językiem polskim, że jedyne co mogłem opowiedzieć o jego rozprawce, to „jak ja bardzo nie wiem, o co tu chodzi”, ale wyszedłbym na totalnego dupka.

Najlepsze, że ja jestem w Polsce od 3 lat, a ten koleś od urodzenia.

#G9oBr

Pewnego dnia poszłam na miasto z koleżankami. Po jakimś czasie chciałyśmy skorzystać z toalety, a że mieszkałam w pobliżu, zaproponowałam, że możemy pójść do mnie. Najpierw weszła jedna, chwilę później wyszła z dosyć dziwną miną. Po niej następna. „Okej, teraz moja kolej” – powiedziałam, na co jedna z koleżanek odpowiedziała: „Za późno...”. Zastanawiałam się, o co im chodzi, ale gdy weszłam do środka, myślałam, że spalę się ze wstydu... Toaleta wyglądała, jakby zaatakowała ją osoba z dość ostrą biegunką. Gdy wyszłam, nie wiedziałam co powiedzieć i wyszłam z domu w milczeniu.

Okazało się, że mój głupi młodszy brat próbował zeżreć opakowanie cynamonu, po czym wypluł wszystko do toalety i nie spuścił wody...
Dodaj anonimowe wyznanie