#uurnZ
No dzięki, kumplu.
#novND
Z racji tego, że mieszkam zdecydowanie bliżej, poszliśmy do mnie. Rozłożyłem wersalkę, gdyż mieszkam w kawalerce i nie mam nawet kanapy, na której mógłbym go walnąć.
Nie był to pierwszy raz, gdy u mnie nocował (ale pierwszy, gdy był tak pijany), więc wiedząc, że mu to nie przeszkadza, położyłem się po prostu z nim na tej wersalce (jako dzieciaki często tak spaliśmy, gdyż znamy się całe życie, poza tym obaj jesteśmy facetami, więc nie widziałem w tym żadnego problemu).
Tak więc zasypiam sobie na spokojnie, aż tu nagle czuję jego ręce wędrujące w miejsca zdecydowanie zbyt prywatne. Walnąłem go raz, drugi, w zamian zostałem nazwany imieniem siostry i przytulony. Skończyło się na tym, że nie mogłem temu pijakowi wyperswadować macania mnie po tyłku, a to z racji tego, że wiele siły to ja nie mam i nie miałem go nawet jak zrzucić za to z tej wersalki.
Koniec końców zabrałem trochę pościeli i zrobiłem sobie gniazdo w wannie.
Rano kolega za nic nie chciał uwierzyć i był przekonany, że to MOJA SIOSTRA przywiozła go do MNIE po imprezie, na której byli RAZEM i że to ONA spała z nim w łóżku!
Więcej z tym debilem nie piję.
#FsxNl
No dzięki, dziadku...
#Hpthu
Dwa lata temu po raz pierwszy został u mnie na noc mężczyzna, z którym dzieliłam życie dopiero 4 miesiąc.
Wieczorkiem włączyliśmy film, zrobiłam dobrą kolację, wypiliśmy winko, oswojona z myślą, że pewnie dojdzie między nami do czegoś więcej po raz pierwszy, wypiłam trochę więcej wina na odwagę. Zaczęliśmy się całować i przechodzić powoli do rzeczy.
Zaczęliśmy kochać się klasycznie, później na boku... Właśnie... na boku... Prawym boku... Po chwili zasnęłam... Przestraszył się koszmarnie, pamiętam jak przez mgłę pogotowie i jakieś światła, obudziłam się po paru godzinach wypoczęta, a przy łóżku siedział on cały zapłakany, ściskając moją rękę.
Mam 22 lata (w tamtej sytuacji 20), lekarze nie wiedzą dlaczego tak mam, nadal jesteśmy razem i kochamy się tylko na lewym boku :D
#xV2Hj
#tkxdp
Kiedyś nie zmieniałam majtek tak długo, że aż przetarły mi się w kroku.
Nie zmieniałam ich chyba z miesiąc (a że był to okres wakacyjny, mogłam sobie na taki "luksus" pozwolić).
Nie, nie byłam wtedy dzieckiem. Miałam z 15-16 lat...
#obocE
Zaniepokoił mnie brak znajomych u córki. Kiedy zapytałam ją dwa lata temu dlaczego nie ma przyjaciółek, to stwierdziła, że z szarakami nie trzyma. Uznałam, że to efekt dojrzewania i że to minie. Zastanawiałam się, czy dzieci nie odrzucają jej przez kalectwo, ale nawet te niepełnosprawne unikają jej towarzystwa na turnusach, więc to nie przez jej stan zdrowia. Jedyne pozytywne relacje ma ze swoimi rehabilitantami i rehabilitantkami, miejscowymi i turnusowymi, trudno jednak nazwać to przyjaźnią. Córka jest zafascynowana wszystkim, co się wiąże z rehabilitacją neurologiczną i wrodzonymi uszkodzeniami mózgu, więc mają o czym gadać. Z drugiej strony jest dość dziecinna, zawiązuje włosy w kucyki, warkoczyki, uwielbia jednorożce. Widzę spojrzenia jej koleżanek, gdy ją odwożę do szkoły, nie są pozytywne. Na propozycje zmiany stylu reaguje histerią i mówi, że ją nie kochamy. Martwił mnie dysonans pomiędzy dojrzałymi zainteresowaniami a dziecinnym zachowaniem, postanowiłam po feriach pójść do szkolnego psychologa. Do końca roku szkolnego córka była tam dwa razy w tygodniu. Co się okazało? Córka z wyższością patrzy na rówieśników, nie odpowiada nawet na „cześć”. Nie umie wyregulować emocji, są bardzo intensywne, czy to pozytywne czy negatywne. Ostatnio w domu pogryzła sobie ręce, bo koleżanka nie chciała dać jej pracy domowej. Nie pyta o samopoczucie rozmówców, mówi tylko o sobie, swoich pasjach (rehabilitacja i popkultura Europy Wschodniej) czy przeczytanych książkach. Według psycholog córka nie zauważa, że zachowuje się nieodpowiednio. Stwierdziła, że jest rozpieszczona i że powinniśmy odciąć ją od rehabilitacji (chociaż to tylko trzy wizyty w tygodniu po dwie godziny każda) na jakiś czas, by nie żyła tylko tym i żebyśmy zaczęli integrować ją z rówieśnikami. Zaprosiliśmy dziewczynki z klasy córki na ognisko. Ucieszyliśmy się, gdy poszły na spacer. Kiedy wróciły, córki z nimi nie było. Okazało się, że przeszła jedynie kawałek, dalej nie dała rady, a nie chciała dzwonić po pomoc. Do dzisiaj zastanawiam się, czy te dziewczynki nie zrobiły tego specjalnie.
Na rehabilitacje wróciliśmy po czterech tygodniach, ponieważ córce coraz gorzej się chodziło.
Już nie wiem, jak jej pomóc.
#O1jsE
Pojechałam do babci (matki ojca), gdzie mieszkają moje kuzynki, z którymi mam dobry kontakt. Chciałam się z nimi spotkać, bo dawno się nie widziałyśmy. Umówiłam się z mamą, że zostanę tam na dzień lub dwa maksymalnie. Przenocowałam jedną noc i na południe zobaczyłam wiadomość od mamy, że może mnie odbierze dopiero w czwartek. Zadzwoniłam do niej od razu i zapytałam o co chodzi. Ona powiedziała, że ma nadgodziny w pracy i zostanie dłużej. Zdenerwowałam się od razu, bo mama nigdy nie zostawała w pracy dłużej, więc myślałam, że kłamie zamiast powiedzieć mi prawdę. Powiedziałam, że kłamie i o co jej chodzi. Ona się naburmuszyła i zirytowała, mówiąc, że skoro tam chciałam jechać, to mam siedzieć. Powiedziałam, że umówiliśmy się na dwa dni i że chcę wrócić do domu (mieszkam w innym mieście). Wiedziała doskonale, że chcę wrócić, ale zrobiła to specjalnie. Rozłączyła się, a ja wyszłam na klatkę i zadzwoniłam jeszcze raz. Powiedziała, że w końcu przyjedzie.
Na wieczór nadal nie było jej, a kiedy dzwoniłam, specjalnie nie odbierała telefonu. Byłam wściekła, więc zadzwoniłam do taty i zapytałam, gdzie jest mama. On próbował się wymigać od odpowiedzi, więc wiedziałam, że jest w to zamieszany. Zacząłem krzyczeć przez telefon, że inaczej się umawialiśmy i że chcę wrócić do domu. Przyznam, że bardzo mnie wtedy poniosły emocje i zaczęłam krzyczeć, że pojedę z kuzynką bez łaski. W końcu tata zapytał, czy ma przyjechać.
Koniec końców, wściekła się rozłączyłam. Moja kuzynka nie mogła mnie zawieźć z powrotem ze względu na złą pogodę. Następnie próbowałam zadzwonić do obojga rodziców, ale nikt nie odbierał telefonów, nawet gdy dzwoniłam na telefon babci. Ostatecznie odebrał ojciec, gdy moja kuzynka zadzwoniła i poprosiła go o przyjazd po mnie. Próbuje jeszcze kłamać, że mama była u koleżanki, a ja słyszałam jej głos w tle, gdy dzwoniłam do taty. Jednak gdy to powiedziałam, to nic już nie powiedział, tylko mnie przytulił i powiedział, że mnie kocha. Jednak czuję się zmęczona nimi i ich manipulacjami. Nikt nawet nie przeprosił mnie po całej tej aferze. Nie twierdzę, że zachowałam się dobrze, ale szczerze nie wiem, co o tym myśleć.
#38yS7
- On nie umie mówić po polsku. Spójrz na niego. Jakiś pajac! Skąd jesteś? Z dupy?
- Z Warszawy - odpowiedziałem, a facet spalił buraka i szybko się oddalił.