Mam ponad 50 lat i nie potrafię robić pompek...
Za dzieciaka miałem kompleksy, że jestem mało wysportowany, wyprosiłem u rodziców jakiś sprzęt: hantle, ekspander i drążek do podciągania się we framudze drzwi. I tego używałem. Plecy „zrobiłem” i ramiona. W dorosłym życiu nadal używam przede wszystkim hantli. Pompki za młodu potrafiłem robić, nawet byłem przez 10 lat w klubie sportowym, gdzie na każdym treningu były pompki. Ale nigdy za bardzo nie lubiłem.
Niedawno stwierdziłem, że wyglądam dziwnie – plecy szerokie, a z przodu mało, i zabrałem się za przód... ale na razie pompki robię tylko z rękami na ławce. Mam nadzieję, że dojdę do „normalnych”, i to w ciągu miesięcy, a nie lat.
Dziś moja dziewczyna trafiła na ostry dyżur z poważnym uszkodzeniem odbytu, którego nabawiła się w wyniku nieostrożnego seksu analnego. Wyobraźcie sobie, że moja ukochana nigdy nie chciała ze mną tego robić i zawsze mówiła, że ten rodzaj stosunków ją brzydzi. Najwyraźniej zmieniła zdanie po roku przyprawiania mi rogów z „kolegą z pracy”.
W szkole miałem dziś 6 godzin z tym samym, ciężkim nauczycielem. Prowadził swój przedmiot, godzinę wychowawczą i dwa zastępstwa, a musiał upatrzyć sobie akurat mnie i na każdej lekcji zadawał mi pytania odnośnie do tego, co mówił. Masakra.
Po wyjściu ze szkoły czekała mnie półgodzinna podróż autobusem do domu. Myślałem, że odpocznę, ale zgadnijcie, kto usiadł obok mnie i przez calutką drogę ze mną rozmawiał, odpytując mnie ze wszystkiego, co mówił...
Lubię gotować, nawet dobrze mi to wychodzi (tak mi się wydaje), ale mam jeden problem. Nienawidzę gotować dla kogoś. Za każdym razem jak zrobię coś dobrego dla mojego faceta czy dla kogoś z rodziny, to mam wrażenie, że wszyscy chwalą moje dania, żeby nie było mi smutno, tak z litości.
Jak byłem mały myślałem, że biodra mają tylko kobiety.
Przeglądam wieczorami różne ogłoszenia erotyczne, aby porównać wagę i wzrost ogłaszających się tam kobiet.
Chcę w ten sposób sprawdzić, jaka mniej więcej waga odpowiada moim oczekiwaniom i ile muszę schudnąć, żeby osiągnąć ten cel.
Ona (26 lat), On (29 lat) poznali się na jednym z wyjazdów w góry, klika miesięcy później był następny wyjazd i później zaiskrzyło i zaczęli się spotkać. Trudności było wiele, a przede wszystkim odległość. Ona pochodziła ze Śląska, on natomiast z Dolnego Śląska. Ale jakoś udawało się połączyć oba kalendarze na wspólne weekendy u jednej czy drugiej osoby, czy planując wspólne wyjazd, wycieczki. On dosyć szybko stwierdził, że woli być bliżej niż dalej drugiej osoby i zasugerował, że może się przeprowadzić na Śląsk. Wiedział, że jak coś między nimi nie wyjdzie w czasie jego wypowiedzenia, to zawsze w pracy będzie mógł wszystko odwołać, bo szef rozumie, dlaczego złożył wypowiedzenie. Sprzeciwu z jej strony nie było, to zaczął działać.
Wiedział, że szukanie pracy i okres wypowiedzenia trochę potrwa, ale się nie podawał. W końcu po czterech miesiącach może przeprowadzić się na Śląsk i będzie mógł widywać się częściej z dziewczyną. Przed samym jego wyjazdem na Śląsk lekko popsuło się w ich relacji — nie widzieli się przez trzy tygodnie. Przyczyn było kilka: jej przeprowadzka do Katowic (brak czasu dla niego), jego choroba (brak czasu dla niej), jej wyjazd na wakacje. Obydwoje lubią podróżować i podróżowali nie zawsze razem. Przed przeprowadzką on się upewniał czy wszystko między nimi dobrze, czy ona się cieszy na jego przeprowadzkę do Katowic. Nie usłyszał nic, co by sugerowało, żeby się nie przeprowadzał. Myślał, że to są trudniejsze dni w ich relacji i jak w końcu będą mogli się częściej widywać, to się ułoży i będzie jak dawniej. I nastaje ten dzień, dzień końca starej pracy i dzień przeprowadzki. Przyjechał i idą na spacer porozmawiać. W czasie rozmowy dowiaduje się, że jej wszystkie uczucia do niego przeszły. Główny powód, to że on za mało dawał z siebie.
Morał z tego jest taki, że nie bawmy się drugą osobą. Jeśli wiecie, że to nie to albo nie chcecie dać szansy na poznanie drugiej osoby, to lepiej szybciej to zakończyć, a zwłaszcza w sytuacji kiedy ktoś zmienia prawie całe swoje życie.
PS 1. Ona i On normalni ludzie, wykształceni, otwarci na rozmowy.
PS 2. On tak szybko nie może wrócić do poprzedniego miejsca zamieszkania, do starej pracy, bo wiążą go nowe umowy, zobowiązania. Zostaje sam w nowym mieście, w nowym środowisku, ale wie, że to tylko przejściowe i się nie poddaje.
Od ponad roku mam ze sobą poważny problem. Strasznie się wstydzę tego, że mi burczy w brzuchu. Nie jest to zwykłe bulgotanie, lecz są to głośne dźwięki przemieszczania się gazów w jelicie. Brzmi to jak wewnętrzne puszczanie bąka, co powoduje u mnie napad paniki. Dlatego boję się pisać sprawdzianów, bo wtedy jest cicho i najlepiej to słychać. Wstydzę się, co ludzie w klasie o mnie pomyślą i że zaczną się ze mnie śmiać.
Kiedyś spotykałem się ze swoim kumplem tylko dlatego, że przychodził wraz ze swoją piękną dziewczyną, a ja uwielbiałem na nią patrzeć.
Dziadek był rolnikiem, ogrodnikiem w PGR-ze, miał swoje niewielkie poletko, jakąś kozę czy dwie, a do tego sześciu synów i dwie córki. Oporządzając teren, czasem potrzebował pomocy któregoś z potomków będącego akurat w domu, ale zwykle miał problem z zapamiętaniem imion poszczególnych chłopaków. Zwykle wyglądało to mniej więcej tak, że z podwórka wołał: „Pio... Rysie... Kazi... Grze... A cholera was wie, pójdę i sam zrobię”.
Taka frustracja. :)
Dodaj anonimowe wyznanie