#1imCN

Po śmierci mojego syna wszystko straciło rozpędu, radości i braku możliwości, żeby to wszystko gdzieś zniknęło.
Chcę zapomnieć, nie myśleć. Została mi tylko moja żona, która na pewno też cierpi, ale ja staram się tego nie zauważać, bo pewno jestem złym człowiekiem, egoistą. 
Nie mam już empatii do ludzi, a może nigdy jej nie miałem.
Boję się wszystkiego. Wstydu, niemocy, okrucieństwa ludzi, bólu, rozmowy. Nie wiem co dalej. Nie chce mi się już żyć.
Tylkopoco Odpowiedz

Terapia. Na wczoraj, dla Was obojga.

tramwajowe Odpowiedz

Żałoba ma swoje etapy. Ile czasu minęło? Tak ogólnie to po roku jest lżej. Jesli nie jest, to szukać pomocy.
Warto próbować tęsknić razem, a jesli sie nie da, to nie znaczy ze jesteś zły. To etap.
Bardzo Wam współczuję

Czaroit Odpowiedz

Ze stratą dziecka jest tak, że albo ona zbliży do siebie parę, albo kompletnie zniszczy związek. Jeśli ludzie wypłakują się sobie wzajemnie, szukając w sobie otuchy, para to przetrwa i wyjdzie z tego silniejsza. Jeśli każde zamyka się w swoim bólu, najczęściej kończy się rozstaniem.

Dlatego zastanów się, czy jesteś gotowy stracić też żonę. Niektórzy tego właśnie chcą, bo partner nieustannie przypomina im o dziecku. Łatwiej zatrzasnąć serce i odejść gdzieś, gdzie nic nie będzie budziło wspomnień. Ale łatwiej nie zawsze oznacza zdrowiej i lepiej.

Przemyśl to sobie. A jeśli zdecydujesz się zostać z żoną, koniecznie terapia dla OBOJGA.

SamoZycie Odpowiedz

Bardzo mi przykro.

Dodaj anonimowe wyznanie