#OaBlO
Po gimnazjum i liceum poszedłem na studia i do pierwszej pracy. Utrzymywałem się już sam.
To wszystko sprawiło, że już jako młody chłopak byłem samodzielny i zorganizowany. Znalazłem dziewczynę (którą moi rodzice bardzo polubili), skończyłem studia i poszedłem do stałej pracy. No i moja swoboda nagle się skończyła, bo moi rodzice po ponad 15 latach przypomnieli sobie o mnie i zaczęli się nadmiernie angażować w moje życie (dalej pracując za granicą). Po tym, jak się ożeniłem i rozpocząłem budowę domu (tuż obok moich teściów, u których z żoną mieszkamy), we wszystko zaczęli się wtrącać i dzwonić do mnie kilka razy dziennie. Ja rozumiem i doceniam ich rady, ale oni są o włos od decydowania za nas. Dzwonią do firm budowlanych, ustalają ceny, rezerwują terminy i chwalą się rodzinie, jak mi budowa idzie (i to naginając prawdę i wybiegając do przodu, bo w rzeczywistości jestem o kilka etapów budowlanych do tyłu niż w ich opowieściach). Aktualnie o niczym nie mogę im powiedzieć, bo oni planują wszystko do przodu bez naszej wiedzy. Albo pytają mnie wielokrotnie o tę samą rzecz – na etapie fundamentów zalewali mnie pytaniami np. o to, kto będzie mi robił elektrykę, bo oni znają jednego fachowca i można powiedzieć, że już zaklepali termin. Do tego zasypują nas nagle jakimiś „prezentami” lub pomocą. Nie da się z nimi normalnie porozmawiać, bo kiedy podczas rozmowy np. pochwalę jakiś ich sprzęt domowy/ogrodowy, to przy najbliższej okazji przyjeżdżają do nas na kawę z właśnie takim sprzętem, tylko oczywiście nowym i dwa razy droższym/większym (podczas gdy ja go nawet nie potrzebuję).
Próbują nadrobić te lata, gdy ich nie było. Najpierw dali mi swobodę, a teraz ją odbierają. Nauczyłem się być samodzielny, a teraz zachowują się wobec mnie, jakbym sobie z niczym nie radził i nieustannie na każdym kroku potrzebował pomocy.
Chciałbym, żeby zrozumieli, że przez tyle lat wszystko robiłem sam i teraz też dam radę. Że kiedy coś chwalę, to nie znaczy, że mają mi to kupić. Czas, kiedy powinni się mną opiekować, już dawno minął. Teraz jestem dorosły i pragnę takiego spokoju jak w czasach, kiedy byłem młody, a oni siedzieli za granicą i dzwonili do mnie maks. raz w tygodniu. Swoimi eurasami nie wykupią czasu, który już minął.
No to powiedz im to, postaw granicę. Nie musisz mówić że już nie odkupią czasu, którego Ci nie poświęcili, ale wyraźnie podkreśl, że nie chcesz, żeby się wtrącali. Przestań im opowiadać na bieżąco na jakim jesteś etapie. Jak pytają o cokolwiek, wszystko masz załatwione, ustawione w kolejce, nic nie zostało do ogarnięcia.
Rozmowy nie pomagają. Wtedy jest jeszcze gorzej. Kiedy delikatnie zwróciłem im uwagę, żeby nie pytali mnie 100 razy o tą samą rzecz, to sie obrazili. Jak już zauważyłem, że atmosfera jest jakaś dziwna i zapytałem o co chodzi to usłyszałem z wielkim oburzeniem "no mieliśmy sie przecież nie interesować, no to sie nie pytamy o nic na ten temat". Przesadzają w jedną albo w druga strone. Jak narazie nie ma złotego środka i nie wiem jak do tego doprowadzić.... Chciałbym móc normlanie porozmawiać i wysłuchać rad (bo potrafię je docenić) ale później po zakończeniu rozmowy chce mieć swobodę w podejmowaniu decyzji: czy wcielic w życie jakiś ich pomysł (jesli mi odpowiada), czy zrobic coś po swojemu. Albo jest presja i nacisk albo obraza i pretensje. Nic pomiędzy.
@Troub65176 zawsze możesz postawić granicę i pozwolić im walić fochy. Może, gdy zobaczą, że to nie działa, zmienią zachowanie. A może zostaną obrażeni, ale przynajmniej będziesz miał spokój.
Twoi rodzice doskonale wiedzą, że dali dupy jako rodzice a zbliża się starość i emerytura, może pojawią się wnuki. Dopowiedz sobie sam skąd to nagłe zainteresowanie...
Jeśli im tego nie powiesz to sami nie zrozumieją.
A swoją drogą zostawić 14 latka samego w domu… dobrze, że zrobiłeś z tym coś dobrego i stałeś się dzięki temu zaradny i pracowity. Gratuluje charakteru!
Współczuję nie jest to łatwa sytuacja. Może zmieniaj temat jak cię wypytują o szczegóły remontu i opowiadaj im o jakiś innych sprawach np. co się dzieje w polityce.
Ostatnie zdanie brzmi jakbyś miał żal do nich, a całe wyznanie raczej na to nie wskazuje, bo dzięki temu nauczyłeś się świetnej organizacji i samodzielności co teraz procentuje. Rodzice próbują zrekompensować Ci ich nieobecność, stąd takie zachowanie.
On to wie, bo o tym napisał
Oni to wiedzą Kocie 😂