#ziZKU
Nadszedł moment wyjścia z wanny. Dla informacji, krawędzie wanny są całe szerokie, a w jednym miejscu przewężone. Odłożyłem telefon na szafkę i zacząłem wychodzić, już w lekkim pośpiechu. Z tego wszystkiego zapomniałem o położeniu ręcznika na podłodze, a małżonka dalej słuchała.
Powiem wam, że dawno nie miałem okazji płakać. Prosiłem ją tylko, żeby się rozłączyła, bo nie chcę żeby tego słuchała. Trafiłem idealnie w to przewężenie, okolice mojego krocza są sine do dzisiaj.
#Jsdew
Pewnego razu gdy wpadliśmy w odwiedziny babcia chodziła po domu i czegoś szukała. Zapytałyśmy się, czy jej pomóc, a ona na to czy widziałyśmy może orzechy w kubeczku.
Ja nic o tym nie wiedziałam, ale moja kuzynka przytaknęła i powiedziała, że je zjadła. Biedna. Babcia po chwili oznajmiła, że któregoś dnia wieczorem chciało się jej czekolady i jedyną którą znalazła, to czekolada z orzechami. Wylizała czekoladę a orzechy zostawiła.
Kuzynkę od razu zaczęło naciągać na wymioty. Ja za to miałam mega dużo śmiechu.
#35eSS
Od razu poszłam z tym do męża i podzieliłam się z nim swoimi obawami, że pies chyba jest chory, bo mu jakaś dziwna ropa wypływa z siusiaka i że powinniśmy go zabrać do weterynarza. Mój mąż jest kulturalny więc nic nie odpowiedział, ale popatrzył na mnie jak na idiotkę. Wtedy się zorientowałam, co to była za podejrzana substancja, a z moich ust wydobyło się ciche “łeee…”.
Od tamtego czasu między mną a psem nie jest już tak samo.
#VlPVk
Kilka miesięcy temu zablokowała mnie i mojego męża na fejsie. Ne ukrywam, że odebrała nam tym rozrywkę, bo mieliśmy ubaw obserwując jak szuka sobie sobie kolejnych partnerów na publicznej tablicy fb.
Pewnego dnia mój mąż loguje się na swoje fikcyjne konto (stworzone do gierek) - konto z imieniem i nazwiskiem, ale dane wymyślone (coś jak np Jacek Pietruszka). Z tym że ma kilkoro wspólnych znajomych jej i mojego męża. Co widzi? Jego ex wysłała "mu" zaproszenie do grona znajomych z wiadomością "hej tajemniczy nieznajomy, mamy wielu wspólnych znajomych, więc może się poznamy bliżej?".
Kopary nam opadły. Mąż odpisał z ciekawości co będzie... I wyszło lepiej niż mogliśmy sobie wyobrazić. Wirtualna znajomość przerodziła się w "przyjaźń" do tego stopnia, że czytaliśmy na swój temat różne ciekawe historyjki (tak zwierzała się "przyjacielowi" jakiego to okropnego byłego męża ma). Wirtualna znajomość trwała ok. pół roku. Ubaw mieliśmy przedni.
Najlepsze było jednak to jak napisała do "przyjaciela" z prośbą żeby podsunął jej pomysł na pogrążenie byłego męża. Wtedy mąż nie wytrzymał, zadzwonił do niej, powiedział z kim pisała przez ostatnie miesiące i tak jej nawstawiał, że do tej pory mamy spokój.
#xNX3O
Kiedy wstali rano od razu pobiegli pod choinkę. Widząc stojące torby z usmiechami na twarzach sięgli po prezenty. Patrząc na nich myślałam, że ze śmiechu nie wytrzymam. Oni widząc stare zabawki owinięte papierem zaczęli płakać, a ja dostałam opierdziel od rodziców. Ale ich min nigdy nie zapomnę.
#Vtgb7
Jako, że grupka adeptów była dość mała, to często ćwiczyłam z moim trenerem. Pan w średnim wieku, za to bardzo przystojny, pełen humoru i zawsze uśmiechnięty. Przyznam... imponował mi. Niestety miał niesamowitego pecha trafiając na taką uczennicę. Trzeba tu zaznaczyć, że to dyscyplina bardzo kontaktowa, nieraz trzeba się "przytulić" do partnera, by wykonać jakąś technikę. Tak też było tym razem.
Polegało to na wychyleniu głowy partnera do tyłu, z jednoczesnym przyłożeniem mu w plecy z drugiej strony. Proste? Proste, ale nie dla osoby, która ma problemy z przejściem prostą drogą bez potykania się. Raz nie wyszło... drugi... trzeci... i piąty. "No tą ręką trochę niżej i włóż w to więcej siły" - mówi już nieco zirytowany trener. Jak powiedział, tak zrobiłam.
Już nieźle sfrustrowana wzięłam większy zamach i z całym impetem mu przyłożyłam. Ups... Trochę za miękkie na plecy. Czyżby? Nie... A jego mina i moja ręka mówią, że tak. Przyłożyłam mu w tyłek. Spaliłam buraka i zaczęłam z nerwów zaczęłam chichotać. Skończyło się na głupich żartach z jego strony i moim pełnym zażenowaniu.
Nie minął miesiąc jak kolejny raz spotkaliśmy się na macie. Ćwiczenie polegało na przerzuceniu partnera przez plecy. Ja malutka i szczupła, a facet słusznych rozmiarów. Spoko. Co ja nie dam rady? "Przecież to proste, energia ma iść z bioder, rączka, ramię, biodro i hop" - mówi. Luzik... Rączka, ramię, biodro... Energicznie i z gracją. Facet leży. Świetnie! Tylko szkoda, że dlatego, że przyłożyłam mu w genitalia. Widać bardzo celnie, bo przez dłuższą chwilę nie umiał się pozbierać.
Zawód nauczyciela wymaga poświęceń, nawet jeśli chodzi o sport.
#6qrAg
Kumple nie wnosili żadnego sprzeciwu co do miejsca imprezowania ponieważ zadeklarowałem że to ja będę kierował, a to że będę trzeźwy jakoś mi specjalnie nie przeszkadzało. Myślałem tylko o tym żeby spędzić z nimi trochę czasu i pokazać się z jak najlepszej strony.
Kiedy wreszcie nastał wieczór i dotarliśmy na miejsce dostrzegłem, że ta siostra w której się kiedyś podkochiwałem nie jest tylko ze swoimi dobrymi znajomymi. Była tam jeszcze z nowo poznanym adoratorem, który od razu mi się nie spodobał.
Przywitałem się ładnie i chwilę pogadaliśmy, chciałem jakoś pokazać, że nie jest mi obojętna, a przy okazji dać do zrozumienia temu nowo poznanemu adoratorowi kto tu rządzi. Więc bez chwili zawahania pewnym ruchem ręki postanowiłem pogładzić ją po policzku. Miało być zwykłe przyjacielskie muśnięcie a wyszło... no a wyszło zupełnie inaczej. Ona odebrała to jako liścia.
Kiedy dotarło do mnie co się stało to myślałem ze zapadnę się pod ziemię. Starałem się wytłumaczyć, że to nie miało tak wyglądać, ale one nie przyjmowały moich usprawiedliwień. Resztę imprezy dokończyły bez mojego towarzystwa.
Później niby wszytko sobie wyjaśniliśmy, ale i tak jestem skreślony na amen.
#UJPP7
Chyba go tym nie pocieszyłam.
#KU0cf
Po chwili podszedł do mnie jej ojciec i mówi ze strapioną miną "Tak jej nie zaimponujesz, znalazła już tam sobie chłopaka. Wydepilowany, zafarbowany, bardziej wymuskany niż ona sama...".