#Up3zD

To wydarzyło się gdy chodziłam jeszcze do podstawówki. Temperowałam sobie kredki. W pewnym momencie wpadłam na "świetny" pomysł. Postanowiłam, że to będzie szybki sposób na obcięcie paznokci. Wsadziłam palec w temperówę i do dzieła! Paznokieć pięknie oderwał mi się od palca... Ten ból i widok pamiętam do dzisiaj.

#ziZKU

Sytuacja wydarzyła się mniej więcej tydzień temu. Byłem w trakcie szykowania się na grilla - wybrać ciuchy, umyć się, te sprawy. Akurat gadałem z moją żoną przez telefon, z którym poszedłem do dużej, trójkątnej wanny. Włączyłem sobie głośnik i czas lecial.

Nadszedł moment wyjścia z wanny. Dla informacji, krawędzie wanny są całe szerokie, a w jednym miejscu przewężone. Odłożyłem telefon na szafkę i zacząłem wychodzić, już w lekkim pośpiechu. Z tego wszystkiego zapomniałem o położeniu ręcznika na podłodze, a małżonka dalej słuchała.

Powiem wam, że dawno nie miałem okazji płakać. Prosiłem ją tylko, żeby się rozłączyła, bo nie chcę żeby tego słuchała. Trafiłem idealnie w to przewężenie, okolice mojego krocza są sine do dzisiaj.

#Jsdew

Moja babcia nie ma zębów i nosi sztuczną szczękę. Nie jada również twardych rzeczy. Moja kuzynka która z nią mieszka uwielbia za to orzechy migdały i inne.

Pewnego razu gdy wpadliśmy w odwiedziny babcia chodziła po domu i czegoś szukała. Zapytałyśmy się, czy jej pomóc, a ona na to czy widziałyśmy może orzechy w kubeczku.

Ja nic o tym nie wiedziałam, ale moja kuzynka przytaknęła i powiedziała, że je zjadła. Biedna. Babcia po chwili oznajmiła, że któregoś dnia wieczorem chciało się jej czekolady i jedyną którą znalazła, to czekolada z orzechami. Wylizała czekoladę a orzechy zostawiła.

Kuzynkę od razu zaczęło naciągać na wymioty. Ja za to miałam mega dużo śmiechu.

#35eSS

Kilka tygodni temu bawiłam się z naszym psem. W pewnym momencie jak to bywa przewrócił się na grzbiet, sugerując abym podrapała go po brzuszku. Jako dobra pani oczywiście to zrobiłam, ku jego wielkiemu zadowoleniu, dopóki nie zauważyłam czegoś niepokojącego. Mój psiak chyba miał jakąś infekcje swoich intymnych regionów.

Od razu poszłam z tym do męża i podzieliłam się z nim swoimi obawami, że pies chyba jest chory, bo mu jakaś dziwna ropa wypływa z siusiaka i że powinniśmy go zabrać do weterynarza. Mój mąż jest kulturalny więc nic nie odpowiedział, ale popatrzył na mnie jak na idiotkę. Wtedy się zorientowałam, co to była za podejrzana substancja, a z moich ust wydobyło się ciche “łeee…”.

Od tamtego czasu między mną a psem nie jest już tak samo.

#VlPVk

Mój mąż ma byłą żonę. Upierdliwa baba. Mamy z nią same kłopoty. Zdarzają się groźby pod naszym adresem, inwektywy, bezpodstawne oskarżenia, a nawet sprawy sądowe. Życie pełne wrażeń. 

Kilka miesięcy temu zablokowała mnie i mojego męża na fejsie. Ne ukrywam, że odebrała nam tym rozrywkę, bo mieliśmy ubaw obserwując jak szuka sobie sobie kolejnych partnerów na publicznej tablicy fb. 

Pewnego dnia mój mąż loguje się na swoje fikcyjne konto (stworzone do gierek) - konto z imieniem i nazwiskiem, ale dane wymyślone (coś jak np Jacek Pietruszka). Z tym że ma kilkoro wspólnych znajomych jej i mojego męża. Co widzi? Jego ex wysłała "mu" zaproszenie do grona znajomych z wiadomością "hej tajemniczy nieznajomy, mamy wielu wspólnych znajomych, więc może się poznamy bliżej?". 

Kopary nam opadły. Mąż odpisał z ciekawości co będzie... I wyszło lepiej niż mogliśmy sobie wyobrazić. Wirtualna znajomość przerodziła się w "przyjaźń" do tego stopnia, że czytaliśmy na swój temat różne ciekawe historyjki (tak zwierzała się "przyjacielowi" jakiego to okropnego byłego męża ma). Wirtualna znajomość trwała ok. pół roku. Ubaw mieliśmy przedni. 

Najlepsze było jednak to jak napisała do "przyjaciela" z prośbą żeby podsunął jej pomysł na pogrążenie byłego męża. Wtedy mąż nie wytrzymał, zadzwonił do niej, powiedział z kim pisała przez ostatnie miesiące i tak jej nawstawiał, że do tej pory mamy spokój.

#xNX3O

To było dawno temu w Wigilię Bożego Narodzenia. Miałam wtedy 10 lat. Jak co roku wraz z moim rodzeństwem wstając rano szliśmy pod choinkę, gdzie były zawsze prezenty. Pomyślałam, że zrobię kawał mojemu rodzeństwu. Wzięłam stare zabawki z półek, powsadzałam do ozdobnych toreb, podpisałam co dla kogo i położyłam pod choinką. 

Kiedy wstali rano od razu pobiegli pod choinkę. Widząc stojące torby z usmiechami na twarzach sięgli po prezenty. Patrząc na nich myślałam, że ze śmiechu nie wytrzymam. Oni widząc stare zabawki owinięte papierem zaczęli płakać, a ja dostałam opierdziel od rodziców. Ale ich min nigdy nie zapomnę.

#Vtgb7

W wieku 16 lat rozpoczęłam swoją przygodę z sztukami walki, mianowicie zapisałam się na Aikido. Sport piękny, wysublimowany i pełen gracji. No cóż... nie w moim przypadku.

Jako, że grupka adeptów była dość mała, to często ćwiczyłam z moim trenerem. Pan w średnim wieku, za to bardzo przystojny, pełen humoru i zawsze uśmiechnięty. Przyznam... imponował mi. Niestety miał niesamowitego pecha trafiając na taką uczennicę. Trzeba tu zaznaczyć, że to dyscyplina bardzo kontaktowa, nieraz trzeba się "przytulić" do partnera, by wykonać jakąś technikę. Tak też było tym razem. 

Polegało to na wychyleniu głowy partnera do tyłu, z jednoczesnym przyłożeniem mu w plecy z drugiej strony. Proste? Proste, ale nie dla osoby, która ma problemy z przejściem prostą drogą bez potykania się. Raz nie wyszło... drugi... trzeci... i piąty. "No tą ręką trochę niżej i włóż w to więcej siły" - mówi już nieco zirytowany trener. Jak powiedział, tak zrobiłam. 

Już nieźle sfrustrowana wzięłam większy zamach i z całym impetem mu przyłożyłam. Ups... Trochę za miękkie na plecy. Czyżby? Nie... A jego mina i moja ręka mówią, że tak. Przyłożyłam mu w tyłek. Spaliłam buraka i zaczęłam z nerwów zaczęłam chichotać. Skończyło się na głupich żartach z jego strony i moim pełnym zażenowaniu.

Nie minął miesiąc jak kolejny raz spotkaliśmy się na macie. Ćwiczenie polegało na przerzuceniu partnera przez plecy. Ja malutka i szczupła, a facet słusznych rozmiarów. Spoko. Co ja nie dam rady? "Przecież to proste, energia ma iść z bioder, rączka, ramię, biodro i hop" - mówi. Luzik... Rączka, ramię, biodro... Energicznie i z gracją. Facet leży. Świetnie! Tylko szkoda, że dlatego, że przyłożyłam mu w genitalia. Widać bardzo celnie, bo przez dłuższą chwilę nie umiał się pozbierać.
 
Zawód nauczyciela wymaga poświęceń, nawet jeśli chodzi o sport.

#6qrAg

Ta sytuacja przydarzyła mi się tydzień temu na pewnej imprezie plenerowej. Był sobotni wieczór i postanowiliśmy z kumplami wyskoczyć zaszaleć. Od razu zaproponowałem jedno miejsce, które nie było zupełnie przypadkowym wyborem. Wiedziałem że tam będą pewne dwie ładne siostry, z którymi sporo rozmawiałem, a w jednej nawet jakiś czas temu się podkochiwałem.

Kumple nie wnosili żadnego sprzeciwu co do miejsca imprezowania ponieważ zadeklarowałem że to ja będę kierował, a to że będę trzeźwy jakoś mi specjalnie nie przeszkadzało. Myślałem tylko o tym żeby spędzić z nimi trochę czasu i pokazać się z jak najlepszej strony.

Kiedy wreszcie nastał wieczór i dotarliśmy na miejsce dostrzegłem, że ta siostra w której się kiedyś podkochiwałem nie jest tylko ze swoimi dobrymi znajomymi. Była tam jeszcze z nowo poznanym adoratorem, który od razu mi się nie spodobał. 

Przywitałem się ładnie i chwilę pogadaliśmy, chciałem jakoś pokazać, że nie jest mi obojętna, a przy okazji dać do zrozumienia temu nowo poznanemu adoratorowi kto tu rządzi. Więc bez chwili zawahania pewnym ruchem ręki postanowiłem pogładzić ją po policzku. Miało być zwykłe przyjacielskie muśnięcie a wyszło... no a wyszło zupełnie inaczej. Ona odebrała to jako liścia.

Kiedy dotarło do mnie co się stało to myślałem ze zapadnę się pod ziemię. Starałem się wytłumaczyć, że to nie miało tak wyglądać, ale one nie przyjmowały moich usprawiedliwień. Resztę imprezy dokończyły bez mojego towarzystwa. 

Później niby wszytko sobie wyjaśniliśmy, ale i tak jestem skreślony na amen.

#UJPP7

To było jakieś 15 lat temu. Miałam wtedy 3 latka. Moja ciocia zerwała ze swoim narzeczonym, z którym ja także bardzo się zżyłam. Gdy przyszedł do naszego domu po raz ostatni żeby się pożegnać przyniósł ze sobą dużo słodyczy dla mnie (pracował za granicą i przywoził stamtąd smakołyki). Na pożegnie, gdy widziałam łzy w jego oczach powiedziałam: "Nie martw się, ciocia znajdzie mi nowego wujka.".

Chyba go tym nie pocieszyłam.

#KU0cf

Mieszkam w małej miejscowości. Sąsiad niedawno złamał rękę i byłem mu pomóc naprawić coś przy domu. Akurat przyjechała jego córka, która studiuje w dużym mieście. Super laska, bardzo mi się podoba. Jak skończyliśmy to jeszcze zaproponowałem, że porąbię im drewno do kominka. Jestem silny i wyjątkowo sprawnie mi to wychodzi. Myślałem, że może zrobię na niej dobre wrażenie.

Po chwili podszedł do mnie jej ojciec i mówi ze strapioną miną "Tak jej nie zaimponujesz, znalazła już tam sobie chłopaka. Wydepilowany, zafarbowany, bardziej wymuskany niż ona sama...".
Dodaj anonimowe wyznanie