#35eSS
Od razu poszłam z tym do męża i podzieliłam się z nim swoimi obawami, że pies chyba jest chory, bo mu jakaś dziwna ropa wypływa z siusiaka i że powinniśmy go zabrać do weterynarza. Mój mąż jest kulturalny więc nic nie odpowiedział, ale popatrzył na mnie jak na idiotkę. Wtedy się zorientowałam, co to była za podejrzana substancja, a z moich ust wydobyło się ciche “łeee…”.
Od tamtego czasu między mną a psem nie jest już tak samo.
"...między mną a psem nie jest ju tak samo" mistrzostwo! :D
Hah pewnie go od tamtego momentu regularnie pieści haha