Pracuję w małej przychodni. Mamy pacjentkę, która długo zmagała się z otyłością. Ostatnio przyszła w innej sprawie, a przy okazji zwróciłam uwagę, że znacznie schudła. Okazało się, że aż 15 kg! Skomentowałam "Nie wiem co pani zrobiła aby osiągnąć taki rezultat, ale świetnie to pani służy, moje gratulacje!". Na to ona odparła ze zgaszoną miną "Odkąd mąż zmarł dwa miesiące temu prawie nic nie jem".
To była najbardziej niezręczna chwila w moim życiu.
Kiedy miałam jakieś 6 lat, zapytałam się taty, czy mogę wziąć jego samochód. On powiedział, że nie bo nie potrafię jeździć autem. Po wyczerpaniu wszystkich argumentów, jakie miałam zaczęłam płakać i na koniec powiedziałam "A mamie to dajesz jeździć, a mi to nie! Sam mi mówiłeś, że gorszego kierowcy od mamy na całym świecie nie ma!". Mama przez tydzień nie odzywała się do taty...
Tydzień temu, gdy byłem w lesie zachciało mi się kupę. Poszedłem w krzaki i po robocie zorientowałem się, że nie mam papieru. Wziąłem więc liście i załatwiłem co miałem załatwić.
W domu poczułem swędzenie na dole pośladka. Okazało się, że to kleszcz. Mina taty jak mi go wyrywał... nigdy jej nie zapomnę.
Sytuacja miała miejsce kilka tygodni temu. Była piękna pogoda, dzień w szkole skończyłem dość wcześnie, więc kolega zaproponował mi, abym poszedł z nim i jego 4-letnim bratem na ryby. Później po skończonym wędkowaniu odbyć miał się grill.
Kiedy skończyliśmy wędkować, przyjechali rodzice kolegi z jego rodzeństwem i pojechaliśmy nad rzekę na wyczekiwanego grilla. W pewnym momencie 10-letnia siostra kolegi poprosiła, aby ktoś przekroił jej bułkę. Chcąc wyjść na przyjaznego chłopaka w oczach reszty grillujących zaproponowałem, że ja to zrobię. Zacząłem więc kroić bułkę. Coś było nie tak, bo bułka nie chciała się kroić, ale kontynuowałem, kiedy to dziewczynka powiedziała "nie tą stroną".
Pomyślałem, że chce, abym pokroił bułkę z drugiej strony. Każdy ma przecież różne upodobania. Tak więc przekręciłem bułkę na drugą stronę i zacząłem znowu kroić. Wtedy dopiero dziewczynka uświadomiła mi, że chodziło jej o to, że kroiłem drugą stroną noża. Wszyscy popatrzyli się na mnie jak na idiotę, a ja marzyłem aby utopić się ze wstydu w pobliskiej rzece.
Jak miałam mniej więcej 3 latka, to byłam posiadaczką dużych prawie czarnych oczu. Pewnego dnia mój wujek powiedział do mnie "Ale ty masz czarne oczy!". Pomyślałam sobie, że są brudne i udałam się do łazienki. Nie dosięgałam wtedy do umywalki, a nie było żadnego stołka, bym mogła dosięgnąć. Niewiele myśląc, podeszłam do kibelka i tam zaczęłam myć sobie twarz. Mimo tego, że mam już prawie 21 lat, to do dziś rodzinka mi to wypomina.
Kilka lat temu odbywałam praktyki w sklepie spożywczym. Akurat pech chciał, że od samego rana nie mogłam się dogadać z moim już byłym facetem. Stałam przy kasie, pisząc do niego sms, nie pamiętam już co dokładnie, ale słowo "wątpię", które chciałam napisać na końcu utkwiło mi w pamięci do dziś.
W trakcie pisania weszła klientka do sklepu, przywitałam ją, podałam co chciała. Zapakowałam zakupy i czekałam aż wyjdzie. Pani przy wyjściu podziękowała, powiedziała "Do widzenia", a ja jej na to "Wątpię". Spojrzała na mnie oburzona. Zanim zajarzyłam, o co chodzi, to wyszła i nawet nie zdążyłam przeprosić.
Mając jakieś 6-7 lat poszłam z moją młodszą o 2 lata koleżanką i jej mamą do pobliskiego gospodarstwa, gdzie mama owej koleżanki kupowała jajka. Gdy wracaliśmy koleżance rozwiązał się but. Wtedy jej mama dała mi do potrzymania siatkę z jajkami, a sama przykucnęła i zaczęła zawiązywać koleżanki buta.
Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale trzymając tą siatkę z jajkami, zaczęłam kręcić się w kółko, wokół własnej osi. Na dodatek nie wymierzyłam dobrze odległości, tak że jeb*ęłam matkę koleżanki tą siatką prosto w głowę. A że walnęłam z impetem, to jajka nie wyszły z tego cało...
Niedawno skończyłam szkołę, napisałam maturę i postanowiłam znaleźć jakąś pracę i dorobić na studia. Jako, że na początku za dużo nie umiałam, brygadzista wysyłał mnie raczej do przynoszenia materiałów itd. Pewnego razu mówi mi: "Idź do szefa. Spytaj się, czy ma flaszkę. Będzie wiedział, o co chodzi".
Spojrzałam na niego z głupią miną i stoję w miejscu, myśląc, że to jakiś żart. Ale brygadzista ma poważną minę i dodaje "Powinien być w swojej kanciapie. Jak go nie ma, to nie szukaj, tylko za chwilę pójdziesz". No więc idę do szefa i pytam go: "Pan X pyta, czy ma pan dla niego flaszkę. Mówi, że pan wie, o co chodzi.".
Szef zrobił tak samo głupią minę i mówi, że nie ma pojęcia, o co chodzi. Przekazuję tę wiadomość brygadziście, a on lekko wkurzony: "No jak to nie ma pojęcia, o co chodzi? Biała blacha 500 mm x 300 mm!". Otóż to, mówił, że mam iść po "blaszkę", a ja pytałam o "flaszkę". Musiałam iść do szefa i wyjaśnić tą sytuację, ale na szczęście sam się z tego śmiał.
Jak miałem 6 lat poszedłem z rodzicami na ślub. Gdy ksiądz wygłosił tekst "Czy ktoś zna powód dla którego tych dwoje nie może się związać świętym węzłem..." w kościele zaległa cisza. Do dzisiaj nie wiem czemu uznałem, że to świetny moment dla mnie aby zabłysnąć i krzyknąłem "JA ZNAM!".
Nigdy nie zapomnę śmiechów i rozbawionych spojrzeń wszystkich zgromadzonych. Tak samo jak nie zapomnę bólu tyłka zbitego później przed kościołem.
Miałam 6 może 7 lat, rodzice zostawili mnie na chwilę w domu z moją kilkumiesięczną siostrą, która spała sobie spokojnie w wózku ustawionym na włochatym dywanie. Ja jako bardzo troskliwa starsza siostra chciałam pobujać maluszka, żeby się lepiej spało.
Pech chciał, że mała się przebudziła. Naprawdę podobało jej się moje bujanie. Im bardziej wózek się przechylał, tym bardziej mała się śmiała. Ja nie znając jeszcze praw fizyki, niczego nie świadoma, chcąc wywołać jedynie jeszcze większy uśmiech na jej słodkiej twarzyczce, kołysałam coraz bardziej i bardziej. Aż w końcu wyrzuciłam ją z tego nieszczęsnego wózka. Malutka nawet nie zapłakała, leżała spokojnie na miękkim dywanie.
Zaraz wrócili rodzice. Okazało się, że mała zasnęła na tym dywanie. Ale miny mamy kiedy opowiadałam jej, co się stało, nie zapomnę do końca życia. To był pierwszy i ostatni raz, kiedy rodzice zostawili nas bez opieki.
Dodaj anonimowe wyznanie