#4jrZJ

Niedawno skończyłam szkołę, napisałam maturę i postanowiłam znaleźć jakąś pracę i dorobić na studia. Jako, że na początku za dużo nie umiałam, brygadzista wysyłał mnie raczej do przynoszenia materiałów itd. Pewnego razu mówi mi: "Idź do szefa. Spytaj się, czy ma flaszkę. Będzie wiedział, o co chodzi". 

Spojrzałam na niego z głupią miną i stoję w miejscu, myśląc, że to jakiś żart. Ale brygadzista ma poważną minę i dodaje "Powinien być w swojej kanciapie. Jak go nie ma, to nie szukaj, tylko za chwilę pójdziesz". No więc idę do szefa i pytam go: "Pan X pyta, czy ma pan dla niego flaszkę. Mówi, że pan wie, o co chodzi.".

Szef zrobił tak samo głupią minę i mówi, że nie ma pojęcia, o co chodzi. Przekazuję tę wiadomość brygadziście, a on lekko wkurzony: "No jak to nie ma pojęcia, o co chodzi? Biała blacha 500 mm x 300 mm!". Otóż to, mówił, że mam iść po "blaszkę", a ja pytałam o "flaszkę". Musiałam iść do szefa i wyjaśnić tą sytuację, ale na szczęście sam się z tego śmiał.
ishaaaa Odpowiedz

Głodnemu chleb na myśli..:D

gluchovska

Głodny głodnemu zawsze wypomni :)

Marcelosxde

Głodny głównemu nie wspomina

Bezkompromisowa

głodny z głodnym się podzieli :D

Denada

Jak jesteście tacy głodni to płatki są w lodówce

F9T Odpowiedz

Hahahaha mistrz :D

Krulew Odpowiedz

Fajny szef.

aneejka Odpowiedz

hahah dobre

Dodaj anonimowe wyznanie