Tydzień temu, gdy byłem w lesie zachciało mi się kupę. Poszedłem w krzaki i po robocie zorientowałem się, że nie mam papieru. Wziąłem więc liście i załatwiłem co miałem załatwić.
W domu poczułem swędzenie na dole pośladka. Okazało się, że to kleszcz. Mina taty jak mi go wyrywał... nigdy jej nie zapomnę.
Dodaj anonimowe wyznanie
mój kolega, jak sikał w lesie to też złapał kleszcza, tyle że od drugiej strony...
Pewnie miał małego "kleszcza" od urodzenia tylko dopiero w lesie zobaczył :)
AAA Masakra!! Jak ja się boję kleszczy..!
ja też :D --> patrz mój nick :D
Raz złapałam 5 jendocześnie. Wredne paskudy.