#XJ0IK

Chyba każdy z nas ma jakąś wpadkę z lat dziecinnych, która jest atrakcją wszystkich rodzinnych spotkań i sprawia, że czujemy się zawstydzeni na maxa ciągle i ciągle... 

Od niepamiętnych czasów twierdziłam, że jak dorosnę to zostanę lekarzem. Miałam chyba 10-11 lat, gdy mama na Sylwestra kupiła mi i bratu szampana dla dzieci i sama się go też napiła, wkręcając mnie, że niczym się nie różni od szampana dla dorosłych i też jest z alkoholem. 

Efekt placebo zadziałał i już po dwóch lampkach byłam napruta na tralala. Kręciło mi się w głowie, bełkotałam i nie mogłam ustać prosto. Po chwili wybełkotałam: "Mamuś ja już nie będę lekarką, ja będę pijaczką!" i ten oto tekst został atrakcją wszystkich rodzinnych spotkań.

#PrSs9

Kilka lat temu w czasie wielkich upałów w mieście zdarzyło mi się zasłabnąć w sklepie. Wezwano karetkę, a ponieważ byłam niepełnoletnia zaistniała potrzeba, aby skontaktować się z którymś z rodziców. Mama nie odbierała, więc padło na tatę. Przeszłam różne badania na cukier itp., w końcu kardiolog postanowił mnie zbadać, a tata był przy tym obecny.
- Czy były jakieś szmery na sercu? - pyta kardiolog.
- Nie słyszałem żadnych - odpowiada tata.
Mina kardiologa bezcenna.
- To pan jest lekarzem?
- Nie...
Do dzisiaj mam uśmiech na twarzy, gdy wspominam to wydarzenie. Nie wiem jak sobie tata wyobrażał te szmery.

#LFZtu

Swego czasu codziennie jeździłam autobusem - dojazd do szkoły. Trasa autobusu była ekstremalna, ponieważ mieszkam w górach.

Idę, wróć, zapie*dalam jak wściekła. Oczywiście spóźniona. Wsiadam. Ludzi tyle co zawsze czyli full. Usiąść nie ma gdzie. Stoję. Po drodze trochę się rozładowało, ale siadać się nie opłaca, bo zostały dwa przystanki. 

Zjeżdżamy w dół stromą drogą. Nie trzymam się niczego, opieram plecy o barierki i stoję tak na samym końcu. Nagle na drogę wybiega on. Pies samobójca. Kierowca po heblach, a ja z samego końca autobusu, bez jednego buta (który spadł po drodze) nagle znalazłam się koło kierowcy. Zębami na ziemi, w pozycji na pieska. Przeleciałam jak długa przez cały autobus, próbując łapać się wszystkiego po drodze. Oczywiście bezskutecznie.

Leżąc, a raczej wypinając tyłek do wszystkich ludzi przychodzi do głowy szybka myśl - trzeba wyjść z tego z gracją. Wstaję, szukam buta. A kierowca z impetem rusza. Wywinęłam kolejnego orła, teraz na plecy. Zaczęłam się śmiać jak idiotka sama z siebie. Jakież było moje zdziwienie kiedy nikt po za mną tego nie zrobił, a wszyscy patrzyli z poważną miną.

W końcu podeszło do mnie kilka osób. A ja leżę i umieram za śmiechu. "Trzeba jechać na pogotowie" ktoś mówi. Jakieś głupoty myślę, co ich popie*doliło? "Pani ma krew na twarzy". Wstaję. Patrzę w szybę. Rozbity łuk brwiowy, a że cholernie boję się krwi to kolejny orzeł. Tym razem już nie wstałam.

Cuci mnie jakieś czerwone, że jedziemy na pogotowie, że coś tam. Myślę "ok, byle nie tu". Skończyło się trzema szwami, stratą buta i wstydem na całe życie.

#boEPR

Ostatnio kupiłem sobie nowy smartfon, a stary wystawiłem na sprzedaż w serwisie ogłoszeniowym, żeby mi się chociaż część kasy zwróciło (sporo wydałem). Ogłoszenie wisiało przez tydzień, dostałem tylko kilka zapytań, z których nic nie wynikło. Aż do wczoraj. Napisał człowiek, który wydawał się konkretny i zainteresowany zakupem. Umówiliśmy się, że przyjdzie i wypróbuje telefon ze swoją kartą sim, co moim zdaniem ma sens, jak się kupuje używany telefon.

Około 17 usłyszałem pukanie do drzwi, chwyciłem telefon i otworzyłem. Przyszedł facet z tak na oko 11-12 letnią córką, dla której to miał być telefon. Powiedział, że poprzedni jej upadł i się rozbił, parę miesięcy oszczędzała na nowy i że mają nadzieję, że będzie zgodny z moim opisem. Obejrzeli mój telefon dokładnie, chyba spełnił ich oczekiwania bo go wzięli. Zamknąłem drzwi i odetchnąłem z ulgą, że udało się odzyskać trochę kasy.

Nie minęła godzina a facet do mnie zadzwonił i powiedział mi, że w pamięci telefonu były... ekhm... zdjęcia tylko dla dorosłych! Z przerażeniem sobie przypomniałem, że zapomniałem je skasować przed sprzedażą telefonu! W myślach gorączkowo zastanawiałem się, jaka kara może grozić za deprawowanie nieletnich. Odpowiedziałem “O nie, najmocniej przepraszam, zapomniałem wyczyścić telefonu!”. Facet odpowiedział “Tak właśnie przypuszczałem, czy chce pan odzyskać te zdjęcia?”. Ja na to “Nie nie nie, proszę wszystko skasować, nie jest pan zły?”. Facet: “Czemu bym miał być? Tak to jest z używaną elektroniką, dlatego zanim coś przekażę córce to sam sprawdzam. Zadzwoniłem tylko spytać czy mogę wszystko skasować.”

Przeprosiłem jeszcze raz, powiedziałem facetowi że jest świetnym ojcem i z ulgą otarłem pot z czoła. Dobrze, że trafiło na takiego fajnego gościa.

#lnebC

Kilkanaście lat temu, kiedy byłam jeszcze całkiem mała uwielbiałam grę w gumę. No wiecie, smerfetka, te sprawy. Jako, że miałam tylko jedną siostrę, która była zainteresowana grą ze mną, trzecią "osobą do trzymania gumy" była średniej wielkości drewniana drabina. Tutaj ukazała się moja niezdarność. Zaplątałam się w gumę tak, że drabina zaczęłą na mnia spadać. Ale po co uciekać, stałam i patrzyłam na nią, czekając na guza. I guz był, olbrzym na moim czole pojawił się bardzo szybko.

Nie, to jeszcze nie koniec. Rozryczana wbiegłam do domu, mama leci do mnie z szerokim nożem (bo te noże dłużej zimne były czy coś) żeby przyłożyć go do guza. Moja dziecięca wyobraźnia poszła jednak w niewłaściwym kierunku. Krzyk jeszcze większy, przecież uznałam, że mama chce guza obciąć! Sama nie wiem czy bardziej płakałam z bólu, czy ze strachu :)

#YCo7F

Mój mąż w tym roku ogłosił, że walentynki nie są nam zbytnio potrzebne, dlatego przeniesiemy je na inny dzień, kiedy może będzie coś ciekawszego w kinie, czyli kiedy będzie miał ochotę ruszyć cztery litery. Powiedziałam, że nie ma sprawy, jakoś to przeżyję. No i przeżyłam, tak samo jak on moją odpowiedź na pytanie "Gdzie się tak szykujesz?", które zadał mi tego pamiętnego dnia. "Nie chcę ci zawracać głowy, jesteś ostatnio zmęczony (studia i praca), więc pomyślałam, że dam ci dzisiaj spokój, a pójdę z Marcinem (mój kolega z pracy) do kina, bo mnie zaprosił". Jedno wielkie zdziwko, kiedy mój ukochany zdołał się wyszykować do wyjścia szybciej ode mnie!

Jesteśmy małżeństwem od roku, dlatego ta iskra zazdrości nadal bierze w górę, co sami widzicie. Trzeba to czasem wykorzystać. Tak czy siak film był świetny, a mój mężuś nie dopytywał się, dlaczego nagle Marcin zmienił plany. Następnego dnia Marcin nawet nie wiedział za co mu dziękuję, po co miałabym go wtajemniczać? A ryzykować zawsze można, najwyżej obejrzałabym film sama :) Teraz przynajmniej jestem pewna, że o kolejne walentynki martwić się nie muszę ^-^

#ogeNA

Rok temu wynajmowałem mieszkanie dość daleko od uczelni i musiałem dojeżdżać autobusem (ZTM). We wtorek zaczynałem zajęcia o 13, czyli wielki tłok w autobusie. Wsiadając na jednym z początkowych przystanków miałem miejsce siedzące. Już po paru przystankach panował spory tłok. 

Na przystanku pod bazarkami zaczęła się cała przygoda. Do autobusu weszły 3 babcie w beretach i tymi ich wózeczkami na zakupy. Od wejścia krzyczały, że trzeba ustąpić im miejsca. Oczywiście z szacunku do starszych jako jedyna osoba wstałem z miejsca i powiedziałem głośno "Proszę niech pani sobie usiądzie, ja mogę postać". Babcia nie bacząc na tłum przepychała się łokciami i dotarła do mnie. Moje zdziwienie było ogromne, bo babcia zamiast sobie siąść na 4 literach, postawiła ten swój wózeczek na siedzeniu i sama stała obok, a mnie dodatkowo zbeształa, bo się zaśmiałem z tej sytuacji.

#s2lYU

Stosunkowo niedawno popisałam się aż nadto swoim "bujaniem w obłokach". Wstałam rano (około 12 to dla mnie rano) i udałam się na dół do kuchni, spożyć jakieś śniadanie. Mój tata, który akurat tego dnia pracował w domu, nakazał mi wyciągnąć czyste naczynia ze zmywarki. Hehe, no tak, przeklęty obowiązek. Trzeba posłusznie wykonać. 

Przy takim jakże męczącym i monotonnym zajęciu nie ma nic lepszego do roboty, jak po prostu rozmyślać. Byłam wtedy naprawdę szalenie zakochana w pewnym chłopaku, który absolutnie nic do mnie nie czuł, ale ja byłam w to maksymalnie wkręcona i non stop o nim myślałam. Również w tamtym momencie zaczęłam sobie o nim myśleć i w transie rozpakowywałam te naczynia. Potem przyszedł czas na załadowanie brudnych. Było ich tyle, że nazbierało się na kolejną turę mycia, chyba poprzedniego dnia mieliśmy jakichś gości, bo zwykle to tak nie bywa. No to dalej sobie myśląc, wszystko spakowałam, odpaliłam nowe zmywanie i poszłam się szykować. 

Koleżanka miała przyjść za godzinę. W błogiej niewiedzy sobie siedziałam w pokoju, aż zjawiła się moja koleżanka. Zbiegłam na dół i otworzyłam jej drzwi. Już w połowie schodów uderzył mnie jakże nietypowy zapach - zapach kibla. Nie to, że kanalizy, ale takiego czystego kibla. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego w całym domu wali, jakby właśnie ktoś wymył kibel? Koleżanka nie dała po sobie poznać, że coś jest nie tak, ale ewidentnie jechało równo. W pewnym momencie zmywarka zaczęła wydawać dziwne dźwięki, a mój ojciec wstał, aby sprawdzić co się dzieje. Pewnie znów się zapchała. Otwiera ją a tu... piana. Dużo piany. Jeszcze więcej piany. I jeszcze intensywniejsza woń kibla. Tata spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. 

No tak, zamiast kostki do zmywarki wsadziłam do niej kostkę do kibla. Mała różnica. Chyba miłość mnie wtedy zaślepiła. A w domu śmierdziało czystym kiblem jeszcze przez parę dni.

#jgRwG

W podstawówce mieliśmy pozbierać kamienie z naszego osiedla, a potem przykleić do deseczki i podpisać.

Pozbierałam już ich dosyć sporo, lecz nadal uważałam, że to za mało. W trawie znalazłam ciekawy białawy, średniej wielkości kamień. Był twardy i trochę dziwny więc postanowiłam spytać się mamy jaki to rodzaj.

Przeglądając moje znaleziska mama wzięła go do ręki i powiedziała: "Dziecko, to przecież jest psia kupa".

#IZ1cE

Rok temu w wakacje zabrałem moją dziewczynę na weekend do mojego dziadka na wieś. Parę godzin po przyjeździe trochę się posprzeczaliśmy o jakieś głupoty, zarówno ja jak i moja dziewczyna mamy ogniste temperamenty. Mój dziadek, widząc naszą sprzeczkę, potem na boku wyszeptał do mnie konspiracyjnym tonem "Jak baba dobrze pokrzyczy w nocy, to w dzień będzie spokojna".
Dodaj anonimowe wyznanie