Mój mąż w tym roku ogłosił, że walentynki nie są nam zbytnio potrzebne, dlatego przeniesiemy je na inny dzień, kiedy może będzie coś ciekawszego w kinie, czyli kiedy będzie miał ochotę ruszyć cztery litery. Powiedziałam, że nie ma sprawy, jakoś to przeżyję. No i przeżyłam, tak samo jak on moją odpowiedź na pytanie "Gdzie się tak szykujesz?", które zadał mi tego pamiętnego dnia. "Nie chcę ci zawracać głowy, jesteś ostatnio zmęczony (studia i praca), więc pomyślałam, że dam ci dzisiaj spokój, a pójdę z Marcinem (mój kolega z pracy) do kina, bo mnie zaprosił". Jedno wielkie zdziwko, kiedy mój ukochany zdołał się wyszykować do wyjścia szybciej ode mnie!
Jesteśmy małżeństwem od roku, dlatego ta iskra zazdrości nadal bierze w górę, co sami widzicie. Trzeba to czasem wykorzystać. Tak czy siak film był świetny, a mój mężuś nie dopytywał się, dlaczego nagle Marcin zmienił plany. Następnego dnia Marcin nawet nie wiedział za co mu dziękuję, po co miałabym go wtajemniczać? A ryzykować zawsze można, najwyżej obejrzałabym film sama :) Teraz przynajmniej jestem pewna, że o kolejne walentynki martwić się nie muszę ^-^
Dodaj anonimowe wyznanie
a Ty Ty^^
"Marcin z pracy" znowu w akcji widzę. :D
Nigdy nie dawaj facetowi byle.powodu do zazdrości to może się.źle skończyć dla ciebie lub dla kolegi Marcina
Hahaha :D cel osiągnięty.
Wstrętne zachowanie, w życiu bym tak nie postąpiła z moim facetem. Po co? Zwykle jak któremuś z nas nie chce się czegoś oglądać czy gdzieś iść to jasno o tym mówimy. Owszem rocznica, urodziny, itd to dla nas ważne dni i wtedy zawsze coś wspólnie planujemy. Ale walentynki? Głupie, tandetne święto i tyle. Facet pracuje i studiuje, a Ty masz ból dupy? Gdyby mój facet mną tak manipulował kiedy musieliśmy na rocznicową kolację zabrać mojego dwuletniego synka (przyjaciółce coś wypadło i nie miał kto z nim zostać), to chyba bym olała takiego człowieka. Podstawą w związku jest szczerość, a nie tego typu zagrywki. A kiedy mówię np że idę z kumplem na piwo to zwykle idę z kumplem na piwo bez żadnych kretyńskich podtekstów. Dzięki temu mój facet nie musi wkurzać się na moich kolegów, a Tobie się to pewnie za jakiś czas odbije....
Z jednej strony współczucie dla faceta że ma kobietę manipulantkę, z drugiej strony sam się tak daje podpuszczać pod pantofel - para siebie warta...
sam się daje?
Kobieta manipulantka?
Faceci to myślą że jak dali kobiecie kwiatka na pierwszej randce to do smierci wystarczy.
Nic dziwnego że kobieta musi kombinować jak facet żadnej inicjatywy nie wykazuje.
Mi wydaje się to bardzo głupie i niedojrzałe. Walentynki to tylko dzień, komercyjne święto, okazja na zbicie kasy dla właścicieli kwiaciarni i stoisk z balonami. Facet studiuje, pracuje, nie ma nawet możliwości odpocząć. Może wymyśliłby coś lepszego na inny dzień. Ale nieee. Ty musisz mieć w Walentynki! Radziłabym Ci też nie nadużywać jego zaufania i nie igrać z zazdrością. Zastanów się nad tym.
A mnie się wydaje że najwyrazniej gosciu przy zadnej innej okazji nie wykazuje inicjatywy bo mu sie wydaje ze ma kobiete na wlasnosc i na zawsze. To sie nie dziwie ze straciła cierpliwosc
Miejmy nadzieje , ze Marcinek to przeczyta.
Na tej stronce życia się uczę :D
Koleś jest zmęczony bo studiuje i pracuje, a Ty zamiast to zrozumieć to na siłe go ciągniesz do tego kina. Nie ważne, że on przez cały ten pobyt w kinie będzie myślał o powrocie do domu i położeniu się do łóżka, ważne że Ty będziesz mogła obejrzeć film. Skoro on w tej sytuacji musiał się poświęcić, to dlaczego Ty nie mogłaś się poświęcić dla niego? I zamiast z nim pogadać to jeszcze bierzesz go na zazdrość.... Genialne. Bardzo.