Kilka lat temu w czasie wielkich upałów w mieście zdarzyło mi się zasłabnąć w sklepie. Wezwano karetkę, a ponieważ byłam niepełnoletnia zaistniała potrzeba, aby skontaktować się z którymś z rodziców. Mama nie odbierała, więc padło na tatę. Przeszłam różne badania na cukier itp., w końcu kardiolog postanowił mnie zbadać, a tata był przy tym obecny.
- Czy były jakieś szmery na sercu? - pyta kardiolog.
- Nie słyszałem żadnych - odpowiada tata.
Mina kardiologa bezcenna.
- To pan jest lekarzem?
- Nie...
Do dzisiaj mam uśmiech na twarzy, gdy wspominam to wydarzenie. Nie wiem jak sobie tata wyobrażał te szmery.
Dodaj anonimowe wyznanie
Cóż, konkretna odpowiedź "Nie słyszałem żadnych" ;D
Haha ;)