Kilkanaście lat temu, kiedy byłam jeszcze całkiem mała uwielbiałam grę w gumę. No wiecie, smerfetka, te sprawy. Jako, że miałam tylko jedną siostrę, która była zainteresowana grą ze mną, trzecią "osobą do trzymania gumy" była średniej wielkości drewniana drabina. Tutaj ukazała się moja niezdarność. Zaplątałam się w gumę tak, że drabina zaczęłą na mnia spadać. Ale po co uciekać, stałam i patrzyłam na nią, czekając na guza. I guz był, olbrzym na moim czole pojawił się bardzo szybko.
Nie, to jeszcze nie koniec. Rozryczana wbiegłam do domu, mama leci do mnie z szerokim nożem (bo te noże dłużej zimne były czy coś) żeby przyłożyć go do guza. Moja dziecięca wyobraźnia poszła jednak w niewłaściwym kierunku. Krzyk jeszcze większy, przecież uznałam, że mama chce guza obciąć! Sama nie wiem czy bardziej płakałam z bólu, czy ze strachu :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja czasami sama grałam, a gumę przytrzymywały mi dwa krzesła, na które kładłam coś ciężkiego, żeby się nie przesuwały ;) Działało bezbłędnie
Też tak robiłam ^^
Dzieciaki nigdy nie przestaną mnie zadziwiać swoją wyobraźnią ;>
kiedys podszedł do mnie pewien pan i zapytał o godzinę, a ja w mysl że chce mnie wykorzystac seksualnie uciekłam z krzykiem
Rozumiem Cie. Mialam dosc podobna sytuacje. Jako okolo 4-5 letnia dziewczynka tanczylam (krecac sie do okola) przy hitach disco polo (szalone lata 90, hehe) az w koncu zarylam glowa w sciane. Mam z babcia w krzyk , bo guz na pol glowy
Mam biegnie z nozem, a ja dopiero zaczelam sie drzec. Bo moja dziecieca logika podpowiedziala mi to samo. Utna mi pol czola;) Teraz sie z tego smieje , ale wtedy w ogole nie bylo mi do smiechu...
Oj pamiętam również moje przerażenie, jak mama z ogromnym nożem do mnie podeszła. O.OJa w ryk, mama nie wie co się dzieje... Tak to też był guz. A później weź wytłumacz dziecku, z nożem w ręku, że to na guza. :)
Mój kolega ma na nazwisko,,Guz" i nie mogę się powstrzymać od śmiechu gdy to czytam :p
Ku#√@ reagowałem dokładnie tak samo O.o
Ja grałam z siostrą i płotem, bo siostry drugiej nie ma a brat nie zawsze chciał pomagać :(
Też tak myślałam w dzieciństwie! I myślałam, że tylko ja. Tylko że u mnie mama szła do brata z nożem - trauma do końca życia :D
Ja miałam to samo, ale z tasakiem.. biegałam po całym domu uciekając przed siostrą :)
:)