#npIzA

Sezon na grzyby był w pełni, ludzi z pustymi koszykami w lesie multum. Gdy przedzierałam się przez polanę usłyszałam przeraźliwy jęk, pisk czy jakkolwiek to można inaczej nazwać. Zaraz po tym kilka siarczystych, łacińskich zwrotów. Usiłowałam ogarnąć co się stało, więc zaprzestałam nawet oddychać. Opłaciło się. Zza krzaków słyszę taki dialog:
- Stary, ch*ja mi drzewo zassało!
- Taa jasne, nie gadaj tylko lej, bo grzyby same się nie znajdą - zupełnie zlekceważył kolegę jego towarzysz.
- Ale nie żartuje, nie mogę ch*ja z dziupli wyciągnąć! Chodź zobacz...
Przez krzaki widziałam jak podchodzi do "poszkodowanego" kolega i zaraz zwala się śmiejąc na ziemię jakby porażony paralizatorem.
- Ja wiem, że Anka tobie nie daje, ale zlituj sie... pchać fistaszka do dziupli... zaraz ci go wiewiórki odgryzą!

Nie wiedziałam czy mam dzwonić po drwala, pogotowie czy może po prostu po weterynarza żeby wybił wiewiórkom obiad z głowy... ale ostatecznie zdecydowałam się poczekać. Po paru minutach ostrej walki drzewo vs fistaszek życie wygrał orzeszek. Dumny i przerażony właściciel wraz z bratnią duszą szybko się oddalili. Za to ja śmiałam się cały czas, ale upolowałam jedynie kleszcza.

Panowie, jeśli Anka nie daje to nie pchajcie swoich interesów w dziuple, bo wydaje mi się, że można to załatwić w mniej brutalny dla wszystkich i wszystkiego sposób.

#33zz5

Jestem ze swoim chłopakiem 4 lata. Ostatnio spałam u niego. W pewnym momencie budzi mnie i przestraszony pyta:
- Misiu, czy ty jesteś w ciąży?
Ja zaspana, ledwo patrzę na oczy, do końca nie ogarniam co się dzieje, a on dalej:
- Misiu, proszę powiedz, że nie jesteś w ciąży.
- Yyyyy... nieee...
- Uff, czyli to był tylko koszmar, ale był tak realistyczny, że już się zestresowałem. A najgorsze w tym wszystkim było to, że kazali mi się z tobą ożenić...

#8JZy9

Pewnego razu jadę z rodzicami samochodem. Mijamy jakiś zamek, gdzie jacyś nowożeńcy mają sesję ślubną. Kiedy mijaliśmy tą parę, mama popatrzyła na pannę młodą, odwróciła wzrok i z westchnieniem powiedziała: "Kolejna naiwna". 

Dodam, że rodzice mają prawie 20-to letni staż ;)

#oRuaf

Gdy byłam mała mieszkałam z rodzicami i wujkiem. Bardzo wujka lubiłam, bo wieczorami pozwalał mi na swoim komputerze oglądać Cartoon Network. Któregoś dnia wujek jednak nie pozwolił mi oglądać bajek, bo byłam niegrzeczna. Kilka dni później mama nie mogła odbrać mnie z przedszkola, bo była w pracy, więc poprosiła o to wujka. Wytłumaczyła, że jestem w grupie "Biedronki", ma zabrać dowód i powiedzieć, że przyszedł po mnie. Wujek nienagannie ubrany przyszedł, powiedział że przyszedł po Olę, jest wujkiem, pokazał dowód. Przyszła po mnie pani, powiedziała że wujek na mnie czeka. Ja niezadowolona, bo oderwali mnie od zabawy, wlokę się po schodach. Nagle pani przedszkolanka pyta:
- Oluś, to jest twój wujek?
Ja wciąż pamiętając, że wujek nie pozwolił mi oglądać bajek odpowiadam:
- Nie.
- Pan powiedział, że jest twoim wujkiem, nie znasz tego pana?
- Nie znam go - odpowiedziałam obrażona.
Wujek wściekły i zażenowany całą sytuacją mówi głośno:
- Teraz to przez miesiąc ci Cartoon Network nie włączę!
Ja zrozumiałam nagle ile kosztował mnie mój błąd, momentalnie całkiem odmieniona zaczęłam cieszyć się i krzyczeć radośnie:
- O wujek, wujek!!
Niestety panie przedszkolanki niewtajemniczone w całą sytuację i tak nie chciały mnie wypuścić z wujkiem do domu, więc trzeba było ściągnąć mamę z pracy, a ja musiałam cały miesiąc wytrzymać bez Atomówek.

#DKMz9

Któregoś wyjątkowego dnia mój kochany tatuś miał mnie zawieźć do przedszkola. Jako leniwe dziecko ja sobie stałam, a on mnie ubierał. W tym samym czasie wyjął papierosa z paczki i wsadził go sobie za ucho. Popatrzyłam na tatę i stwierdziłam:
- Tato z tym papierosem z uchem wyglądasz jakbyś był mądry, ale przecież nie jesteś.

Tak o to w wieku 5 lat po raz pierwszy komuś pocisnęłam. Rodzice oczywiście wypominają mi to do dzisiaj.

#sSbYb

Działo się to ok. 5 lat temu, jeszcze za czasów liceum. Wybrałam się pewnego dnia do jednego z większych centrów handlowych w Warszawie. Czekając na znajomą przysiadłam sobie na ławeczce stojącej przed sklepami. Nagle podchodzi jakiś typ po 30, pyta się mnie czy może się przysiąść. Zapatrzona w telefon, odpowiedziałam że tak, ławka była w końcu duża. Myślałam, że na tym się skończy, ale jakże byłam naiwna. Nagle facet pyta się mnie czy na kogoś czekam, ja że owszem. Następne jego pytanie brzmiało:
- A lubisz podróże?
- Yyyy, no tak, jak każdy - odpowiedziałam.
- To idziemy do mnie, czy do ciebie?

Zamarłam. Najgorszy podryw ever. Czym prędzej uciekłam.

#8dyoE

Kiedyś, podczas lekcji fizyki w gimnazjum, jeden z kolegów z klasy zaczął dotykać się po przyrodzeniu, bo zapewne go swędziało. W tym momencie osobnik, który z nim siedział, krzyknął na całą salę: "Proszę pani, a mój kolega z ławki się masturbuje!". Na co nauczycielka z niewzruszoną miną: "To mu nie przeszkadzaj".

#IqJ1q

Jakiś czas temu wracając z WORD-u zobaczyłam jak starsza, tęga Pani na wózku inwalidzkim próbuje wydostać się z klatki w kamienicy. Jako, że się nie śpieszyłam, to pomogłam jej wyjechać. Poprosiła mnie żebym "podwiozła" ją do znajdującej się niedaleko Biedronki. Chciała dać mi za to 20 zł, ale nie przyjęłam pieniędzy i powiedziałam, że nawet odwiozę ją z powrotem. Jakież było moje zdziwienie, gdy po drodze zaczepiła młodego chłopaka, dała mu te dwie dychy i powiedziała, żeby ją dopchał do tego sklepu "Bo ona jakaś taka podejrzana, bo pieniędzy nie chce."...

Dodam, że ten chłopak najpierw schował kasę do kieszeni, a później dopiero wysłuchał prośby starszej Pani. I weź tu bądź bezinteresowny. :)
Dodaj anonimowe wyznanie