#66snI

Może z 10 lat temu będąc dzieckiem zbierałam misie z Sagi. Miałam ich chyba 4, z czego jeden był ulubiony. Nie ruszałam się bez niego z domu. Pewnego dnia gdy siedziałam na łóżku u babci i bawiłam się misiem wpadłam na genialny pomysł. Rzucałam pluszakiem odbijając go od materaca i udawałam, że miś skacze na trampolinie. Genialne, gdyby nie to, że raz skoczył tak wysoko, że wylądował za szafą. Babcia uznała, że żeby go wyciągnąć trzeba by było rozebrać całą meblościankę. Ile ja nocy za nim przepłakałam... Do dziś miś siedzi gdzieś tam za szafą i pewnie czuje się samotny i smutny, że nikt go nie wyciągnął. Ja dorosłam i nie mam ochoty bawić się zabawkami, ale i tak tęsknię za tobą, misiu :(
Szarlotkazjablkami Odpowiedz

Ja jak byłam mała to miałam (w zasadzie nadal mam) pluszowego pieska. Labladora o kolorze czekoladowym. Zawsze zabierałam go wszędzie ze sobą. Kiedyś pojechałam do jakiejś kobiety (chyba to jakaś koleżanka była) oczywiście z psem... Zostawiłam go tam, bo byłam zmuszana jeść ciasteczka z ohydnym kremem (a ze byłam miłym dzieckiem to jadłam...). Ok troche u tej baby posiedzieliśmy, czas wracać. Oczywiście o psa sie upomniałam. Pobiegłam do pokoju gdzie mój ulubieniec być powinien. Nie było go. Zapłakana pobiegłam do mamy i jej to powiedziałam. Powiedziała ze pewnie go nie wzięłam z domu... Psa w domu nie było. Rozchorowałam sie z tęsknoty, w końcu mama zadzwoniła do tego babsztyla. Okazało sie ze ta baba miała go cały czas, i zabrała mi go bo jej sie bardzo spodobał i chciała go dać wnukowi. Miałam jakieś 5 lat a pamietam wszystko idealnie. Do tej pory nie wierze ze można być tak wrednym w stosunku do dziecka.. :/

Satanismus

Labradora*

c2h5oh

Blabladora ! :D

whaaaat

Omg :/ Ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać xD

Opetana

Ej, ludzie serio pisze się ,,labradora"? Wow, anonimowe bawią i uczą a ja właśnie dowiedziałam się czego nowego. :D

Wixxi

Pies magiika?
Labrakadabrador :D
Taki żarcik XD

Szarlotkazjablkami

Ej serio sie pisze i mowi labradora? ? Całe życie w błędzie, Ups :// ?

Fajlip

No i nie wiem czy dać w górę ☝, czy w dół ?
I takiego babsztyla to bym chyba zadusił tym pluszakiem ?

inka4092 Odpowiedz

Przypomniał mi się mój sztuczny wężuś za szafką w szkole. Zawsze będę o tobie pamiętać skarbie ?

Estera

[*] świętej pamięci wężuś [*]

DzikaKura

Łączę się w bólu za wężusiem.
[*]

Oliwkaaa Odpowiedz

Ja pamiętam, że jak byłam mała lubiłam bawić się żelkami w kształcie różnych stworzonek. Raz miałam paczkę żelków wężyków. Bawiłam się że coś mnie atakuje, a ja wyczarowuje węże by mnie broniły. Jednego wężyka podrzuciłam na tyle wysoko że wylądował na żyrandolu. Nikomu o tym nie powiedziałam a mój obrońca siedział na tym żyrandolu później dobre półtora roku. Dopiero później zorientowałam się jako to było... ohydne. :')

ToTylkoJa90

Fakt, nie wyobrażam sobie jak można nie czyścić żyrandola przez ponad rok.

Rothen Odpowiedz

Weź kilka metrów żyłki, najprostszy haczyk z zadziorkiem, i spróbuj go wyjąć :)
Kilkanaście "zarzuceń", i powinno się udać zahaczyć miśka.
Powodzenia, i koniecznie daj znać jak poszło!

Wyciągnęli go kilka dni temu :D Dumnie wisi nad biurkiem!

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Pamiętam, że gdy miałam jakieś 5 lat, mój ukochany miś(mocno już sfatygowany), podczas naszych wieczornych czułości stracił głowę- dosłownie Nie zauważyłam tego i spokojnie zasnęłam. Niestety gdy obudziłam się w środku nocy i dostrzegłam co się stało, wpadłam w taki ryk, że zaspana mam nie miała wyjścia i musiała doszyć głowę memu pieszczochowi abym spokojnie zasnęła.

Micha96 Odpowiedz

Ja też miałam ulubionego misia. Poszłam z nim na spacer na pole nazbierac mu malin xd i posadzilam go na ławce. Nagle patrze nie ma misia biegne do domu a przed domem głowa misia i tułów w mordce mojego kochanego pieska :D I tak musiałam mu zrobić pogrzeb. Spoczywa w malinach pod ziemią. ???

Mammykarolcia Odpowiedz

Nam kiedyś papuga wleciała, ale na szczęście tata odsunął meblościanke :D :)

Anonimka098 Odpowiedz

Miś na pewno zrozumie, że nie miałaś wyjścia - byłaś pod ścianą....

HelgavonKlusken Odpowiedz

Ja się przyznam do czegoś gorszego. Mieliśmy kota-małego, durnego. I mieliśmy przedwojenną biblioteczkę, antyk, lite drewno, ważyła chyba z pół tony. Kot młody, głupi hycnął sobie za biblioteczkę. Wyobrażacie sobie, że do akcji ratowania kota trzeba było zaangażować trzech sąiadów i siekierę?

YouAndI

Do czego się przyznałeś? To nie twoja wina xd

Koloriko Odpowiedz

Nie wiem co bym zrobiłam gdyby mój ulubiony miś tak gdzieś poszybował... :(

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie