#mno5r

Zacznę od tego, że nie jestem obdarzona talentem wokalnym. Właśnie śpiewałam sobie jedną z moich ulubionych piosenek (są w niej również wysokie dźwięki, których nie dociągam), kiedy mama wparowała mi do pokoju i zmartwiona zapytała czemu płaczę...

Już nie będę śpiewać. Nigdy. Przy nikim.

#ybHXX

Od pewnego czasu choruję na tzw. łysienie plackowate. Nie wszyscy to zauważyli, gdyż miałem bujne loki i nie rzucało to się w oczy mimo sporych rozmiarów. Ponad tydzień temu byłem u lekarza, który kazał zastosować odpowiednią kurację. No i żeby skutecznie leczyć i wygodnie stosować preparaty zalecił również... obcięcie moich loków. No trudno, niespecjalnie się tym przejmowałem. W szkole jak to w szkole, wszyscy w śmiech, a teksty dotyczące wyglądu mojej głowy czasem naprawdę dobre. 

Ale wczoraj usłyszałem najlepszy - spotkałem znajomą, której dawno nie widziałem i zagadałem do niej. Nie zdziwiło mnie, że mnie nie poznała, bo półmilimetrowy jeżyk jest niemal niewidoczny. Ale jak już poznała, że to ja, tłumacząc się odruchowo powiedziała: "O mały włos, a bym cię nie poznała...". Tak się zacząłem śmiać, że zaczęła się tłumaczyć że nie chciała, żeby wyszło tak bezpośrednio.

#nXh4r

Jako dzieciak (piąta klasa podstawówki) chodziłem do klasy z kuzynem, którego bardzo lubiłem. Mój kuzyn był klasowym prymusem i w nagrodę za dobre wyniki w nauce i świadectwo z czerwonym paskiem jego rodzice kupili mu komputer i założyli Internet. Były to czasy, kiedy ten cud techniki nie był jeszcze tak oczywisty jak dziś i niewiele osób mogło się nim pochwalić. Kuzyn był więc wniebowzięty i po złożeniu solennych obietnic, ze będzie tego używał tylko "do nauki" powoli wkraczał w wirtualny świat.

Przychodziłem do niego czasem i odkryłem, ze kuzyn nie do końca przestrzega nakazów swoich rodziców, bo zamiast się uczyć to gra w jakieś gierki online i poświęca im bardzo dużo czasu. Ciotka i wujek tego nie kontrolowali, bo ufali mu, z resztą byli tak zapracowani, ze kuzyn musiał sam się sobą zajmować. Jak łatwo się domyśleć kuzynek z prymusa stał się jednym z najgorszych uczniów w klasie, bo zamiast się uczyć zarywał nocki przy grze i innych pierdołach. W końcu nauczycielka wezwała wuja do szkoły i wszystko się wydało.

Zabrali mu komputer i odcięli Internet, a on wpadł w prawdziwą histerię. Któregoś dnia siedzieliśmy u niego w pokoju. W pewnym momencie kuzyn wypalił, ze nienawidzi swoich rodziców i w nocy zabije ich nożem, a potem ucieknie z domu. Zaśmiałem się, bo myślałem, ze sobie tak żartuje, ale potem przez całą noc nie mogłem zasnąć, bo bałem się, ze wydarzy się jakaś tragedia. W końcu obudziłem mamę i opowiedziałem jej o wszystkim, a ona następnego dnia zaraz pojechała do cioci z nią porozmawiać. Okazało się, ze kuzyn zdążył się uzależnić od komputera i gier i przestał nad sobą panować. Psycholog powiedział, ze nie można ignorować takich sygnałów jak groźby, bo osoba uzależniona ma ograniczoną zdolność oceny sytuacji.

Często potem zastanawiałem się, co by było gdybym potraktował słowa kuzyna jak żart. Być może zrobiłby coś strasznego, bo przez uzależnienie nie był sobą.

#MhhCB

Ojciec poprosił mnie, abym będąc w sklepie przy okazji kupiła mu kilkunastometrowy przedłużacz do kosiarki. Planowałam wtedy kupić rodzicom nowy odkurzacz.

Jestem w sklepie, oglądam różne modele. Podchodzi sprzedawca z pytaniem, w czym może pomóc. Przypomniała mi się prośba ojca, więc zapytuję, "Czy są odkurzacze?" (miałam jednak na myśli przedłużacze). Pan patrzy na mnie okrągłymi oczami, ale pyta jaki model. A ja na to, że wszystko jedno, byle był na ponad 15 metrów... Do dzisiaj podziwiam profesjonalizm młodego sprzedawcy, bo dalej próbował mi pomóc i zapytał "A jak duże powierzchnie będą obsługiwane odkurzaczem?". Ja nadal myśląc o przedłużaczu, ale i irytując się na sprzedawcę, po co mu ta informacja, ze zniecierpliwieniem odpowiadam - "80 metrowy trawnik".

Mina sprzedawcy mnie otrzeźwiła i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę ze swojego przejęzyczenia i komizmu sytuacji.

#r0MGL

W tamtym czasie niezbyt dużo spałam. Wynikało to standardowo z natłoku nauki, zajęć dodatkowych, imprez, itp., co w połączeniu z bardzo zdrowym odżywianiem typu śniadanie = kawa + papieros daje piękne połączenie. Pisząc to, chyba próbuję usprawiedliwić to, co zrobiłam. A wspomnę też, że raczej o siebie dbam, bardzo lubię modę, itd.

Otóż pewnego dnia wyszłam sobie rano z domu na autobus. Idę z torbą, ze skrzypcami, z kawką, dumna z siebie, bo o dziwo miałam wystarczającą ilość czasu, żeby nie biec. Stanęłam na przystanku i po chwili stwierdziłam, że ewidentnie coś jest nie tak, ponieważ widzący mnie ludzie zdecydowanie nie patrzą się na mnie normalnie.

Okazało się, że wyszłam z domu w piżamie. Normalnie, w moich spodniach z Toy Story i jakiejś bluzce. Gdy sobie to uświadomiłam trochę się przeraziłam, trochę mnie sparaliżowało i zaczęłam się trochę śmiać załamana sobą. W sumie chyba to, co zrobiłam później nie było mniej lepsze, ponieważ, w związku z tym, że ostatnio moja frekwencja w szkole była trochę bardzo niezadowalająca, a autobusy z mojej okolicy nie kursowały wystarczająco często, żebym następnym zdążyła na lekcję, na której wyjątkowo mi zależało, stwierdziłam, że wy**bane, jadę tak i po drodze kupię sobie szybko rzeczy niepiżamowe. 

Tak więc pojechałam w piżamie autobusem, a później wstąpiłam do galerii handlowej koło szkoły. Do szkoły na szczęście dotarłam niespóźniona, już w jeansach.

#6OpBw

Miałem kiedyś królika. Miał być miniaturką, ale osoba od której go kupiłem (jak się później okazało) mocno ubarwiła jego pochodzenie i dostałem zwykłego wiejskiego "kicka". Kicek mocno podrósł, przestał być milusiński, a zamiast tego wolał obgryzać tapetę i robić bobki po kątach.

Pewnych wakacji mając lat 9 wyjechałem na kolonię. W dzień powrotu, w miejscu gdzie opiekunowie zrobili zrzut dzieci i z ulgą odetchnęli, odebrali mnie rodzice i postanowili przekazać mi smutną wiadomość. 
- Twój królik się zabił - powiedzieli.
- Jak to zabił?! - krzyknąłem prawie ze łzami w oczach.
- No tata został sam w domu, nie umiał mu obciąć pazurów, królik chciał się podrapać i poderżnął sobie gardło. 
Usłyszawszy te historie, nie pytałem o nic więcej. Wiedziałem, że mój tata od początku nie zgadzał się na królika, więc uwierzyłem, że mógł sobie nie radzić lub nie chciał się zajmować zwierzęciem. 

Osiemnaście lat później przy jakiejś okazji zaczęła się taka rozmowa:
- O! Pamiętacie jak ten królik zaczął dostawać rui i przez to nas atakował?
- No pamiętamy, musiałeś go oddać wujkowi na wieś.
- Jak to na wieś?! - krzyknąłem - Przecież powiedzieliście mi, że sobie poderżnął gardło pazurem!
- Co? - odpowiedziała mama - Przecież wujek Staszek zabrał go na wieś i żył tam, aż zdechł ze starości.

Tak dowiedziałem się, że rodzice zamiast mi powiedzieć, że króliczek w spokoju i szczęściu dożyje starości z innymi króliczkami, woleli mi powiedzieć, że poderżnął sobie gardło, bo uznali, że tak będzie łatwiej poinformować mnie o tym, że nie może z nami zostać...

#DXCFu

Byłam jedyną dziewczyną w swoim roczniku w podstawówce, która nie nosiła stanika, bo nie miała na co, więc po co. Oczywiście nie obeszło się bez przykrych komentarzy na ten temat, ale ja się tym nie przejmowałam. W końcu do gimnazjum kupiłam sobie jakieś zerowe rozmiary, żeby było, ale i tak byłam "tą bez stanika". 

A teraz noszę rozmiar F (a jestem szczupła). No cóż, doczekałam się ;)

#fXsnZ

Jak byłam mała (około pierwszej klasy) uwielbiałam motywy czaszek, trupów itd. Pewnego dnia pani kazała narysować nam wymarzony dom. Chwilę się zastanowiłam i zaczęłam tworzyć. 

Następnego dnia mój tata został wezwany do mojej kochanej szkoły. Tak, narysowałam mój wymarzony dom. Z trupem w basenie. Ale miał on ciekawe, praktyczne zastosowanie. Otóż miał on odstraszać złodziei.
Dodaj anonimowe wyznanie