#yJmxk

Późne popołudnie. Jak co tydzień wracałam z korepetycji z matematyki. Z racji tego, iż moja korepetytorka mieszka w bloku na ostatnim piętrze, schodząc zauważyłam przy drzwiach trzech tak zwanych "dresiarzy". Głośno o czymś dyskutowali (oczywiście co drugie słowo było na k. i ch.).Trzymając w ręku smartfona byłam pewna, że mnie zaczepią, pobiją, a nawet myślałam o najgorszym, że mnie zaciągną do piwnicy.. Ku mojemu zdziwieniu oni tylko się uśmiechnęli, otworzyli mi drzwi i jeden z nich powiedział; "Proszę bardzo madame". Ładnie podziękowałam i wracając do domu pomyślałam, że nie każdy "dresiarz" jest jaki jest, a w moim mieście można spotkać "kulturalnych dresiarzy".

#xzIpI

We wrześniu przyjechała do Polski moja ciotka, która mieszka w Australii. Z tej okazji urządziliśmy rodzinne spotkanie w pewnej restauracji. Zarezerwowaliśmy kilka stolików, które połączyliśmy, a poza tym w lokalu byli normalnie inni goście.

W pewnym momencie moja kuzynka wyszła do sklepu naprzeciwko po chusteczki (takie mokre, dla dziecka). Chwilę potem ja poszedłem do toalety. Gdy wyszedłem zauważyłem przy drzwiach WC 3-letnią córeczkę tejże kuzynki. Byłem nieco zaskoczony, bo wydawało mi się, że kuzynka wzięła dziecko ze sobą. No ale wziąłem ją na ręce, powiedziałem: "Chodź poczekamy na mamę przed restauracją" i skierowałem się do wyjścia. Ledwo zrobiłem parę kroków, a przez okno, po drugiej stronie ulicy, zauważyłem moją kuzynkę... z jej córką (w takiej samej sukience, takie same włosy...).

Zrobiło mi się gorąco i oblał mnie momentalnie pot, miałem na rękach jakieś obce dziecko. Cały czerwony cofnąłem się i rozglądając się na wszystkie strony odstawiłem podejrzliwie na mnie patrzące dziecko tam, skąd je wziąłem... Rozejrzałem się na wszystkie strony, na szczęście nikt nie zauważył. To była najbardziej żenująca chwila w moim życiu, ale mogła być dużo bardziej żenująca, gdyby rodzice tego dziecka mnie przyłapali na tym "porwaniu".

#27Xo7

W liceum podkochiwałam się w chłopaku z klasy. Minęło trochę lat. Po studiach wyszłam za mąż i mam cudowną córeczkę. W ubiegłą sobotę mieliśmy spotkanie z okazji 15-lecia matury. Zaczęłam rozmawiać z tamtym chłopakiem i po kilku minutach doszliśmy do tego, że on też się we mnie podkochiwał.

Nie ma puenty. Po prostu dziwne, jak inaczej mogłoby potoczyć się życie, gdyby ludzie mówili sobie o uczuciach.

#uiMBy

Tego dnia miałam mały bałagan w szafce, ale pędziłam na korki i nie zdążyłam posprzątać. Wróciłam do domu, patrzę, a w szafce porządek. Brakowało tylko moich skarpet. Chodzę po domu, szukam. Znalazłam je w śmietniku. Pytam się taty dlaczego je wyrzucił, a on odpowiada, że miały dziury. Nie byłoby w tym nic śmiesznego, gdyby nie fakt, że były to dziury, przez które wkłada się stopy...

#KI3H6

Mój chłopak jest fanem gier RPG oraz różnego typu komputerowych MMO itd, tak samo zresztą jego kumple. Ostatnio na imprezie jeden kolega wypił zbyt dużo nektaru odprężenia połączonego z miksturą chaosu (czyli wódeczki i piwerka), więc dość wcześnie dopadł go zgon. Ponieważ jest on znany z tego, że zdarza mu się po alkoholu wymiotować chłopaki przynieśli mu miskę - w związku z czym nawiązał się taki dialog:
- Robert, miskę ci przynieśliśmy, jak będziesz chciał rzygać to masz koło głowy.
- <nieprzytomny, bełkocząc> Miska....? Miska....? Poprawia obronę... zwiększa statystyki...
I poszedł spać dalej, zostawiając chłopaków w napadzie śmiechu.

#WnDfI

Mam 4-letnią, sporo młodszą siostrzyczkę. Prawie cały dzień dzisiaj spędziłam w domu, miałam tylko 3 lekcje. Godzina 11, dzwonią rodzice, żebym odebrała siostrę z przedszkola, bo się źle czuje. Ok, ubrałam się i wyszłam. Wchodzę do przedszkola, mała siedzi sama i smutna w kąciku, aż mi się przykro zrobiło. Biedactwo.

Podeszłam, wzięłam ją na ręce i mocno przytuliłam. Zawsze się tak witamy, ale dzisiaj minę miała niewyraźną i jakoś tak się trochę wyrywała. Nie puściłam jej, w sumie nie wiem dlaczego. Nie zgadniecie, jak się to skończyło? Tak, zwymiotowała mi prosto w twarz...

#nvEZU

Sara była zdecydowanie najładniejszą dziewczyną w całym liceum. Każdy z nas za nią szalał: szczupła, wysoka blondynka o kręconych włosach. Jednak nie każdy był takim szczęściarzem, z którym zgodziła się spotkać. Mi się to udało. 

Poszliśmy na spacer do parku, a że był upalny czerwcowy dzień zaprosiłem ją na lody. I tu miałem kolejne szczęście, akurat był jej ulubiony smak: słony karmel. Sara zachwycała się nieziemsko mówiąc: "Uwielbiam jeść te lody". A ja głupi niewiele myśląc odparłem: "Robić też ?"... 

To było nasze jedyne spotkanie.

#KlA3p

Jestem studentką drugiego roku. Na pierwszym roku sesji zimowej miałam bardzo trudny egzamin do zaliczenia. Była to kwestia ogromnej partii materiału i specyficznej osobowości wykładowcy - od humoru zależało zaliczenie egzaminu (egzamin był ustny). 

Dzień przed egzaminem chodziłam spięta i dosłownie przerażona - pierwszy taki egzamin na studiach. Nie mogłam spać całą noc, zasnęłam dopiero ok. 4 rano, a egzamin był na 8. Ok. 6:30 zadzwonił budzik, ledwo przytomna poszłam wziąć prysznic, ogarnęłam się, zrobiłam herbatę, usiadłam w fotelu w pokoju.. I co było dalej? Zasnęłam. Telefon mi się rozładował, więc nikt nie mógł się do mnie z uczelni dodzwonić, a jak się obudziłam była 13. Egzaminu nie zdałam, bo na niego nie dotarłam. Na szczęście zdałam w drugim terminie.

#zOl69

Dwa lata temu zaczęłam spotykać się z pewnym chłopakiem. Po pewnym czasie postanowiłam przedstawić go moim rodzicom. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się że zna moja mamę bo... kilka tygodni wcześniej dostał od niej mandat za picie alkoholu na meczu.

Na szczęście bardzo się polubili, ale chłopak nadal unika picia alkoholu w towarzystwie mojej mamy :)
Dodaj anonimowe wyznanie