Niedawno wraz z koleżanką wynajęłyśmy mieszkanie. Na początek powiem, że było w takim stanie, że trzy dni sprzątałyśmy, żeby doprowadzić je do ładu. Po wielkim sprzątaniu przyszedł właściciel. Nie pamiętam już po co, ale mniejsza o to. Stoi sobie spokojnie w salonie i rozmawiamy. Wiedziałam, że przed nami ktoś mieszkał w tym mieszkaniu. Wywiązała się rozmowa:
Ja: Nie wiem, kto tu mieszkał, ale straszny syfiarz z niego był!
Właściciel: Ja tu mieszkałem...
Mam teraz nadzieję, że właściciel już tego nie pamięta.
Dodaj anonimowe wyznanie
Rozumiem ciebie doskonale - wprowadziłam się do mieszkania po właścicielu... Poziom syfu mnie przeraził. Przy czym nie był to syf typu "niezamiotłem", a typu "chyba z 5 lat nie myłem okien czy szafek w kuchni".
Niestety, czegoś takiego nie da się opanować w 3 dni. Od ponad 3 miesięcy powolutku i systematycznie doczyszczam kąty... Chociaż jeszcze pół roku temu nie uwierzyłabym, że okna mogą mieć w kątach PLEŚŃ!
Jak można być takim syfiarzem, ja bym się wstydził sprzedawać takie mieszkanie!
Kalbi wynajmować ;).
Co najlepsze taki syf jest właśnie "pokątny" - na pierwszy rzut oka to było ładne, zadbane mieszkanie... Ba, w pierwszej chwili to ja wychodzę na syfiarza [wiecznie mam "codzienny bałagan", z którego wychodzę dopiero wieczorem, jak dzieci zasną]. Dopiero 2 rzut oka zauważa takie różnice jak zmianę koloru kafelek czy szafek w kuchni [warstwa tłuszczu była tak gruba!].
Ja myślałam, że mam szarą podłogę. Po umyciu okazało się, że jest blado różowa :)
Miałam podobnie w mieszkaniu, które kupiliśmy zaraz po ślubie. Na pierwszy rzut oka, było "w miarę" czysto ale okna, wnętrza szafek kuchennych i ich fronty, piekarnik itp. były w takim stanie, że nie mogłam uwierzyć, że można tak zapuścić mieszkanie i to w stosunkowo krótkim czasie, bo około 2 lat wcześniej odbywał się w nim gruntowny remont.
W naszym studenckim mieszkaniu generalnie mamy względny porządek, wszystko jest dość często wycierane i odkurzane, ale akurat w kątach okien też mamy lekko zielono ;D No bo komu na studiach chce się myć okna, ostatni raz chyba z rok temu były myte ;D No i są jeszcze schody, które nie były myte od 2,5 roku ;D
Cane, miałam to samo, z tym że mieszkanie było wynajmowane wcześniej innej rodzinie. Umówiłam się z właścicielem, obejrzałam - meble trochę staromodne, ale da się przeżyć. No to się wprowadzamy... :)
Myślałam, że meble w kuchni są zielone - okazały się jasnoniebieskie, jednak żółta warstwa tłuszczu zmieniła barwę. To samo z lodówką - myślałam, że jest jakaś taka żółta z natury... była biała ;)
Rodzina mieszkająca tam przed nami chyba NIGDY nie sprzątała tego mieszkania. W kuchni pełno tłustych plam, szafki (w pokojach) wewnątrz były niemal czarne... Ja nie wiem co oni tam trzymali, węgiel ?
Trochę mi zajęło sprzątanie tego majdanu, ale powoli zaczyna to dobrze wyglądać. ;)
CukierPuder Miałam podobną przygodę z szafkami kuchennymi, na pierwszy rzut oka wydawały się czyste, a po ich dotknięciu ledwo oderwałam dłoń, tak się kleiły, oczywiście zmieniły tez barwę po żmudnym procesie czyszczenia :/ Tak samo z filtrem od okapu(czy jak to się zwie), dziwiłam się, że poprzednia właścicielka zamontowała do srebrnego okapu żółty filtr a tu "nagle" magiczna zmiana koloru :)
Jak byłam mała przeprowadziliśmy się z rodzicami z domu po dziadkach do domu, który tata wybudował, a dom po dziadkach został wynajęty. Był wynajmowany przez 3/4 lata i los tak chciał, że musieliśmy sprzedać wybudowany dom i wrócić do naszego starego domu.
Dom był w stanie masakrycznym o to przykładowe "zabrudzenia" :
*kurz za lodówką wielkości 5 cm warstwy
*okna nie myte przez cały czas wynajmu
*sufit w kuchni plamy po różnych dziwnych rzeczach
*warstwa brudu na szafkach
*w korytarzu piaskownica
i hit... rodzice zastrzegli, że w domu nie mogą być zwierzęta futrzane po za psem (bo tylko na niego nie mam alergii) inne do uzgodnienia, ale kot jest zabroniony (bo na niego mam straszną alergię)... no niestety trzeba było zmieniać wszystkie wykładziny na nowe, baaa to nic nie pomogło, trzeba było malować ściany wietrzyć cały dom ciągle i dopiero po pół roku od przeprowadzki, nie musiałam brać już żadnych tabletek alergicznych.
Ja wprowadziłam sie miesiac temu p o ludziach co urzadzali meliny i nie sprzatali chyba od roku (tyle poprzedni mieszkali) albo i dluzej. Podlogi musiałam wymieniać,.malowac itp, ale okna po 4 myciach stwierdzam.ze na wiosnę odmaluje,,,oni nigdy nie myli okien... Zazolkniete ! Czegos takiego nigdy nie widziałam,,,
Nie sadze, by zapomniał takie coś ?
należała mu się odrobina szczerości...
To jemu powinno być wstyd, więc luzik :D
Bo najważniejsza jest szczerość! ?
Bardzo dobrze w końcu usłyszał kilka słów prawdy.
Niech pamięta!!!
To jest przykre. Z kilkoma dziewczynami wynajmujemy mieszkanie, w którym uprzednio mieszkał właściciel. Po jakimś czasie zepsuł się piecyk gazowy. Pan od naprawy wszedł i zrobił wielkie oczy: "ale tu panie macie czysto..". To też o czymś świadczy.
Byle by przelew terminowo wchodził. Reszta nie interesuje :)
byłoby dobrze, gdyby jednak pamiętał. może nauczy się po sobie sprzątać i utrzymywać ład w miejscu, w którym mieszka i które ma zamiar udostępnić innym
W czasach studenckich mieszkałem razem z chłopakiem i kumplem. Kumpel był takim syfiarzem, że mój chłopak zwymiotował po otworzeniu jego szafki (było tam wszystko...dosłownie).