#ZYOpO
Obudził mnie konduktor - jak się okazało, byłam już zupełnie sama. Szybko jednak pojęłam, że ktoś ukradł mi buty! Co jednak najgorsze, przy sobie miałam jedynie pieniądze na coś do jedzenia i na bilet do domu. Wszyscy znajomi byli w tym czasie u siebie, więc nie miałam nawet od kogo pożyczyć kasy. Tak oto musiałam paradować na bosaka po uczelni (nigdy nie zapomnę wzroku pań z dziekanatu) i wracać tak do domu. A stóp nie mogłam domyć przez kilka kolejnych dni. Od tamtej pory nigdy nie śpię w pociągach...
Ja śpię w pociągach, ale nie ściągam butów ?. Swoją drogą, ciekawe po co komu czyjeś buty...
Jak jakies dobre filmówki to za dwie stówy pójdą ?
albo miał jakiś fetysz :D
Filmówki? :')
@Hasztag może @Mayoko nie mówi "R", a więc i nie pisze? :D
PS nie ma to na celu obrażenia. Wiem, że to literówka.
Kurczę autokorekta ? mirabel98 ?? spoko wiadomo ze to żart hah i calkiem udany ?
@Mayoko ale wolałam dopisać, bo by mnie hejtowano ?
Jednak musicie przyznać, że "filmówki" brzmi ciekawiej ;)
Mi też ktos zakosił buty, nowiutkie trampeczki założone na pierwszy dzien w pracy w parku wodnym, takim na powietrzu, gdzie były tez zamki do skakania itp. Hasałam sobie wesolo z dziećmi prowadząc dla nich animacje. Własnie przy tych dmuchanych zamkach zdjelam buty i jak mały kroliczek zaczęłam skakać z maluchami. Po skonczonej zabawie okazało się, ze moich trampek tam nie ma! Na kamerach było widać jak jakaś mamusia po prostu je bierze, chowa do plazowej torby i wychodzi z parku :/ jak gdyby nigdy nic :/ oby Ci stopy spuchły jesli to czytasz nędzna niepoczciwa kuro!
Takie to polaczki. Na wakacjach z rodzicami byłam na Wegrzech w Aquaparku. Wiadomo, ze klapki pozostawia sie przy leżakach/kocach/ręcznikach. Właśnie szlam na jakaś zjeżdżalnie a tam babsztyl jakieś 40 lat mowi do synka max. 7 lat pokazując mu czyjes klapki "ej, michas, chciałbys takie klapeczki? Chodziłbys w nich? Przymierz." Oczywiscie zareagowałam, na co polaczka powiedziała, ze to nie mój interes. Rzuciła tylko klapkami i poszła. Masakra jakaś.
Nie znoszę gdy w pociągach, autobusach, samolotach itp. ludzie ściągają zazwyczaj zapocone buty i potem cały pojazd śmierdzi.
Przypomniała mi się sytuacja gdy w 2013 roku byłam na koncercie Depeche Mode i założyłam nowe buty.... po całym dniu pałętania się po Warszawie moje nogi były całe w odciskach bo buty mnie obtarły i dosłownie nie mogłam chodzi. Kiedy był koncert po stadionie chodziłam w pięknych różowych skarpetkach zostałam zdeptana glanami przez co najmniej kilka osób ale warto był :)
Ha ha ha zawsze jeżdżę na koncerty w glanach :D ale patrzę pod nogi by nikogo nie zdeptać :)
Ja na arenie laserów biegałam z pistoletem w kuresko różowych skarpetkach
ja z kolei nie wiem jak można zdejmować buty w pociągu/autobusie... nie każdy chce wąchać czyjeś giry
Giry :D. I tak, to prawda
Spytam z ciekawości: Nie miałaś skarpetek czy miałaś akurat szpilki?
Niekoniecznie szpilki. To był koniec wakacji, więc mogła chodzić w sandałach albo balerinach ;)
A nie było w tym akademiku ani jednej osoby (niekoniecznie znajomej) od której można by pożyczyć chociaż na parę godzin choćby jakieś stare laczki? ;D Bo chyba lepsze to niż zasuwać przez miasto na bosaka ;P Jakbyś wytłumaczyła sytuację, to myślę, że nawet ktoś nieznajomy mógłby się zlitować i dać Ci cokolwiek ;P A swoją drogą to dobrze, że nie spotkało Cię to zimą, bo nie wiem jakbyś sobie wtedy dała radę ;P
To fakt ze raczej sie nie powinno sciagac butów bo nie kazdy chce wąchac stopy, ale przeciez jesli miała np. japonki czy sandałki to nic by to nie zmieniło ;)
Szczyt chamstwa!
Boso przez yy dziekanat ? :D :D