Jakieś 3 lata temu.. zima, sobota, klub. Kurtki do szatni i jazda na parkiet. Świetna zabawa - do białego rana. Ale jakie było moje zdziwienie, gdy odbierając nad ranem kurtkę z klubowej szatni, zauważyłam starannie przyszytą niebieską nitką "pętelkę" do wieszania kurtki, która wcześniej była przeze mnie urwana.
Albo moja odzież wierzchnia tak denerwowała Panią Szatniarkę, co chwilę spadając z wieszaka, albo niektórzy naprawdę sumiennie podchodzą do swojej pracy. Miło.
Dodaj anonimowe wyznanie
Fajna Pani :)
To się nazywa Pani szatniarka z powołania ;)
Są jeszcze dobrzy ludzie! Fajnie czyta się takie historie ?
Myślałam że w domu okazało sie, że to nie Twoja kurtka ?
Mi (i kilku moim koleżankom) też kiedyś na uczelni Pani Szatniarka doszyła pętelki! Jak jej dziękowałyśmy to tylko się śmiała, że nie ma za co, przynajmniej jej czas szybciej zleciał. Kochana kobieta! :)
Albo ktoś miał identyczną kurtkę i doszło do pomyłki
Szkoda, że mój mąż nie ma takiej cierpliwości. Zawsze, gdy daję mu kurtkę do powieszenia(a mam niezwykły talent, do natychmiastowego urywania owej pętelki), stwierdza, że w szatniach i portierniach nie przyjmuje się takich kurtek :)
Też tak miałam, ale na uczelni :)
Albo zajebałaś komuś kurtkę
Pani Szatniarce pewnie się nudziło ;)