#Z47KI

Jakieś 3 lata temu.. zima, sobota, klub. Kurtki do szatni i jazda na parkiet. Świetna zabawa - do białego rana. Ale jakie było moje zdziwienie, gdy odbierając nad ranem kurtkę z klubowej szatni, zauważyłam starannie przyszytą niebieską nitką "pętelkę" do wieszania kurtki, która wcześniej była przeze mnie urwana. 

Albo moja odzież wierzchnia tak denerwowała Panią Szatniarkę, co chwilę spadając z wieszaka, albo niektórzy naprawdę sumiennie podchodzą do swojej pracy. Miło.
nikaaa Odpowiedz

Fajna Pani :)

Letty Odpowiedz

To się nazywa Pani szatniarka z powołania ;)

olo Odpowiedz

Są jeszcze dobrzy ludzie! Fajnie czyta się takie historie ?

innocencexx Odpowiedz

Myślałam że w domu okazało sie, że to nie Twoja kurtka ?

BitterSweet Odpowiedz

Mi (i kilku moim koleżankom) też kiedyś na uczelni Pani Szatniarka doszyła pętelki! Jak jej dziękowałyśmy to tylko się śmiała, że nie ma za co, przynajmniej jej czas szybciej zleciał. Kochana kobieta! :)

redrainbow Odpowiedz

Albo ktoś miał identyczną kurtkę i doszło do pomyłki

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Szkoda, że mój mąż nie ma takiej cierpliwości. Zawsze, gdy daję mu kurtkę do powieszenia(a mam niezwykły talent, do natychmiastowego urywania owej pętelki), stwierdza, że w szatniach i portierniach nie przyjmuje się takich kurtek :)

klajdla123 Odpowiedz

Też tak miałam, ale na uczelni :)

BialyPopcorn Odpowiedz

Albo zajebałaś komuś kurtkę

faworytaSulejmana Odpowiedz

Pani Szatniarce pewnie się nudziło ;)

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie