#WxGzK

Gram na ukulele. Dla niewtajemniczonych: mała, czterostrunowa gitarka, mówiąc łopatologicznie. Ostatnio siedziałam w szkole po lekcjach, w tym czasie odbywają się tam zajęcia szkoły muzycznej. I tak ja, 178cm wzrostu, z tym moim wypierdkiem mijam chłopca, lat może z 5, sięgającego mi do pasa... idącego z gitarą, której gryf jest dłuższy niż cały mój instrument. I tak się tylko zastanawiam, kto wyglądał śmieszniej.

#bIyQt

Był kwiecień, półmetek szkoły średniej. Ja, moja wybranka i grupa znajomych ustawiliśmy się na wspólny wypad w góry. Do rzeczy, wynajęliśmy domek i zaopatrzeni w litry alkoholu oddaliśmy się konsumpcji zaraz po przybyciu na miejsce. Znajomi zawczasu stwierdzili, że po takim wieczorze wczesna pobudka nawet nie wchodzi w grę, a przełożenie eskapady odpadało ze względu na kolidujące z tym godziny powrotnych pociągów. Ale ja wraz z lepszą drugą połówką jako zapaleni, przyszli alpiniści nie mogliśmy sobie darować tej przyjemności zdobywania szczytu na piekielnym kacu. Ale nie to jest sednem tej opowieści. 

Jak to młodzi i zakochani nabraliśmy ochoty na amory. A że moja luba nie czuła się do końca komfortowo, ponieważ nie była pewna czy jej okres dobiegł końca, w miłosnym amoku chwyciła jeden z ręczników jako zabezpieczenie przed ewentualnym zabrudzeniem hotelowego przybytku.

I tu zaczyna się druga część historii. Wszystko ładnie pięknie, zadowoleni, a jednocześnie zmordowani wczorajsza impreza zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w góry. Pogoda dopisywała, po jakichś trzech godzinach dotarliśmy na szczyt jednym z najbardziej uczęszczanych szlaków mijając po drodze setki ludzi. Pogoda dopisywała więc nie musieliśmy się martwić o zbędny ubiór. Powróciwszy wyciągiem do podnóża góry moja luba zainteresowała się czymś co dawno powinno rzucić się w oczy.

Tak, wczorajszy "ręcznik" okazał się BIAŁYM t-shirtem na którym z tyłu pod kołnierzem rozciągała się wielka czerwona plama, t-shirtem w którym ja skacowany i niczego nieświadomy przebyłem ruchliwe miasto i drogę na szczyt. Można powiedzieć, że ten wypad to najbardziej krępujący OKRES w moim życiu.

#98YSt

Jestem studentką, a rzecz dzieje się na technologii informacyjnej. Wykładowca przedmiotu jest osobą mocno ekscentryczną. Wymyślił, byśmy zrobili proste ćwiczenie. Nie jestem osobą cierpliwą, więc zaczęłam się powoli denerwować, widząc, że coś z pozoru łatwego mi nie wychodzi. Postanowiłam go zawołać, by mi pomógł:
- Proszę paaaaanaaa...
- Proszę pana?! Tu się tak nie mówi!
Już myślałam, że skarci mnie za nieużywanie tytułu naukowego, a tu nagle... 
- Może pani mówić ojcze! Albo dobrodzieju...

#DMuwE

Czasami gram w potocznie zwanego totka. Zwykle 3 zakłady i raczej nie skreślam liczb, a wolę żeby wybrał je za mnie komputer. Jak wielu innych grających nie udało mi się nic konkretnego wygrać.

Postanowiłem, że zacznę pisać sobie liczby tak po prostu na kartce i tylko będę sprawdzał, czy coś w ogóle bym trafił (byłem pewien że na pewno nie). Jeśli ktoś ma też taki pomysł to odradzam, można się bardzo, bardzo załamać.

PS: Dziś byłbym milionerem :-(

#dFStC

Od 2 lat pracuje zawodowo jako pielęgniarka w szpitalu. Na początku sierpnia ratownicy przywieźli kobietę około 50 lat z zapaleniem wyrostka i potężnym bólem. Podobno babeczka chodziła z nim 3 dni aż nie wytrzymała i pogotowie zabrało ją z pracy. Po wywiadzie z lekarzem poprosiła mnie, żebym zadzwoniła do jej faceta i powiedziała mu, że jest w szpitalu. Dyktuje mi numer telefonu, a mnie zamurowało...

Podała mi nr do mojego ojca! Zapytałam, czy to na pewno dobry nr i czy przypadkiem nie pomyliła numeru, wiecie jak to w bólu... Moje pytania nic jej nie dały do myślenia, jeszcze na mnie nakrzyczała. Zawsze myślałam, że mam idealną rodzinę. Teraz z tatą nie rozmawiam.

#RzydE

Jestem w związku od prawie 4 lat. Świetnie dogaduję się z moim chłopakiem, czasem zdarzają się kłótnie, ale to jeszcze bardziej czyni nasz związek wartościowym. Niedługo będziemy mieli studniówkę. A wczoraj obchodziliśmy 45. miesięcznicę bycia razem. Luby przyszedł do mnie, a ja postanowiłam zrobić amerykańskie naleśniki. 

Tak sobie stojąc przy patelni, nagle słyszę, jak moja mama woła chłopaka i coś mu pokazuje. Wychylam się, a ona pokazuje moją czerwoną bieliznę z partii dolnych, na studniówkę. Chłopak cały zmieszany, a moja rodzicielka śmieje się wniebogłosy i pyta, czy nie wolałby bardziej skąpej. Nie wiem, kogo bardziej mi żal, mojej matki machającej stringami czy chłopaka, który utkwił wzrok jak kot i kręcił głową wraz z bielizną.

#iXgKh

Dużo czytam na anonimowych historii o ludziach, którym nauczyciele mówili, że nic w życiu nie osiągną, a tu niespodzianka. Też miałem takiego nauczyciela. Często na lekcjach wos-u i historii (ten sam nauczyciel uczył nas dwóch przedmiotów) słyszałem, że nic w życiu nie osiągnę i nie mam co liczyć na dobrą przyszłość.

Dziś, w wieku 30 lat, po kolejnym dniu pracy na kasie, uświadomiłem sobie, że skurczybyk miał rację...

#q1HmM

Sytuacja, którą chcę opisać, miała miejsce cztery lata temu, gdy wraz z moim ówczesnym chłopakiem, a teraz mężem (nazwijmy go Adam), dopiero zaczynaliśmy budować nasz związek. Muszę tu wspomnieć, że zarówno ja jak i on jesteśmy osobami całe życie mieszkającymi na wsi. Mój mąż często pomaga rodzicom w prowadzonym przez nich gospodarstwie, potrafi jeździć traktorem, kombajnem, itp.

Pewnej niedzieli mój luby zabrał mnie do swojego domu na kawę. Siedzieliśmy więc przy stole ja, Adam, jego mama i babcia (kobieta 86 lat, jednak wigoru może jej pozazdrościć niejedna nastolatka). Jako że w sąsiednim pokoju zadzwonił telefon luby poszedł go odebrać, jego mama natomiast zaraz potem wyszła do toalety. Zostałyśmy wiec z babcią same. 

Wiadomo, zaczęłam standardową rozmowę o pogodzie, coby przerwać niezręczną ciszę, gdy nagle babcia ni z tego ni z owego rzecze:
- Wiesz co Marysiu, ty to porządna dziewczyna jesteś. Świetnie do Adamka pasujesz, a on taki robotny chłopak. Zaorze ci jak będziesz chciała albo zradli, a jak trzeba to i krowę podoi, jak już sobie kupicie (WTF?). Ty to byś nawet na noc mogła u nas zostawać. Ani słowa bym nie powiedziała, jeszcze bym się za was modliła!

W trakcie gdy babcia mówiła, wrócił do nas Adam. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś spalił taką cegłę na twarzy. Jednak bądź co bądź reklama babci podziałała. Ślub mieliśmy na prawdę piękny - wiadomo na wsi najważniejsze, żeby robotnego chłopa znaleźć ;)

Uprzedzając pytania: nie zostałam na noc i NIE - nie kupiliśmy krowy.

#qqNkJ

Kiedy byłem mały, wstydem dla mnie było noszenie okularów. Gdy szedłem z mamą na kontrolę, a ona zaczynała rozmawiać z okulistą, szybko podbiegałem pod ścianę i uczyłem się tych ciągów liter na pamięć. Wszystko szło nieźle, aż do jednej wizyty.
Ja standardowo wyuczony literek siadam na fotelu. Pan okulista przychodzi i... zmienia kartkę. Myślę sobie "Co mi tam, pewnie to kopia" i zaczynam recytować. Nie udało się...
Dodaj anonimowe wyznanie