Po całym tygodniu choroby, kiedy nie ruszałam żadnych kosmetyków, spojrzałam w niedzielny poranek w lustro i stwierdziłam, że dalej tak być nie może, ponieważ moja blada twarz jest jaśniejsza niż słońce, zwłaszcza o tej porze roku. Chwyciłam więc za kosmetyczkę i spędziłam całą godzinę w łazience. Rodzina zaczęła się niecierpliwić, ja w międzyczasie skoczyłam do pokoju po moje najlepsze spodnie, do tego dobrałam czarną koszulę i zeszłam tak na dół do mojej rodzinki. Taka patrzy na mnie i wywiązał się taki dialog:
- Wybierasz się gdzieś?
- Nie. Czy już nie można ładnie wyglądać w niedzielę?
- Przecież ty zawsze ładnie wyglądasz :)
Kochany tatuś!
Dodaj anonimowe wyznanie
To chyba pierwszy tatuś na anonimowych, który powiedział coś tak miłego :D
Wow chyba pierwszy raz czytam wyznanie NIE o ojcu trollu :D
A u mnie jest tak:
- Tato ładnie wyglądam?
- Mhmmmmmm..
A nawet się nie popatrzy :D
Bo dla niego zawsze jesteś piękna :') nawet w masce gazowej i worku po ziemniakach
I mnie to samo ! Pjona ;D
ale masz kochanego tatusia :)
pozycz go na troche :d
Ah, gdyby i tak jeszcze mój był taki.. No wygląda to mniej więcej tak: kiedy stoję przed lustrem, mam straszne kompleksy, bo z całą pewnością do ładnych nie należę. Ponadto, umysłem nie mam się co chwalić- no szczerze, moje iQ pozostawia wiele do życzenia.
Ale wracając do tematu- kiedy Tata usłyszy moje narzekania, mówi: ,,Głupia jesteś, przecież ładna z ciebie dziewczyna". Wypędzanie z kompleksów? ;)
Godzinę się malować? To ileż Ty kosmetyków używasz? Bez urazy :)
Zazdroszczę mam 31 lat, a nigdy nie usłyszałam od ojca nic miłego wręcz przeciwnie 😥
Mi tata zawsze mówił ze z moją urodą to będę modelką. Ja zostałam lekarzem a on nadal mi to mówi <3
A mój tato: " Weźże się pomaluj, bo dziwna taka jesteś, patrzeć się nie mogę."
Mój powiedział by że to i tak nic nie da XD