Wprowadzenie: 4-5 lat temu w gimnazjum z kolegami zaczęliśmy się bawić w ASG (repliki na kulki - potrafią naprawdę przekonująco wyglądać).
Jakoś niedawno koledzy wbili, pomyśleliśmy, że fajnie byłoby powspominać tamte czasy. Chwyciliśmy pistolety, karabiny i strzelby i ruszyliśmy do ogrodu. Po jakichś 5 minutach słyszę dzwonek do drzwi, więc odruchowo wsuwam pistolet za pasek od spodni z tyłu i lecę otworzyć drzwi. Otwieram, świadkowie Jehowy... Parka 25-30 lat, no OK, powiem im jakoś grzecznie, że nie jestem zainteresowany. W tym momencie uświadomiłem sobie, że nie zamknąłem drzwi do wiatrołapu, mówię "przepraszam", zamykam je i jakież jest moje zdziwienie, gdy po obróceniu się w stronę drzwi zauważam, że po miłej parce ani śladu...
Chwilę zajęło mi załapanie, że pistolet cały czas wystaje zza paska od jeansów i przez otwarte drzwi od sieni był widoczny na podłodze karabin maszynowy LMG-36 i strzelba M870...
Od zawsze uwielbiałam zwierzęta, robaki, roślinki i wszystko co z tym związane. Miałam jakieś 6-7 lat.
Był Dzień Matki, chciałam mamie dać jakiś wyjątkowy prezent, taki od serca, długo myślałam, kiedy w końcu mnie olśniło! Dam jej to, co mi się podoba najbardziej!
Wyleciałam jak torpeda z domu prosto na łąkę, która była niedaleko mojego bloku. Spędziłam tam ładnych parę godzin komponując prezent dla rodzicielki. Wracam dumna, wręczam mamie prezent, składam życzenia i jakież było moje zdziwienie, gdy mama krzyknęła i z prędkością światła pobiegła zamknąć mój prezent na balkonie. Wróciła blada, podziękowała i powiedziała jak bardzo mnie kocha.
Nie, nie dałam jej pięknego bukietu polnych kwiatów, dałam jej słoik po brzegi wypełniony krzyżakami.
Sytuacja sprzed około 3 lat. Początek wiosny - zimno ale słonecznie. Siedziałam na przystanku, czekając na swój autobus do pracy. Smutna, zamyślona, niewyspana na skutek kilku niezbyt przyjemnych zdarzeń w ciągu ostatnich kilku dni. I nagle usłyszałam:
- Podwieźć panią?
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego pana na wózku inwalidzkim. Miał amputowane obie nogi. Uśmiechnęłam się lekko zmieszana i odpowiedziałam:
- Nie, dziękuję.
Mężczyzna zaczął się śmiać.
- Tak też myślałem, ale chciałem żeby się pani uśmiechnęła. Bo pani taka smutna tu sama siedzi...
I pojechał. Jeśli jakimś cudem owy pan to przeczyta, to dziękuję za poprawę humoru. You made my day :)
Historia z młodości mojego taty. Istotne jest, że grał on w hokeja, a wydarzenie miało miejsce w okresie studniówkowym. W czasie, kiedy on wraz z klasą stroił szkołę na imprezę, na lodowisku wybuchła awantura.
Na drugi dzień z samego rana przychodzi do domu policja, w celu aresztowania za udział w bójce (był on podejrzany z racji, że był członkiem drużyny) i wraz z kolegami odwieziono go do aresztu.
Jakież było zdziwienie, kiedy usłyszał swoją mamę wykłócającą się z policjantem o wpuszczenie jej, ponieważ... przyniosła synowi kanapkę, bo "tak wcześnie go panowie zabrali, ze nawet śniadania nie zdążył zjeść".
Mam siostrę bliźniaczkę. Moja mama mi opowiadała, że jak byłyśmy malutkie i karmiła nas mlekiem, to pewnej nocy miała mały problem.
Otóż obie z siostrą zaczęłyśmy płakać z głodu. Mama nakarmiła najpierw jedną, a potem poszła do kuchni po kolejną butelkę z mlekiem i zaczęła karmić drugą. Niby prawie każda nakarmiona, ale nadal płakałyśmy. Mama na początku nie wiedziała o co chodzi. Dopiero później zorientowała się, że dwa razy karmiła tę samą. Tak więc jedna płakała, bo już miała dość jedzenia, a druga nadal z głodu :).
Sytuacja miała miejsce w pociągu. Jechałam z przyjaciółką do pobliskiego miasta na zakupy, ot, taki babski wymysł. Muszę nadmienić, że moja przyjaciółka jest bardzo ładna i zwraca uwagę większości płci męskiej (przez co pozostaję w jej cieniu, ale mi to nie przeszkadza).
Jechałyśmy więc pociągiem, a naprzeciwko nas siedział około 22-letni chłopak. Co jakiś czas zerkał na moją kumpelę, a ja pomyślałam "Oho, kolejny". Myślałam, że jednak się nie odezwie, ale w końcu przełamał pierwsze lody i zagaił rozmowę; jak się nazywamy, gdzie wysiadamy itd. W pewnym momencie zapytał moją przyjaciółkę (bo to oczywiście ona była obiektem zainteresowania):
- A co studiujesz?
Moja przyjaciółka z uroczym uśmiechem odparła:
- Trzecią klasę gimnazjum.
Biedaczyna nie odezwał się do końca podróży :(
Walentynki 2016: moja dziewczyna dostała okres, a ja dostałem sraczki. Rzeczywistość brutalnie weryfikuje nasze plany :)
Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze przed snem, gdy umyty leżę w łóżku z zamkniętymi oczami, zaczynam rozmyślać o wszystkim. Dosłownie wszystkim. W głowie kłębią mi się miliony myśli, tworzę scenariusze wydarzeń i rozmów, planuję najbliższe dni, co zrobię, co komu powiem, jak rozwiążę moje problemy...
A potem budzę się rano i robię wszystko zupełnie inaczej.
W podstawówce dostawaliśmy mleko w kartonikach.
Jako że była przerwa świąteczna, to dostaliśmy ich kilka do domu, mając te kartoniki w plecaku wracałam ze szkoły i chciałam pozjeżdżać na tyłku z górki na śniegu, nie ściągnęłam plecaka, zjeżdżam raz, drugi, chcę iść trzeci, a patrzę za mną taka brązowa smuga... myślałam, że się posrałam i ze wstydem pobiegłam do domu.
Okazało się, że mam zalane książki, ubranie i piórnik mlekiem czekoladowym.
Fail życia.
Kiedy byłam mała (wiek ok 7/8 lat ) miałam usuwany 3 migdałek. W sali obok mnie leżał chłopiec w podobnym do mnie wieku, który też w ten sam dzień co ja miał mieć wykonany taki sam zabieg. Jako, że przed takiego typu operacjami dostaje się tzw. "głupiego Jasia", do chłopca obok mnie pielęgniarka przyszła wcześniej. Kiedy chłopiec wziął tę tabletkę, po jakimś czasie w skutek jej działania myślał, że ma pod łóżkiem ryby i zaczął je "łowić".
Kiedy to zauważyłam, to gdy do mnie przyszła pielęgniarka, zaczęłam skakać po łóżkach i krzyczeć że nie chcę widzieć ryb ani nic innego.
Efekt był taki, że trzymało mnie 12 pielęgniarek, jedną ugryzłam, a drugiej skręciłam rękę.
Podobno do dzisiaj wszyscy mnie tam pamiętają, a minęło 13 lat.
Dodaj anonimowe wyznanie