#u5yYt
I na tym kończy się relacja z klubu. Nie, to nie jest historia z happy endem gdzie pod koniec Wam powiem, że jesteśmy szczęśliwą parą. Prawda jest o wiele gorsza, ale to za chwilę.
Ów chłopak powiedział, że jest autem i że mnie odwiezie. Zgodziłam się, bo coraz gorzej się czułam. Położyłam się na tylnej kanapie auta i zasnęłam. Obudziłam się, gdy chłopaczek zaczął się do mnie dobierać i rozbierać mnie. Pikantnych szczegółów całej akcji nie będę opisywać. Zostałam zgwałcona w środku nocy, w lesie, w aucie przez chłopaka, którego imienia nikt nie pamięta. Ja sama pamiętam niewiele.
Dziś? Mam prawie 19 lat i od tamtej feralnej nocy zmagam się z depresją. Wiele razy miałam myśli samobójcze, miałam ochotę się już nigdy się nie obudzić. Stałam się nieufna, nie umiem zaufać ludziom, a w szczególności mężczyznom. Długo brałam leki antydepresyjne i ukrywałam to wszystko pod uśmiechem.
Dziewczyny, uważajcie na to co robicie, bo potem, tak jak ja, możecie tego bardzo żałować...
Nigdy nie można spuścić z oczu swojego drinka, nigdy. A ty trzymaj się, szczęścia i powodzenia.
Bo jak to mówią i nawet złe rzeczy mają swój koniec.
To fakt. Nigdy nie dopija się wcześniej zostawionego drinka...
Zastanawia mnie tylko, gdzie byli znajomi, gdy się źle poczułaś? Pozwolili ci z nim odejść? Nikt ze znajomych nie oferował swojej pomocy?
Nie musieli wiedzieć. Możliwe, że nikogo nie poinformowała. I to nie kest nieorawodpodobne bo często nikomu nie mówimy co nas boli albo jak się czujemy.
Też mnie to zastanawia. Być może jak poznała tego ,,miłego,, chłopka, to odłączyła się od swojej grupki
Czy w ogóle się zainteresowali, że ona wyszła? Nie wyobrażam sobie tak postąpić wobec kogoś z kim pójdę na imprezę...
Świętość w klubie: nie spuszczaj z oczu swojego drinka. Współczuję Ci bardzo i trzymaj się, trzymam kciuki, żebyś z tego wyszła!
Gorzej jak zapijesz się przed klubem i nie będą chcieli wpuścić xd
Udawanie trzeźwości przed klubem zawsze najlepsze 😆
Ale nie zawsze wychodzi :p
Ale zawsze jest śmiesznie 😉
Wygralas xd
Nie wyobrażam sobie jak okropne to musi być uczucie, naprawdę bardzo Ci współczuję i życzę powodzenia w walce z depresja. A co do chłopaka... mam nadzieję, że ktoś go już złapał i nie jest w tym momencie na wolności..
to skąd wiesz skoro nie pamiętasz?
@Proxyfox Miałam DOKŁADNIE to samo, w tym samym wieku. W dodatku do dziś nikt o tym nie wie, bo choć w środku nabrałam już do tego pewnego dystansu, nie jestem w stanie się tym z nikim podzielić, a myślę, że to by pomogło :/
szczerze życzę temu kolesiowi, żeby też ktoś mu coś do drinka wsypał. I ostro rozjechał odbyt.
Fakt, chociaż ja wolałabym surowego osądu i rozstrzelania. Niepotrzebnie usunęli karę śmierci 😒
Kiedy czytam podobne wyznania jestem w ogromnym szoku. Często widzi się artykuły czy tym podobne rzeczy, w których mowa jest o gwałcie, ale nieczęsto zdarza mi się czytać historię napisaną bezpośrednio przez ofiarę gwałtu. To przerażające wręcz, że ludzie potrafią być takimi (wybaczcie wyrażenie) sku***elami. Oczywiście chciałabym, żeby takie historie w ogóle nie miały miejsca a autorce życzę, żeby wszystko sie kiedyś ułożyło. Ściskam cię wirtualnie ;)
Boże :o to straszne, współczuję. Trzymaj się!
Historia smutna, jednak wynika z niej pewien moral, mianowicie:
Jesli wybieracie sie na impreze starajcie sie robic to grupowo, przyjsc i wyjsc taka samą paczką.
Oczywiscie, rowniez zlota zasada nie zostawianis drinkow, ani "luzem" ani do popilnowania, licho nie spi.
A ze mnie zawsze się znajomi śmiali , że albo wszędzie chodzę z swoim napojem. Lub jak oddalam się na dłuższy moment to wypijam go do końca. A do stolika wracam z nowym.
Bardzo Ci współczuję, trzymaj się i nie poddawaj!
A w ogóle w tym klubie nie było żadnych kamer? Nikt ze znajomych nie potrafi go opisać? Z histori wynika że to było jakieś 3 lata temu, nie wiem czy to jest przedawniona sprawa, ale może warto by było zgłosić to na policję, żeby już nie skrzywdził żadnej dziewczyny, a w więzieniu już na pewno dobrze by się nim zajęli.
I dziewczyny pilnujcie swoich napoi na zabawach i nie bierzcie niczego od innych. Ja z koleżanką zawsze się umawiałam, że jedna "pilnuje" drugiej.