#Yxof0

Zawsze z tatą oglądałem filmy i zawsze gdy były sceny "miłosne", tata przełączał na inny kanał, bo jak twierdził i zawsze mówił "za mały jesteś".

Ja zawsze odpowiadałem że nie, a mój tata na to "jak będziesz miał 18 lat, to będziesz mógł oglądać" (wtedy byłem jeszcze dzieckiem, a do 18 lat było jeszcze bardzo dużo czasu).

Dziś mam ponad 24 lata i jak oglądam z tatą filmy... dalej przełącza.

#If9Dn

Ponownie gimnazjum.

Ten sam nauczyciel techniki (dajmy na to AP) uczył też informatyki oraz opiekował się kompami w całej szkole.

Jako, że działaliśmy z kolegami prężnie w SU oraz w kole przedsiębiorczości, nasza dwójka (dajmy na to Paweł i ja), dostaliśmy dostęp do strony szkoły oraz wszystkich komputerów w budynku.
Jednego dnia Paweł zrobić Prt Sc ekranu. Wykadrował odpowiednio i ustawił jako tapetę. Potem z pulpitu usunął wszystkie ikonki.
Dwóch nauczycieli, potem informatyk siedzieli nad "niedziałającym" ekranem dobre 4h. Została wezwana już nawet zewnętrzna firma informatyczna. Dopiero potem nasz wspaniały AP ogarnął o co chodzi.

Brawa dla informatyka roku :)

#8G1Yc

Sytuacja sprzed paru godzin. Na przystanku czekając na autobus ujrzałam z daleka kobietę w dojrzałym wieku wraz z małą dziewczynką (dziecko, wnuczka, nie wiem). Dziewczynka chorowała na zespół downa, co utrudniało jej trochę chodzenie. Była bardzo powolna, a kiedy na jej drodze dostrzegła ogromny słup z informacjami kiedy przyjeżdża i odjeżdża następny autobus, dziewczynka zatrzymała się na chwilę i zaczęła się zastanawiać jak go ominąć. Dała radę. W myślach powiedziałam "brawo!".

Dziewczynka zaczęła iść w moją stronę, podeszła do mnie, uśmiechnęłam się do niej szeroko, a ona w tym czasie przystanęła i otworzyła swoje małe (ale zarazem wielkie pełne miłości do drugiego człowieka) ramiona. Bez zastanowienia uścisnęłam ją najmocniej jak tylko mogłam. Nie potrafię opisać tego uczucia i nie chodzi o to, że to ona jest "inna", bardziej zdziwiłam się, że to ktoś podszedł do kogoś takiego jak ja.

Naprawdę wspaniałe uczucie...

#cBlCn

Od paru dni jestem chora i leżę w łóżku. Z braku zajęć i wszechobecnej nudy spędzam dnie czytając książki i pisząc ze znajomymi. Dzisiaj przyszła mnie odwiedzić babcia. Widząc mnie z telefonem komórkowym w ręku powiedziała:
- No tak, tyle teraz mówią o tych wirusach na telefonach, na pewno to złapałaś!

Jak to mówią - babcie są najlepszymi lekarzami :D

#d98c7

Z mamą nigdy się nie dogadywałam. Czułam się niekochana, niechciana. Jako nastolatka musiałam przyzwyczaić się do wyzywania i poniewierania.
Choć minęło bardzo wiele czasu, jednego nie zapomnę nigdy.

Któregoś dnia wracałam wieczorem do domu. Dzień później miała być wywiadówka. Jako, że rodzice akurat się kłócili, kto ma na nią pójść, nie usłyszeli, jak wchodzę do domu. Za to ja usłyszałam, co powiedziała mama do taty:
- To ty chciałeś mieć dziecko, nie ja, więc teraz pójdziesz na wywiadówkę.

Auć, mamo.

#8DG2y

Stoję dzisiaj na przystanku autobusowym. Podjechał autobus - nie mój, więc się tym nie przejmuję, ale dostrzegam starszą panią, idącą o kulach, przyspieszającą kroku. Idzie tak szybko, jak to tylko możliwe. Kierowca, który też ją widzi (potem się do tego przyznał) zamyka drzwi. Co więc robię? Trzymam je, żeby pani mogła spokojnie wejść. Pani uśmiechnęła się, serdecznie podziękowała, a ja wróciłam do stania i czekania na swój autobus.

Po chwili wypada z autobusu kierowca i krzyczy na mnie, że przeze mnie nie może zamknąć drzwi, że nie ma obowiązku czekania na pasażerów, że przecież ta kobieta była daleko! Mówi, że teraz to narobiłam, bo wszyscy pasażerowie będą musieli wyjść i nie będą mogli kontynuować podróży tym autobusem.

Ja milczę. Studiuję mechanikę, więc doskonale wiem, jak działa układ pneumatyczny zamontowany w drzwiach i wiem, że kierowca albo się nie zna, albo potrzebuje się na kimś wyżyć. Podeszłam do drzwi i je zamknęłam. Nie używając nawet siły. A kierowca dalej do mnie z mordą (nie potrafię tego inaczej określić).

Starsza Pani, której pomogłam, przeprosiła mnie jeszcze przez zamknięte drzwi, a ja dalej nie mogę się nadziwić ile chamstwa może być w ludziach. Tyle wyznań o życzliwych Sebkach - a tu proszę, zupełnie inna sytuacja. Ciekawe, czy gdyby na moim miejscu był taki właśnie Sebek, to ten facet też miałby tyle odwagi żeby podejść i mnie zrugać.
Dodaj anonimowe wyznanie