#G4SNR

Chciałabym, aby moja historia była przestrogą dla wszystkich rodziców i dzieci.

Gdy miałam 10 lat, ja i mój tato pojechaliśmy na zorganizowany przez firmę ojca wyjazd do Zakopanego. My z tatą bardzo uwielbiamy górskie przechadzki i ogólną atmosferę panującą w tym mieście. Któregoś dnia wycieczki mieliśmy "zwiedzić" Krupówki. Ja, tata i jego przyjaciele poszliśmy do baru na tzw. góralskie jedzenie. Wiadomo góralska muzyka, wszędzie zapach oscypków i baraniny.

Zanim podano nam jedzenie postanowiłam pójść do łazienki w celu umycia rąk. Powiedziałam o tym tacie i sama poszłam szukać łazienki. Niestety nigdzie jej nie znalazłam, więc spytałam się jakiegoś mężczyzny, który powiedział, że mnie sam zaprowadzi. Jako bardzo uprzejme dziecko odmówiłam, ale pan nie chciał odpuścić. 

Pomyślałam sobie "no dobra, raz kozie śmierć" i poszłam tam gdzie mnie zaprowadzono. Byłam bardzo zdziwiona, że łazienka znajduje się na podwórzu za lokalem. Nic nie budziło moich podejrzeń.

Gdy już weszłam do tego pomieszczenia drzwi się zamknęły za mną z hukiem, było tam ciemno i zimno. Nie mogłam wyjść, bo drzwi zostały zakluczone przez tego zboczeńca. Gdy prosiłam żeby mnie wypuścił, powiedział że tego nie zrobi i jak się przygotuje, to przyjdzie. Cała akcja trwała kilka sekund. Zaczęłam płakać, uderzać w te drzwi, ale nic nie pomogło. Po około trzydziestu sekundach znalazł mnie tata, bo został poinformowany o całym zdarzeniu przez koleżankę. Wyłamał drzwi i mnie uwolnił z tej "łazienki".

Ryczałam jak bóbr, gdy go zobaczyłam. Złapał mnie za rękę i prędko wyniósł z tego lokalu. Zadzwonił na policję i powiedział o całym zajściu. Niestety nie udało się ująć tego zboczeńca.
Gdyby nie szybka reakcja ojca, pewnie bym przeżywała traumę do końca życia. Dziękuję ci tato. :)

#iVwrf

Jechałam autobusem na zajęcia. Obok mnie siedziała kobieta w około ósmym miesiącu ciąży. 

Obok stała kobieta ze swoim synkiem, na oko siedmioletnim. Chłopczyk obgryzał paznokcie. Jego mama próbowała zabrać mu ręce od twarzy, ale one usilnie wracały na swoje miejsce. W końcu nie wytrzymała i powiedziała mu:
- Nie obgryzaj paznokci, bo będziesz gruby jak balon.
Na co ten chłopiec z poważną miną zwrócił się do kobiety w ciąży:
- To już wiem co pani robiła...

Nie mogłam powstrzymać śmiechu, a zdumionej twarzy tej kobiety nigdy nie zapomnę!

#CowcE

Jakiś czas temu poleciałam ze szkolą do Edynburga na wycieczkę. Moi niewyżyci koledzy od razu po przyjeździe udali się do sklepu zakupić i skonsumować ową słynną szkocką. Bo jak to tak? Wycieczka bez alko? (sarkazm). 

Tak że jak pisałam przed chwilą, poszli do pobliskiego sklepiku chcąc zakupić napój bogów, wybierają i jeden z nich wyglądający najstarzej udał się do kasy. No cóż, nie udało się, kasjer prosi o dowód, na co kolega mówi po angielsku, że nie rozumie, on jest z Polski. Na co sprzedający z uśmieszkiem mówi; * dowodzik poproszę * czystą polszczyzną. 

Mimo tłumaczeń kolegi alkohol nie został sprzedany.  
Może historia niewarta opowiedzenia, gdyby nie to ze sytuacja powtórzyła się w 2 kolejnych sklepach. W trzecim chłopcy zdobyli w końcu butelkę napoju, bo kasjer, zresztą młody chłopak, powiedział im, że za granicą muszą trzymać się razem. :D

Szczerze, jeśli ktoś jedzie do Szkocji, zęby podszkolić język, to nie warto.... Po polsku spokojnie sobie poradzicie....

#q2dLJ

Kiedyś podeszłam do mamy z propozycją zabawy.
- Idę zapalić, pobawimy się później.
Podchodzę później.
Mama mówi to samo.
Pytam się jej, czy pójdziemy na zakupy, lody czy coś.
- Jedź z tatą, ja nie chcę.
Tak. Poszła na papierosa.
I tak ciągle miała jakieś wymówki...
Przyszedł ten dzień kiedy nie wytrzymałam..
Przede mną leży paczka fajek. Biorę ją, wyrzucam przez balkon, żeby się mną zajęła.

Nie, nie zajęła się mną, zaczęła panikować, była przerażona, a ja widząc to, mówię, że wyrzuciłam fajki przez balkon. Rzuciła się na mnie.
Skończyło się to u mnie siniakami na ciele, powyrywanymi włosami i bliznami po wbitych paznokciach w moją skórę...

To się ciągnie do dziś, a ja mam serdecznie tego już dość.

#nmCyc

Widziałem tu wiele historii o zdradzających facetach. Przedstawię wam historię o 180 stopni inną.

W czasach liceum poznałem pewną dziewczynę. Była ładna, mądra jeżeli chciała, lubiła się bawić. Ideał? No jednak nie.

Słyszałem o niej parę rzeczy. Jednak plotkom nie należy ufać. Zostaliśmy parą. Jak zawsze na początku była sielanka, a dopiero później zaczęły się problemy - głównie przez nasze harmonogramy dnia. 

Ja wstawałem o 5, żeby zdążyć do pracy, ona o 14. Ja szedłem spać o 0:00 (żeby przespać chociaż te 5h, a pracowałem fizycznie), ona o 4-5. Po pewnym czasie zauważyłem, że coś jest nie tak, i co mi powiedziała?

Nie zaspokajam jej przez to, że pracuję (ciekawe na kogo...) i dlatego MUSI sypiać z kolegami.
Nie tylko faceci to świnie ;)

#nKLrx

Zwykła wycieczka z rodzicami samochodem po zakupy, miałam jakieś 11 lat. Siedzę sobie znudzona w samochodzie na tylnym siedzeniu wpatrzona w szybę. 

Nagle tata zatrzymał się na światłach, a ja otworzyłam drzwi i wyszłam z samochodu. Poszłam na trawnik, po czym wróciłam. 

Do dzisiaj rodzice opowiadają tę historię, jak to na środku ronda znalazłam 50 zł na trawniku.

#E3Uli

Pewnego dnia jak zawsze wracałam ze szkoły do domu autobusem. Autobus jechał w kierunku gdzie zazwyczaj jedzie mało osób. Więc gdy zmierzyłam wzrokiem wszystkich pasażerów, moją uwagę najbardziej przykuł staruszek. Siwa, już łysiejąca głowa, pełno zmarszczek na twarzy, laseczka przy boku i smartphon w dłoniach + białe słuchawki w uszach.

Na ten widok wręcz się uśmiechnęłam, ale mój uśmiech się poszerzył, gdy mężczyzna ok. 30 podszedł do tego dziadzia, wyjął telefon i pytał się o pomoc. Przez resztę jazdy obserwowałam jak pan w wieku 80 lat tłumaczył młodszemu o 5 dekad człowiekowi jak coś się ustawia.
Jak widać staruszkowie nie są w tyle z technologią.

#gLx1U

Cześć, mam 23 lata. Od ośmiu miesięcy spotykałem się z dziewczyną rok młodszą. Dobrze nam się układało, do czasu, aż ona zerwała... Jako powód rozstania podała "nie jestem cool". Zapytałem ją co to znaczy, co ma na myśli ?

Odparła że: "No bo nie masz snapchata, instagrama, ogólnie to nie jesteś popularny w mieście, moje koleżanki powiedziały, że jesteś nudny".

Pytanie do Was: Czy w dzisiejszych czasach liczy się tylko ilość "lajków", "followersów" itd.? Czy najważniejsze w życiu jest rozpowszechnianie zdjęć śniadania, obiadu, butelki piwa w restauracji, dziesiątki selfie, zdjęcia nóżek w wannie i majtek CK....?

Zwątpiłem w ludzkość i w płeć przeciwną trochę też...

#tfkbr

Kiedy byłam mała, lubiłam siadać okrakiem na poręczy łóżka, odczuwałam wtedy niespotykane, przyjemne uczucie. Lubiłam też, gdy strumień wody w wannie lał się na moje narządy intymne.

Najdziwniejsze jest to, że pamiętam, że moja mama stała raz obok przy zlewie i mówiła, żebym tak nie robiła, bo "coś sobie zepsuję". Z perspektywy czasu podziwiam jej opanowanie.

Widok własnego dziecka masturbującego się strumieniem wody - chyba przez cały dzień zbierałabym szczękę z podłogi!

#63jNA

Ludzie, szczególnie ci starsi, mówią, że młodzież siedzi wiecznie z głowami w telefonach i nie ma czasu ze sobą rozmawiać, że kontakty międzyludzkie się przez to osłabiają...

Jedną z takich przeciwniczek smartfonów jest moja babcia, którą odwiedziłam dzisiaj i która całe pół godziny nie zamieniła ze mną ani słowa, bo... Rozwiązywała krzyżówkę w gazecie.
Moim zdaniem - hipokryzja.
Dodaj anonimowe wyznanie