#ot8kS
Historia miała miejsce jakieś 8 lat temu, kiedy miałam 9 lat.
W podstawówce byłam strasznie gnębiona przez rówieśników, rzucali mnie kamieniami, popychali na korytarzu, przygniatali ławkami. Miałam tylko jednego prawdziwego przyjaciela - Sebastiana. Byliśmy od małego nierozłączni.
Któregoś dnia moje "koleżanki z klasy" kazały mi ukraść z salonu kosmetycznego po kilka kolczyków do pępka, wargi czy nosa. Z racji tego, że byłam kiedyś boidupą, bałam się odmówić. Poza tym obiecały, że się ode mnie odczepią. Miałam to zrobić następnego dnia po szkole.
Seba od razu zobaczył, że coś mnie dręczy. Płakałam jak głupia. Zaproponował, że mi pomoże, skoro to ma oznaczać koniec prześladowania mnie w szkole i poza nią. Nie chciałam się zgodzić, ale w końcu uległam, za co nienawidzę samej siebie.
Dzień później, po szkole, weszliśmy do salonu. Na początku wszystko spoko. Widziałam kilka pudełek z kolczykami. Kosmetyczka patrzyła na nas podejrzliwym wzrokiem, bardzo się bałam. W końcu razem z Sebą postanowiliśmy zaryzykować - oboje szybko biegamy, a poza tym byliśmy mali i zwinni. Wzięliśmy do rąk po kilka pudełek i uciekliśmy. I razu pani wstała zza lady i wybiegła za nami. Na nieszczęście akurat wtedy przechodził policjant. Kosmetyczka powiedziała szybko policjantowi o co chodzi, a on ruszył za nami. Nie przemyśleliśmy tego, że starszy od nas, wyższy i silniejszy facet może nas dogonić. Gdy nas dogonił, wyciągnął pałkę. Akurat biegliśmy obok budowy. Uderzył nią Sebastiana, a ten upadł i nabił się na pręt lekko wystający z gruzów. Krew lała się wszędzie. Ja myślałam, że umrę, policjant uciekł, przechodzień wezwał karetkę, wyciągnął Sebie telefon z kieszeni i zadzwonił po jego mamę, z którą miałam lepszy kontakt niż z własną. Płakałam, krzyczałam... Ale nic to nie dało. Karetka się spóźniła...
Pogrzeb był kilka dni później. Policjant oczywiście nie poniósł konsekwencji.
Z jego mamą kilkadziesiąt razy w roku chodzimy na cmentarz, gdzie jest pochowany Sebastian. Kiedy piszę to wyznanie, płaczę. Ryczę jak małe, głodne dziecko.
Teraz mam 17 lat, a pamiętam wszystko, jakby stało się to wczoraj.
Policjant bijący pałką (lub w jakikolwiek inny sposób) dziecko to delikatnie mówiąc przesada...
Weź również pod uwagę to , że policjant po zdarzeniu UCIEKŁ czego również nie miał PRAWA robić
Ok, policjant może użyć pałki, ale niech przynajmniej uważa. Nie zawsze można i nie zawsze trzeba jej używać. Z wyznania wynika, że miał gdzieś ich bezpieczeństwo i walnął sobie pałką byle gdzie, ot tak, byle trafić.
Zwłaszcza, kiedy jest to dziewięcioletnie dziecko, które raczej dorosłemu mężczyźnie krzywdy nie zrobi.
@hotlineDING z całym szacunkiem, ale nie widzę sensu w Twojej wypowiedzi. Dziewięciolatek ukradł z koleżanką KILKA pudełek kolczyków, które w większości przypadków nie są bardzo kosztowne (trudno mi uwierzyć, aby takowe znajdowały się w ogólnodostępnym miejscu). Absolutnie nie neguję tego, że postępowanie dzieci było niewłaściwe, ale ciężko tutaj mowić nawet o przestępstwie, gdzie sama szkodliwość społeczna czynu była niewielka (dzieci nie użyły przemocy, były zdesperowane). Policjant sięga po broń wyłącznie w ostateczności, wyciągając pałkę liczył się z tym, jakie mogą być konsekwencje jej użycia wobec chłopca. Chcesz nas na siłę przekonywać, że policjant działał słusznie? Jak ocenisz fakt jego ucieczki z miejsca zdarzenia i nieudzielenia poszkodowanemu pomocy?
@Repo: niska szkodliwość czynu jest do bodajże 250zl. Kilka pudełek mogłoby to spokojnie przekroczyć.
Do wszystkich pseudoznawców - dzieci do lat 13, kobiety w ciąży i starsze osoby - policjant NIE MA PRAWA użyć środków przymusu bezpośredniego, jeżeli nie zagrażają życiu lub zdrowiu innych osób. Ucieczka to nie zagrożenie życia lub zdrowia.
Co to znaczy że "policjant nie poniósł konsekwencji"? No ja pier*ole...
Skoro to zgłosili do komendy, a miał jakieś wyższe stanowisko to jest taka możliwość 😒😒 Ciekawe czy zgłoszenie do prokuratury i nagłośnienie sprawy dało by rezultaty.
Nie poniósł konsekwencji, bo...?
Cholerne znajomości.
@Marcepanik: Jak to "Co to znaczy"? Żyjemy w Polsce przecież. :(
@RzecznyWonsz: Gdyby miał wyższe stanowisko, nie paradowałby po ulicy z pałą, to musiał być zwykły krawężnik - pomyśl trochę czasami... ;)
Co to znaczy? Że to jest jedna mafia. Znajomości. Nie ma co liczyć na to, że policjant czy urzędnik poniesie konsekwencje czegokolwiek.
W dzisiejszych czasach policjanci itp, nie są normalnymi obywatelami, im wszystko wolno, kary unikną i tyle z tego jest. Nie nawidzę tego kraju...
O Boże... Nie mam słów na to, co tam się się stało... Ale wiedz, że strasznie Ci współczuję.
A po drugie "fajnie", że za nieumyślne spowodowanie śmierci, naruszenie nietykalności cielesnej, nieudzielenie pomocy i ucieczkę z miejsca wypadku społeczeństwo się każe, a policjantów nie
W sedno- jak widać obywatel funkcjonariuszowi nie równy
Parę lat temu, bodajże trzy, moja znajoma została potrącona przez policjanta. Uciekł nie udzielając pomocy przez co zmarła. Nie pamiętam już jak zakończyła się sprawa w sądzie, ale jedni z biegłych chcieli zrzucić winę na zmarłą...
Jak widać są równi i równiejsi
Ja się właśnie bardziej boję policji, niż nienawidzę. Boję się, ze nadużyją swojej władzy. Podobnie z lekarzami. Nie boję się choroby, tylko tego, że trafię na lekarza, który będzie miał w nosie, ze mam objawy zawału i odeśle mnie do domu z syropem na kaszel. Oczywiście nie jest to jakiś irracjonalna lęk, tylko taka bardziej niepewność.
Z tym lekarzem to masz racje. Moja babcia kilka lat temu zle się poczuła. Dziadek zadzwonił po pogotowie ale nie przyjechali bo do "takich przypadków" nie przyjeżdżają. Więc dziadek zadzwonił po lekarza rodzinnego. Przyjechał i stwierdził, że babcia sie czymś struła i kazał wziąć nospę. Babcia czuła sie coraz gorzej. W końcu przyjechało pogotowie i babcia miała baaardzo wysokie ciśnienie. Tamten "lekarz" nawet nie zmierzył jej ciśnienia. Gdyby pogotowie nie przyjechało, to nie wiem co by było... Nie mówię, że wszyscy lekarze są tacy, ale zdarzają się niestety
Co na to ta kosmetyczka? Przecież musiała tam stać? Widziała go. Dlaczego nie poniósł konsekwencji.
Myślisz, że wstawiłaby się za złodziejami?
Tak. Złodzieje maja po 8-9 lat, jedno umiera, a drugie jest przerażone. Jeśli ta kosmetyczka to widziała, to nie rozumiem jej zachowania. Osoba, ktora miała odzyskać zgubę ucieka. Ja na jej miejscu bylabym lekko zdziwiona. Podbieglabym i zobaczyla co się stało. A jako kosmetyczka powinna miec trochę empatii. Chyba że nie widziała całego zajścia, abbo nie mogła opuścić stanowiska pracy.
Pewnie została w salonie, a gonił ich policjant, więc tego nie zauważyła. Dopiero potem dowiedziała się pewnie skądś (wiadomo, plotki, domena moherków).
Policjant uciekł Z miejsca zdarzenia ?
To zwyczajna ci*pa a nie zaden policjant.
Pałę? Boże, to tylko dzieci...
To miał ich zatrzymać siłą umysłu?
Skoro starszy i silniejszy To normalnie mógłby złapać a nie bić lrzeciez to dzieci !!
ToTylkoJa90 Czasem gadasz od rzeczy. Przemyśl najpierw to, co chcesz napisać.
No sorry, bić dzieciaka pałką tylko po to, by go złapać za kradzież kolczyków? Nie dość, że powód błahy, to dzieci w ogóle nie powinno się bić.
Czemu nikt nie zareagował monitoring z kamer napewno pokazał wybierjącego z budynku za wami policjanta i jego samotny powrót podczas gdy na ulicy odgrywał się ten koszmar
Mógł go zatrzymać w inny sposób, a nie bić pałką. Właściwie mógł go po prostu złapać za ramiona, bo, na litość Boską, to było jeszcze dziecko. I jakim prawem ten cham uciekł z miejsca wypadku. Ughhh. Jestem zła.
Wiem, że nie każdy policjant jest zły. Wiem, naprawdę to wiem. I szanuje ten zawód, ale słysząc takie historie, a słyszałam ich wiele, szlak mnie trafia.