#5UnIZ

Czytam sobie anonimowe i w pewnym momencie natrafiam na wyznanie o braku reakcji na wypadek. Należę do osób dość agresywnych i wrednych. Większość gdy mnie widzi za wszelką cenę próbuje nie nawiązać kontaktu wzrokowego (a nie jestem brzydka, po prostu mam taki wzrok). Dlatego też większość się dziwi, kiedy wspominam o tym, że w przyszłości chcę ratować ludzi.
Moi rodzice to naprawdę gorliwi katolicy, i to tyle słowem wstępu.

Jechaliśmy do babci - ja, mój tata i moja siostra. Siedziałam z przodu ze słuchawkami w uszach, ignorując kolejną piosenkę zespołu ABBA puszczaną ze starej kasety taty. Mijamy kolejne zakręty. Czekam na koniec jazdy (mam chorobę lokomocyjną) i wtedy widzę to. Mężczyzna około 50. leży na ścieżce dla rowerzystów nieprzytomny.

Pierwsza reakcja: mówię do taty "zatrzymaj się!". Niemal krzyczę nie odrywając wzroku od nieprzytomnego. Mijamy go bez słowa. Odwracam się w stronę mojego rodziciela i co widzę? Cholerny szeroki uśmiech. Krzyczę już prawie płacząc, żeby się zatrzymał - w zamian otrzymuję śmiech. Mój własny ojciec, upominający mnie w kościele gdy rozmawiam, mówi mi w twarz, że nie stanie, bo przecież nikt nie staje, to on nie będzie inny. Już we mnie buzuje, ze łzami w oczach mówię mu, że więcej się po nim spodziewałam, życzę, żeby mu też to się stało.

Jedziemy dalej, mój rodziciel szczęśliwy jak nie wiem co zerka co chwilę w moją stronę. OK, może ktoś inny okaże się bardziej ludzki (nie mówcie, że mogłam zareagować, bo zareagowałam).
Już się uspokajam, odwracam wzrok do okna. Mijamy chłopaka, widocznie zmęczonego pracą, z głową położoną na kolanach. Wtedy usłyszałam coś tak okropnego, że chyba nigdy tego nie zapomnę - "Co? Jemu też chcesz pomóc?" i śmiech, tym razem połączony z parsknięciem mojej siostry.

Trzęsę się cała na myśl o tym, co się stało. Wróciliśmy od babci po 2 godzinach, faceta nie było. Mój tata miał ze mnie ubaw cała drogę.

Człowiek, który zakazał mi kłamać, nauczył mnie chodzić, zabierał mnie do kościoła, upadł tak nisko. Mój ojciec potępia wiele osób. Jest rasistą  i homofobem. Potrafi obrazić każdego na drodze (robi to najczęściej epitetami typu "zejdź mi z drogi, głupia kobieto"). Jest gorliwym katolikiem, który uczy mnie nienawiści do ludzi.

Dalej chodzę do kościoła, dalej chcę być lekarzem.
Wierzę w Boga, nie wierzę w ludzi.
zjemcikota Odpowiedz

Świętojebliwy...

Takitamjedenziomek

No niestety.. Nie znoszę ludzi którzy tylko udają wiarę, jak dla mnie osobą święta może prędzej byc ktoś kto zyje z apatią aniżeli czlowiek jak to kolego opisales "swietojebliwy" nie trawie tych ludzi i pozdro dla ogarnietych.

SlyszeGlosy

Mam podobnie z moim ojcem. Głęboko wierzący, prezes lokalnej akcji katolickiej. Od dziecka prowadzał mnie do kościoła. Niestety, jego wiara na mnie jakoś nie zadziałała. Jest rasistą, homoseksualistów chciałby zesłać na bezludną wyspę (jest zdania, że tam mogliby sobie umierać z dala od normalnych ludzi), a kiedy usłyszał, że nie będę chodzić do kościoła, bo nie czuję takiej potrzeby dowiedziałam się, że to po prostu lenistwo, a bez wiary nic nie osiągnę i będę nikim.
Kiedyś wracałam z niedalekiej wioski rowerem, ledwo wyhamowałam przed wciętym kolesiem wracającym poboczem. Zatrzymałam się i oddałam mu jedną z opasek odblaskowych, które miałam na ramie od roweru. Zostałam przez ojca zwyzywana od najgorszych, usłyszałam, że rozdam cały nasz dobytek i wspieram alkoholizm. Ręce opadają.

rabe Odpowiedz

są katolicy i są katole, widać twój ojciec należy do drugiej grupy

bogusha

Czasem sobie mysle ze jednak katole to Ci dobrzy a ociec należy do drugiej grupy. Katol stara sie być dobrym człowiekiem, pomoc innym, potrafi śmiać sie sam z siebie bo ma dystans do siebie, a katolik to taki który w niedziele do kościoła do pierwsze ławki, rączki złożone i na tace rzuci i tutaj sie jego katolicyzm konczy.. Może nie mam racji, w sumie to nie wiem:p

SpacMiSieChce

@bogusha zdecydowanie jest jednak odwrotnie. Katolik to ktoś kto sobie wierzy, nic nikomu nie robi (zazwyczaj) a katol to coś jak dewota tylko gorzej. I zastanawiam się jaką drogą dedukcji się kierowałaś, bo moim zdaniem samo słowo ma negatywny wydźwięk. Kojarzy się z patolem

bogusha

@SpacMiSieChce chyba masz rację:) błędnie zinterpretowałem to słowo i faktycznie ma bardzo negatywny wydźwięk

MistrzNietaktu

Sa ludzie i parapety, a religia i poglady nie maja nic do tego ktorymi jestesmy.
Chec pomocy i wspolczucie zalezy od czlowieka, nie od tego co klepie pod nosem co niedziele.

SpacMiSieChce Odpowiedz

Ok nie każdy pomoże, ale śmiech i szydzenie wygląda jakby ojciec był z deczka psychopatą.

BlueManiek Odpowiedz

Jako katoliczka mówię - Twój ojciec jest dewotą. Takiego to tylko prasnąć w łeb obuchem, a i tak nic nie dotrze.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Niestety, tak to czasem wygląda. Ci, którzy najgorliwiej się modlą, po wyjściu z Kościoła natychmiast zapominają o zasadach religii, która tak żarliwie wyznają, Ba, czasem zachowują się jak bydło jeszcze na mszy. Moją mamę jakiś stateczny jegomość pchnął tak mocno gdy szła do Komunii, że nieomal się przewróciła.

Ruta

Dokładnie. Chociaż, może mam jakiegoś pecha do ludzi, ale prawie wszyscy Katolicy, których znam, z tych co biegają do Kościoła 20 razy w ciągu tygodnia, to największe kanalie.

pannaewa Odpowiedz

Twój ojciec to hipokryta. Trzeba ludziom się pokazać. Niestety większość Polaków takich jest

Jababa Odpowiedz

Mój Tata do kościoła nie chodził.
Szliśmy kiedyś koło jakiejś budowy i akurat jednemu z robotników wyrwała się z rąk taka rura,którą płynął jakiś cement,wylewkę robił (?) nie wiem,jak się to nazywa.W każdym razie rura zaczęła żyć własnym życiem i uderzyła innego robotnika w głowę.Krew się leje,facet leży,a inni panowie budowlańcy spieprzają.Jako,że było to za czasów przed telefonami komórkowymi,mój Tata zdjął koszulę,podkoszulek i zawinął rozbitą głowę faceta,a mi kazał biec na postój po taksówkę.Zawieźliśmy pana do szpitala,Tata wrócił do domu w bluzie od piżamy,dali mu w szpitalu.Potem się okazało,że panowie robotnicy byli pijani i dlatego uciekli,a pan poszkodowany miał rozciętą głowę i wstrząśnienie mózgu.Ale koszulę Tacie odkupił😊.

Doitsu Odpowiedz

Piękne ostatnie zdanie

Nastya Odpowiedz

Boze, nie moglabym mieszkac z takim czlowiekiem...

gdziejestmojsos

Zgadzam się. Dostałabym na głowę.

Nightfall Odpowiedz

mój ojciec też jest bardzo religijny. kilka razy w zyciu zdarzyło się, że podczas jazy zatrzymywal się przy kimś kto leżał na uboczu i sprawdzał czy nie trzeba pomocy. raz to byl rowerzysta, ktory sie wywrocil, innym razem pan, który zasłabł. Zachowanie twojego taty i smianie sie z sytuacji chore :(

Zobacz więcej komentarzy (43)
Dodaj anonimowe wyznanie