#auCRQ
Idiotycznych albo agresywnych zachowań osób w komunikacji miejskiej jest całkiem sporo. Dzisiaj przytoczę jedną z tych idiotycznych.
Rutynowa kontrola, trzech kontrolerów na tramwaj, tata podchodzi do dziewczyny, która siedzi i chłopaka, który stoi obok niej. Kolo daje bilet, wszystko się zgadza.
Czas na dziewczynę, "poproszę bilet do kontroli". Laska wielce zdziwiona, bo przecież chłopak pokazał! No, ale halo halo, tam był tylko jeden. No nie, były dwa! Po jakimś czasie chłopak zaczął go szukać, gdy drzwi od tramwaju się otworzyły, koleś wyskakuje, tata szok, drzwi się zamknęły, no nic. W momencie odjazdu przez szybę było widać wielce wiwatującego na cześć swojej wygranej z kanarami geniusza.
Inteligent jednak nie przewidział, że bilet, który miał on, przy wysiadaniu zabrał ze sobą.
Ja i wy możemy sobie tylko wyobrazić minę tego gościa, który musiał wrócić na przystanek po swoją dziewczynę, która dostała mandat.
Posiadajcie bilety ;)
Chyba nie chciałabym być na jego miejscu, gdy poszedł po nią na ten przystanek. 😂
jesli ktos ma na tyle bezczelnosci zeby klamac prosto w twarz czlowiekowi, to powinien mieć jej na tyle zeby wrocic
Bycie "kanarem" to praca jak każda inna, nie rozumiem czemu większość ich nie lubi..
Bo bardzo często są po prostu niemili dla pasażerów. U mnie w mieście jest kilku naprawdę przesympatycznych, z którymi da się nawet chwilę pogadać, czy pożartować, ale są tacy, którzy sprawiają, że się wkurzasz, jak tylko ich widzisz. Kiedyś zapytałam się gościa, czy może tak zacząć sprawdzać bilety w trakcie jazdy i to jeszcze z końcowego, bo nigdy się z tym nie spotkałam, a on po prostu zaczął się drzeć na mnie i grozić mandatem. Potem się okazało, że tego przystanku nawet nie miał w systemie, więc chyba jednak nie mógł :/
Bo częśc z nich to straszne skur*ysyny :P
bo cwaniakują, chcą jeździć za darmo, a "kanar" takim wlepia kary, bo jak on może tak robić... Myślenie wielu osób niestety. Ciekawe czy jakby ktoś na nich tak żerował i nie płacił za usługę mówili by tak samo
Jak sie spotyka kanara ktory jest zwyklym burakiem to potem faktycznie ma sie do nich uraz. Raz gosciu wygrazal mojemu mezowi ze mandat, ze sad itp (faktycznie nie mial biletu bo jeszcze NIE ZDAZYL GO KUPIC), a ze panowie i tak byli na trasie gdzie kursuje jeden autobus to uzgodnilismy ze dojedziemy do centrum handlowego i tam maz wyplaci gotowke i zaplaci. Tylko ze pan kanar najwyrazniej czul sie ponad prawem bo w trakcie jazdy wypil cole i butelke sru na ziemie przez otewarte drzwi. To samo za 2 przystanki z papierkiem po batoniku. A najlepsze jest to ze jechalismy z nimi okolo 13 przystankow i bylismy jedynymi skontrolowanymi osobami :/
Od dwóch lat mieszkam w Warszawie, komunikacją miejską jeżdżę codziennie, na długich trasach, nigdy nie trafiłam na kanara, który byłby chamski czy niemiły. To pasażerowie jeżdżący bez biletu robią cyrki
Moim zdaniem może są chamscy dlatego, że całymi dniami widzą niechęć do siebie i złe nastawienie. Do tej pracy to nie można mieć słabej psychiki, osobiście bym chyba zwariowała widząc jak nawet po pracy ludzie mnie rozpoznają i się krzywią.
Osobiście nic do nich nie mam. Raz zmieniłam torebkę i zapomniałam wziąć miesięcznego, dwie panie mi uwierzyły i odpuściły, byłam im niezwykle wdzięczna. Natomiast za małolata jechałam bez biletu, kanary wsiadły, policja wezwana, bo dokumantów nie miałam, ale całą drogę ten chamski dziad trzymał mnie mocno, wysoko za kurtkę i trochę włosów, żebym nie uciekła... to trochę przesada, bolało mnie to.
@allureess
Właśnie przez warszawskich kanarów zraziłam się do komunikacji miejskiej i w ogóle nią nie jeżdżę. By nie było - nigdy nie oszukiwałam, zawsze bilet miałam.
Kiedyś jechałam tramwajem w Niemczech (byłam tam może z miesiąc więc i z językiem kiepsko) jechałam Z miasta do domu. Kanar mnie kontroluje, daję mu bilet a ten do mnie że nie aktualny (to był bilet kupiony gdy jechałam jeszcze rano do miasta). Szukam drugiego biletu (aktualny), daje mu a ten go oglądnął i daje mi karteczkę żeby wypełnić że przyjmuje 40€ mandatu. Ja w szoku, próbuje powiedzieć że zadzwonię do siostry która język zna. Opowiadam jej co jest grane i chcę podać mu telefon żeby powiedział czemu ten mandat dostaje, a ten sie uparł że nie. Wyszłam roztrzęsiona (był niemiły) z tramwaju z mandatem. Ale koniec końców siostra zadzwoniła do ich biura i mandat został anulowany. Co dziwne oba bilety zabrał ze sobą czego nie powinien robić..
SaySomething - to proste. Bo nie mają biletów i myślą, że im się uda prześlizgnąć na gapę. A po drugie - bo nawet jak mają bilet, to czują się poniżeni, że muszą go posłusznie pokazać kontrolerowi. Czują się zdominowani przez jakiegoś byle kanara, więc w każdy możliwy sposób starają się okazać nieposłuszeństwo i z tego wynikają potem dymy.
Osobiście nie trafiłam na niemiłego kanara (może dlatego, że zawsze mam bilet :D), ale jak wchodzą do autobusu to czuję taki "lęk" jak przed policją :P
Wczoraj byłam świadkiem przyłapania pani w średnim wieku, która nie mogła z godnością przyznać się do błędu, tylko musiała przez kwadrans pełnym wyższości tonem uświadamiać pana kanara, że żeruje na ludziach, że zarabia na nich, brakowało tylko, żeby dodała, że w ogóle jak on śmie pracę mieć i w ogóle jakieś pieniądze z tej pracy. Kontroler z uporem prosi ją o dowód, a ona "za chwilę, dziecko do mnie dzwoniło, ja muszę oddzwonić do mojego dziecka. A w ogóle to ja sobie spiszę pana dane, to jest pana obowiązek mi je udostępnić!" Co te ludzie to ja nawet nie :I
Ja jestem kanarem i powiem Wam, że zanim zaczęłam tak pracować, nie podejrzewałam, że tylu idiotów nosi nasza Ziemia ;) A historie takie jak przytoczona w wyznaniu to norma, co najmniej kilka razy w tygodniu ktoś wiwatuje myśląc, że oszukał system, a chwilę później orientuje się, że np. uciekając zostawił w autobusie plecak albo dowód w moich rękach, albo spotykamy go znowu jadącego kolejnym autobusem ;)
np. samo to, że nie macie prawa dotykac ani pasazera ani jego dokumentów, mozecie jedynie prosić o okazanie dokumentu a to nie jest jednoznaczne z ich braniem do ręki - awantura, nie chchecie pokazywac swoich numerow i macie durne odzywki graniczace z obrazaniem...generalizuje ale w poznaniu kanary to niefajni ludzie w większości...zero sympatii
oniryczni, jeśli kanar codziennie natyka się na armię idiotów, którzy chcą go oszukać, to nie ma się co dziwić, że szybko traci cierpliwość i w większości pasażerów z marszu doszukuje się wroga.
@oniryczni: nie wiem jak jest w Poznaniu :P a jak pasażer mi daje dowód, to mam prawo wziąć go do ręki. Jeśli nie to spoko, rozumiem, tylko musi go obracać na wezwanie, abym mogła spisać potrzebne dane :) Tylko nie wszyscy potrafią zrozumieć, że "okazanie dowodu" to nie znaczy "machnięcie nim przed oczami".
Po tej akcji chyba długo nie wiwatował... If you know what i mean ;>
Na miejscu tej dziewczyny mocno bym się zastanowił nad dalszym kontynuowaniem związku z takim "bohaterem". A swoją drogą - nigdy nie miałem dymu z kontrolerami - z prostej przyczyny - posiadałem bilet i go pokazywałem. A jeśli była jakaś nieprzyjemna sytuacja, to tylko wtedy, gdy biletu nie posiadałem. Ludzie nie potrafią zrozumieć tego, że jeśli ma się bilet i się go okaże, to kontroler sobie pójdzie. Ale ludzie też nie lubią się podporządkowywać, stąd potem często konfliktowe sytuacje.
Jest seria dziewczyny, która była (lub jest) striptizerką,
to teraz będzie jeszcze seria córki tzw "kanara" xdd
Hyhyszki.
Historia z punktu widzenia syna kanara, tego jeszcze nie było! 😉
Nie wiesz, czy syn czy córka :D