#DL4fB
Pewnego dnia w środku tygodnia, gdy wieczorem siedziałem w domu, rozbolał mnie brzuch. Nie było to nic nadzwyczajnego. W owym czasie byłem pokłócony z rodzicami, nie pamiętam o co, w każdym bądź razie byli na mnie źli… Do teraz sam nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale postanowiłem „sprytnie” wykorzystać mój ból brzucha i wzniosłem alarm! „Aaa! Jak boli!! Boże! Jak kłuje, o tu! Mamo, nie wiem co mi jest! Ała!! Serio boli!”. Mama przerażona dzwoni do taty – jedziemy do szpitala.
Po rejestracji w izbie przyjęć siedzę na poczekalni i dalej gram… Kiedy zobaczyłem w drzwiach pielęgniarkę (ok. 90 lat, 150 cm wzrostu, 90 kg, okulary i ogromny pieprzyk), która wywołała moje nazwisko, poczułem, że to zaszło troszeczkę za daleko. Cóż, show must go one. Wchodzę do gabinetu, a moim oczom ukazuje się pan doktor i grupka 3 studentów, w tym jedna blond studentka 8,5/10. No nieźle, pomyślałem.
Podczas wywiadu doktor pytał o stolec, kiedy, ile, jak często, jaki kolor, jaka konsystencja. Odpowiedziałem na wszystko. Chcąc się popisać przed studentami jako 14-latek z burzą hormonów dodałem „kurcze, akurat ostatnio tylko smaku nie sprawdziłem”.
Pan doktor uśmiechnął się, kazał spuścić spodnie, bokserki i położyć w pozycji embrionalnej. „Sprawdzimy, czy nie ma zatwardzenia. Może pan?” rzucił do studenta. Ten nerwowo założył rękawiczki i zaaplikował mi swój chyba wskazujący palec… po prostu w dupę.
- Czy czuje pan na coś na końcu?
- Tak, czuję – i kręci tym paluchem.
- Możliwe, że to kał. Kończymy badanie. Tu będzie zatwardzenie, więc zapraszam na lewatywę…
Nie wierzyłem w to, co się dzieje. Tym razem zaszczytu dostąpiła wspomniana wcześniej pani pielęgniarka… Ta sama pozycja, butelka z jakimś płynem z takim dzióbkiem, dalej już znacie.
Wstałem, pochodziłem parę minut w odległości nie większej niż 5 m od łazienki i nagle… KRET U BRAM! Lecę, siadam i nie schodzę przez ok. 30 minut…
Po wyjściu z łazienki wręcz zmęczony, siadam na poczekalni… Tak sobie pomyślałem - Kurde, gorzej być już nie może, dwudziestoparolatek grzebał ci w tyłku, widziała to laseczka 8,5/10, potem starsza pani wlała w ciebie od niecodziennej strony chyba 400 ml jakiegoś czegoś, po czym siedząc na szpitalnym kiblu w 30 min schudłeś jakoś 4 kg. Teraz może być tylko lepiej.
Otóż nie do końca tak było. Ponownie otworzyły się drzwi od gabinetu, wyszła starsza pielęgniarka. Na poczekalni było sporo ludzi w przeróżnym wieku, a ona stojąc w drzwiach na cały głos „KTÓRY TU CHŁOPCZYK LEWATYWĘ MIAŁ ROBIONĄ?! NA KONTROLĘ!”.
Ja po cichu wstałem, z opuszczoną głową, obdarty z resztek godności, z wbijającym się jak igły w moje plecy wzrokiem ludzi na poczekalni, przegrany wszedłem do gabinetu…
Wnioski z tej historii?
1. Nigdy nie symuluj choroby.
2. Nigdy nie zadzieraj z lekarzem.
3. Nigdy nie popisuj się przed dziewczynami.
Ale jelita przynajmniej czyste były potem. Zawsze jakiś plus
Hahah :D anonimowe pocieszoo
Minus i minus dają plus (ahhh ta matma)
Uśmiałam się, świetnie napisane :D
Miałeś 14 lat, pani blondynka była na studiach więc miała jakieś 23-25 lat. Patrzyła na Ciebie jak na dziecko, nie masz czym się przejmować :D
A ten ból brzucha to chociaż przeszedł?
Show must go on *
A patrząc na komentarze już myślałam, że nikt nie zwrócił na to uwagi :D
Gratuluję wytrwałości ;-)
Świetnie napisana historia:D
Oatatnio dużo o tych lewatywach :o a co do historii - nie zazdroszczę :D
Na badanie przy/przez studentów nie musiałeś się godzić.
Racja, ja bym się raczej nie zgodziła, szanuje swoją prywatność i raczej nie chciałabym przy lewatywie mieć widownie.
Nielubięwymyślaćnazw skoro chcesz żeby grupa ludzi oglądała Cię od dupy strony to proszę bardzo. Na każdym badaniu proś o studentów. Rozumiem że oni muszą się na czymś uczyc ale niektórzy po prostu szanują swoją prywatność. Ja np nie zgodziłam się na osoby trzecie przy dentyście m.in dlatego, że zajęłoby to więcej czasu i nie chciałam żeby mnie ktoś ogladal
@nielubiewymyslacnazw
Na tych, którym to nie przeszkadza.
Ale wykwalifikowany lekarz to co innego niż grupka studentów
@nielubiewymyslacnazw
Wolę być badana przez jednego lekarza niż przez lekarza z 5 osobową asystą. Jeśli ci grupka studentów nie przeszkadza to się zgadzaj, im więcej takich osób tym lepiej. Jednak jeśli ktoś ma inne podejście do prywatności i czuje się niekomfortowo już w towarzystwie samego lekarza to nie oczekuj, że nagle zaprosi do gabinetu 5 dodatkowych osób dla "dobra świata".
@nielubiewymyslacnazw
Piszesz jakby zgoda była naszym obowiązkiem, bo przecież lekarz musi się na kimś nauczyć. Po to ustawodawca dał wybór by z niego korzystać a informowanie o nim nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie. Chcesz - zgodzisz się. Nie chcesz? Nie. Studenci zawsze mogą uczyć się w szpitalach klinicznych.
Lekarz przy studentach jest bardziej uważny i troskliwy. Oni mu patrzą na ręce. Dlatego warto się przemóc. Byłam w szpitalu klinicznym, moją pochwę oglądał 20 letni nerd (śmiem sądzić że była to pierwsza pochwa którą widział na żywo) i nie umarłam od tego. Potem w czasie pobytu to właśnie studenci o nas dbali, bo pielęgniarek jest naprawdę mało.
"Po wyjściu z łazienki wręcz zmęczony, siadam na poczekalni… Tak sobie pomyślałem - Kurde, gorzej być już nie może, dwudziestoparolatek grzebał ci w tyłku, widziała to laseczka 8,5/10, potem starsza pani wlała w ciebie od niecodziennej strony chyba 400 ml jakiegoś czegoś, po czym siedząc na szpitalnym kiblu w 30 min schudłeś jakoś 4 kg."
Przy tym fragmencie roześmiała się jak głupia. :D