#K1KoU

Mam 2-letniego synka, którego staram się odpieluchować. W domu biega bez pampersa i zawsze zrobi siku na nocnik. ZUCH! Problem jest z kupą... Od miesiąca kupy robi jedynie na spacerach (wychodząc na dwór zakładam mu jeszcze pieluchę). Matematyczna zależność wygląda mniej więcej tak: 3 dni nie wychodzimy, bo np. pada deszcz = nie ma kupy. 4 dzień - słońce, godzina 10, spacer = kupa. W wózku zawsze wożę zapas pieluch i chusteczki, ale tym razem stwierdziłam, że jest taki upał, więc idziemy na pobliski plac zabaw bez wózka. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Wzięłam jedynie soczek ze słomką. W razie "kupowej niespodzianki" szybko do domu.
No problem... Oj, ja głupia :(

Po przekroczeniu furtki na plac zabaw widzę, że młody staje w miejscu, robi wytrzeszcz oczu i stęka - ożeż fuck, myślę. Odchylam brzeg pieluchy, nie ma tragedii, spoko. Ściągam pieluchę (dojdziemy do domu bez - oj, ja głupia). Odwracam się, żeby wyrzucić pieluchę do kosza - młody już na zjeżdżalni i znowu wytrzeszcz oczu. Moje przerażenie sięgnęło zenitu, gdy zjechał ze zjeżdżalni, a za nim pozostał straszny brązowy ślad!!! :( Próbowałam zmyć go soczkiem w kartoniku naciskając go coraz mocniej, aby nadać soczkowi siłę karchera, ale wszystko na nic :(
Wracałam z tym obsrańcem 25 minut do domu (trasa 3-minutowa), bo cały czas chciał na ręce :(

Ps: Nauczyłam się zawsze, ale to zawsze mieć ze sobą arsenał pieluch i chusteczek.

Ps2: Dobrze, że po południu tak okrutnie lało.... Wszystko się zmyło. Wiem, bo wróciliśmy na miejsce zbrodni.

#Gt73S

Pracuję jako pośrednik nieruchomości. Klienci chcieli obejrzeć mieszkanie na sprzedaż, niestety oboje późno kończyli pracę, więc prezentacja była o godzinie 20.00, a ja musiałem się dostosować. Szkoda byłoby stracić klientów. Mieszkanie było niezamieszkiwane, więc właściciel przekazał mi klucze, tak było po prostu wygodniej i nie było potrzeby zawracania sobie nawzajem głowy.

Wchodzimy do mieszkania, zapalam światło (była zima, więc o 20 było już ciemno), zaczynamy od dużego pokoju.

I co widzę? W łóżku młoda para w dosyć jednoznacznej sytuacji, do tego oboje nadzy. Myślałem, że ze wstydu się zapadnę pod ziemie, ale na szczęście nie ja jeden. Żeby uniknąć kolejnych żenujących sytuacji wraz z klientami opuściliśmy mieszkanie, po czym zadzwoniłem do właściciela w celu wyjaśnienia tej sytuacji. Nie pozostało mi nic innego jak przeprosić klientów za to nieporozumienie.

Na szczęście klienci byli wyrozumiali i prezentację przełożyliśmy na inny termin.

Jak się później okazało, był to syn właścicieli mieszkania ze swoją dziewczyną. Oni nie wiedzieli, że synek planuję pobaraszkować ze swoją lubą, a syn nie wiedział, że ktoś może o tej porze przyjść prezentować mieszkanie.

PS Kupili to mieszkanie :)

#ZIjfj

Bardzo anonimowo - mam na imię Dajana.
W wieku 8 lat byłam na koncercie Eleni, po zakończeniu poszłam po autograf, 3 razy zostałam zapytana o imię, wiec grzecznie powtarzam D-A-J-A-N-A.
Wiecie co otrzymałam? "Dla Jana", moje 8-letnie serce pękło z żalu.

Pozdrawiam wszystkich artystów, którzy za kilka lat będą dawać autografy Dżesikom, Brajankom czy innym Nemezis :)

#x2VIn

Każdy medal ma dwie strony, moi drodzy.
Abyście mogli zrozumieć całą chorą sytuację, zacznę dość kontrowersyjnie. Jestem podła i zła do szpiku kości. Zostawiłam chłopaka, który kochał mnie do szaleństwa, wyłącznie przez swoje widzimisię. Nie pomogłam mu, kiedy najbardziej mnie potrzebował.
Właśnie tak teraz ludzie mnie odbierają i właściwie ich rozumiem. Koleś bardzo się postarał, by tak było.

Z Tomkiem (imię zmienione) poznał mnie mój dobry kolega. Byłam trochę zdziwiona, kiedy okazało się, że tak przystojny i szarmancki mężczyzna nigdy nie miał dziewczyny. A jeszcze bardziej zdziwiło mnie, że taka sobie przeciętna ja najwyraźniej mu się spodobała. Nazajutrz zaprosił mnie na spacer. Opowiadał mi o sobie, mówił, że nieśmiałość utrudnia mu kontakty z dziewczynami, ale ze mną jest inaczej, bo wszystko może mi powiedzieć. I rzeczywiście, dużo mi o sobie powiedział.
Miał trudne życie, jego ojciec chorował (nie ujawnił na co) i czasem jego stan się pogarszał. Współczułam mu i niestety go pokochałam.

Kiedyś byliśmy w kinie, a ja nie chciałam iść na horror, bo się bałam. Wrzeszczał na mnie, że popsułam mu wyjście, że jestem idiotką... I wrócił do siebie. A ja zostałam w kinie, poryczałam się i zadzwoniłam po tatę. W środku nocy Tomek zadzwonił i powiedział że "przez moją głupotę" jego ojciec poczuł się fatalnie, widząc, że wrócił zdenerwowany. A ja rzeczywiście byłam głupia, bo go przeprosiłam.

Minęły trzy miesiące. Schudłam prawie 10 kg i z osoby szczupłej przeobraziłam się w szkieletora. Stres mnie wykańczał. Awantury z Tomkiem były codziennie. I zawsze kończyły się tak samo. Moja wina, bo źle się ubrałam. Bo miałam za dużo makijażu. Bo odezwałam się przy jego koledze. A to wszystko sprawiało, że zły Tomek wracał do domu i jego ojciec też się denerwował, a więc z mojej winy jego stan się pogarszał.

Kiedyś popełnił błąd i wyzywał mnie pod domem. Bo miałam buty na obcasie, a on czuł się mało męski, gdy ja wydawałam się wyższa. Mój tata to usłyszał. Ładnie mówiąc, sprowadził Tomka do pionu. On wkurzył się i odjechał. Wówczas powiedziałam tacie jak wygląda nasz związek. Tata kazał mi natychmiast urwać z nim wszelki kontakt, albo zgłasza sprawę o znęcanie się na policje. Wybrałam to pierwsze. Bałam się Tomka tak, że zerwałam z nim przez SMS. SMS-a widziała później cała uczelnia. Tomek rozesłał go wszystkim. Ludzie stwierdzili, że zostawiłam biednego chłopaka, bo, uwaga, jego chory ojciec, którego na oczy nie widziałam, był dla mnie przeszkodą i nie chciałam ładować się w takie bagno.

Minęły już dwa lata. Byłam w tym czasie w psychiatryku, obecnie mam stwierdzoną nerwicę i biorę leki. Terapia także daje efekty.
Dziękuję Ci tato, że pomogłeś mi przepędzić tego potwora z mojego życia.
I proszę Was, nie oceniajcie ludzi po zasłyszanych opiniach.

#iuxNB

Jakiś czas temu miałam przyjaciela. Po jakimś czasie wciąż się spotykaliśmy, ale oprócz zwykłej przyjaźni regularnie uprawialiśmy seks. W czasie tych kilku lat żadne z nas z nikim się nie spotykało, pomimo że był to otwarty układ. Ja jednak wolałam być "wierna" jednemu partnerowi, pomimo tego, że wiedziałam co nas łączy i że pewnie nigdy nie będziemy razem.
Po kilku latach takiego układu mój przyjaciel powiedział mi, że mnie kocha, ale nie chce być ze mną, bo "nie chce spotykać się z dziwką".
Aha...

#DImsm

Historia nieco zahaczająca o rzeczy paranormalne, według mnie.

Dzieciństwo spędziłem przed komputerem. Prawdopodobnie przez to mam problemy ze snami do dziś: 90% z nich to koszmary, w których ktoś chce mnie zabić, 9% to deja vu, a 1% to nieszkodliwe sny. Przez taki stan rzeczy boję się zrobić cokolwiek. Jednak największe piętno odcisnął jeden sen.

Nie wiem czemu, ale pamiętałem go idealnie. Człowiek w płaszczu gonił mnie z nożem w pewnej dzielnicy miasta. Obudziłem się w momencie, kiedy osunąłem się na ziemię przebity nożem.

Wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że następnego dnia kolega zadzwonił po mnie abym do niego przyszedł. Zgadnijcie gdzie. Odmówiłem mu i powiedziałem, aby uważał. Potraktował mnie z przymrużeniem oka.
Do dziś chodzę na jego grób.

#qdBnj

Jako mała dziewczynka podczas nieobecności rodziców lubiłam przeszukiwać zakamarki mieszkania. W końcu odkryłam, że kiedy stoję na oparciu kanapy, mogę zajrzeć na szczyt szafy... I znalazłam tam erotyczne zabawki rodziców. Byłam zboczonym dzieckiem, wcześniej już natrafiłam na porno i uwielbiałam je oglądać, więc wiedziałam, do czego służą.

Wśród tych zabawek był wibrator, taki, który nakłada się na penisa.
Tak, dobrze myślicie, postanowiłam zrobić sobie nim dobrze.
Kilka dni później zaobserwowałam, że urósł mi brzuch. Było mi jakoś niedobrze, czułam się źle. Przypomniała mi się przygoda z wibratorem... Wyobrażacie sobie przerażenie dziecka, które jest pewne, że poprzez wibrator zeszło w ciążę z własnym ojcem?
Na szczęście okazało się, że to tylko zatwardzenie...

#WvYFX

Mam 22 lata i brak czucia w lewej ręce (od 12 roku życia).
To słowem wstępu.

Od dziecka marzyłem o podróżach po świecie, byciu typowym obieżyświatem, który pracuje za miskę zupy.
Kiedy powiedziałem o tym rodzicom, wyśmiali mnie, z góry zakładając, że sobie nie poradzę bez jednej ręki.

W wieku 18 lat ponownie podjąłem temat mojego marzenia. Matka z ojcem jednogłośnie stwierdzili, że jeśli to są moje życiowe ambicje, to śmiało mogę się wynieść, bo takiego syna to oni nie chcą i w każdej chwili mogą zaadaptować jakiegoś dzieciaka z domu dziecka.
Widocznie byłem dla nich bardzo ważny...

Pozdrowienia z Meksyku, Anonimowi! :)

#dWVFk

Ostatnio dowiedziałam się, że jestem dziwką.
Jak?
Miałam remont w domu, pomagało mi kilku znajomych plus dziadek i wujkowie. Moja ukochana sąsiadka wezwała policję, której zeznała, że prowadzę agencję towarzyską.
 
Teraz codziennie w podziękowaniu za takie osądy słucha przez ściany mojej ulubionej, a przez nią znienawidzonej muzyki :)

#jRxJd

Jakiś czas temu wracałam z koncertu, który odbył się w Poznaniu. Była to godzina 1:00, może 2:00 w nocy, gdy nagle z wielką prędkością wyprzedził mnie jakiś wariat, na dodatek zrobił to na podwójnej ciągłej... No nic, jechałam dalej z wielkimi oczami i powiedziałam do siebie "co za kretyn".

Jadąc sobie dalej z oddali zobaczyłam coś okropnego. Ten sam "kretyn", co wyprzedzał mnie z prędkością chyba 200 km/h, siedział oparty o barierkę z zakrwawioną głową, podartą odzieżą i ogólnie był w makabrycznym stanie, a wokół niego latali ratownicy i strażacy. Z jego nowej audi chyba nic nie pozostało...

Cud, że przeżyłeś, to znaczy mam taką nadzieję, bo nie zostałam tam długo i nie wiem co potem się działo z Tobą...
Po co wyprzedzać i pruć w nocy z taką prędkością, droga jest prosta i pusta, ale ciemna, i nie wiesz co może czyhać w tej ciemności. Zwolnij, bo zabijesz jakąś niewinną istotę lub siebie.
Nie jesteś sam na tym świecie, egoisto...
Dodaj anonimowe wyznanie