#lAMQr
Naprawdę wychodzę z założenia, że tata umarł, ale my żyjemy dalej. Sama zachowywałam się bardzo "luźno" i absolutnie nie oczekiwałam, że ktoś inny – w tym przypadku moja mama – ma nadrabiać za nas dwie. Wręcz chciałam, żeby mama żyła jak wcześniej. I nie przeszkadzałoby mi, gdyby znalazła sobie kogoś nowego.
Ale, ku*wa, nie cztery miesiące po pogrzebie.
Żeby jeszcze jakiegoś porządnego mężczyznę, kulturalnego, poukładanego... Nie. Facet jest wulgarny (non stop rzuca zboczonymi żarcikami), obleśny, z nałogami (do tej pory w naszym domu nie palono, teraz śmierdzi od wejścia). Mało? Usiłuje się wkupić w moje łaski przynosząc mi... alkohol (tj. piwo). W życiu nie zdarzyło mi się żywić do kogokolwiek takiej niechęci. Chciałam delikatnie zasugerować mamie, że sytuacja mi się nie podoba, ale skoro już koniecznie chce się z nim spotykać, to niech robią to gdzieś indziej, bo mam dość jego ciągłego przesiadywania w naszym domu, zwłaszcza nocowania. Ale dowiedziałam się tylko, że "nie muszę lubić jej znajomych".
I wtedy wpadł mi do głowy najgorszy, najgłupszy pomysł w życiu.
Mama wierzy w zjawiska paranormalne – więc postanowiłam skonfrontować ją... z duchem taty.
Zaczęłam od rozpylania w mieszkaniu jego perfum, przy czym udawałam, że ich nie czuję. Tata miał gramofon (kolekcjonował także płyty winylowe), więc czasem go nastawiałam, po prostu żeby zaczął się kręcić. Raz gotowałyśmy razem z mamą obiad, a w tym czasie koleżanka weszła do pokoju oknem, żeby ten gramofon nastawić. Pod nieobecność mamy strzaskałam jedyną w domu popielniczkę i wyszłam z domu, żeby nie było na mnie (oficjalnie winny jest kot). Przeszukałam całe mieszkanie, żeby znaleźć jej zgubiony pierścionek i podrzucić w widoczne miejsce, przy czym oczywiście nie przyznałam się, że to ja znalazłam: "ja nic nie wiem, nawet go nie zauważyłam na blacie, niedawno wróciłam, nawet tam nie wchodziłam".
Początkowo nawet podziałało, mama zwierzyła się temu facetowi, a on ją wyśmiał, przez co ona się obraziła i kontakt się urwał. Ale mama zwierzyła się też innym osobom... a w naszym domu pojawił się ksiądz. Po jego wizycie "wszystko się uspokoiło", a mama pogodziła się ze swoim kochasiem.
Mam dwadzieścia lat i odstawiłam kabaret, bo nie lubię nowego faceta matki.
A potem w gazetach typy chwila dla cb są tytuły "zmarły mąż wyrzucił z domu kochanka "
cb to masz w aucie, ugh
Mnie tak denerwują te skróty:Cb,cp,....
tylko cp-y używają skrótów typu cb, wgl :D (do tego "brawo ty", które nie jest skrótem ale jest tak samo żałosne)
Sami zacznijcie pisać poprawnie to pogadamy.
Ktoś tu sie naoglądał "Zaklinaczki duchów" 😉
Aż mi się przypomniała sytuacja z lekcji polskiego:
Miałam przeczytać krótki opis jakiejś tam rzeczy ze jakiejś książki naukowej/Wikipedii (nawet nie pamiętam co to było). Ciężko się czytało, bo praktycznie co drugie słowo było skrócone. I tekst nauczycielki, że niektóre skróty powinnam już znać.
Rozumiem w luźnych rozmowach skróty typu "cb" "kk", ale w niektórych miejscach jest to wkurzające.
@gdziejestmojsos, naiwnosc duża litera na początek zdania i zakończenie kropką też nie boli
uważam, że autorka dobrze postąpiła. Założę się że za rok znowu będzie opisana historia jak po stracie męża mama związała się z alkoholikiem, który niszczy jej życie.
Nie zgodzę się z tobą ponieważ dziewczyna sama oczekuje akceptacji a nie akceptuje zachowania swojej matki coś w stylu "pies ogrodnika" spoko jeżeli było by to 2 dni po pogrzebie i matka już sprowadzała by do domu gahów ale 4 miesiące. Tym bardziej że dziewczyna sama jakoś nie płacze po ojcu tylko jeździ na wakacje i sobie baluje.
@antymoher
Nie uważasz, że to co innego? Dziecko, to dziecko - rodzice by chcieli, byście żyli tak jak gdyby nigdy nic, ale znaleźć sobie faceta 4 miechy po pogrzebie to trochę nie ten tego... To jednak był mąż.
Mi się wydaje, źe Autorce chodziło przede wszystkim o tempo jej mamy. I nie jest hipokrytką. Starać się żyć normalnie, a znaleźć sobie nowego faceta, gdy niedawno pochowali kogoś, kto (w domyśle) był miłością życia, to coś innego. Jak dla mnie to jej mama właśnie strasznie cierpi i wzięła kogoś z brzegu ze strachu. Nie umie poradzić sobie z samotnością itp.
To jaki czas byłby odpowiedni? Ile musi upłynąć, by można sobie zacząć układać życie na nowo?
Ja również po stracie dziadka nie 'obnosiłam się' z żałobą, mimo, że mnie wychowywał. Chyba nikt z bliskich by nie chciał, żeby po jego śmierci ktoś chodził smutny, nigdzie nie wyjeżdżał, nie bawił się, ale mogę się mylić.
Wydaje mi się, że mama nie poradziła sobie ze śmiercią, dlatego tak się zachowuje
Ty możesz się bawić po śmierci taty, jeździć na wakacje, a twoja mama znalazła sobie kogoś 4 miesiące po pogrzebie to już jest zła? Totalna hipokryzja...
Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy zachowaniem autorki i jej matki?
Poza tym mi nawet nie przyszłoby do głowy, że może być coś niestosownego w wyjeździe na wakacje kilka miesięcy po śmierci bliskiej osoby. Nie spotkałam się nigdy z takim myśleniem.
Wiesz, z jednej stronie jesteś hipokrytką(oczywiśnie nie zamierzam nikogo obrażać, patrzę na to tylko z obiektywnej strony). Jesteś córką swojego taty, ale dobra, umarł--->życie toczy się dalej. Twoja mama była jego żoną i może ona też ma takie myślenie jak ty---> nowy facet. Chcę ci przypomnieć że ty się bawiłaś, była na wakacjach u babci to dlaczemu twoja mama nie może przeżywać śmierci ojca tak jak ty?
Wiązanie się z nowym partnerem na dłuższy czas ma większą wagę niż wyjazd na wakacje
Musisz dać żyć matce własnym życiem. Jeżeli jest szczęśliwa to nic ci do tego. Kiedyś pewnie się rozstaną, ale trzeba uczyć się na własnych błędach. Postaraj się go zacząć tolerować, skoro daje twojej mamie szczęście.
Może po prostu się wyprowadź i daj matce żyć? Wybacz, ale chciałabyś żeby ona decydowała o tym z kim się spotykasz? Nie sadzę.
Widzę, że gang minusujących działa. :D
Minus tu, minus tam:p
W pelni zasluzenie te minusy dostajesz. Czytam Twoje komentarze i ciezko znalezc taki w ktorym bys sie nie czepiala chociazby o bzdurny nic nie znaczacy szczegol. Nie lubie takich ludzi jak Ty i minusy ode mnie dostajesz.
Po pierwsze, chodziło mi o to, że KAŻDY komentarz pod tym wyznaniem miał kilka minusów. Po drugie, ja nie lubię ludzi, którzy nie używają polskich znaków. A po trzecie, życzę miłego dnia. :)
nie kazdy ma mozliwosc uzywania polskich znakow. Tobie rozniez zycze milego dnia.
Masz 20lat, mozesz zmienic mieszkanie i dac matce robic co chce.
Zniszczyć sobie życie też?
A niby dlaczego matka niszczy sobie życie? Bo jej facet, z którym jest szczęśliwa, lubi świńskie kawały i pali papierosy?
Skoro autorce przeszkadza smród w mieszkaniu, to mógłby chociaż to uszanować i wychodzić na balkon/na dwór/do okna. Zwłaszcza ze trudno się tego pozbyć ze ścian i ubrań, a i potencjalni goście też zachwyceni nie będą
Lepiej niszczyć życie sobie niż pozwolić by ktoś inny sobie je zniszczył?
Wcale ci się nie dziwię, że postąpiłaś tak, a nie inaczej, skoro twoja matka nie brała pod uwagę twojego zdania dotyczącego mężczyzny. Skoro miałby być kiedyś twoim ojczymem to chyba twoje zdanie też się liczy :)
A jakby było na odwrót to "niech matka się nie miesza w twoje sprawy, twoje życie i możesz być z kim chcesz". Jej mama jest dorosłą kobietą, autorka ma 20 lat i jeżeli jej nie odpowiada to może sie usamodzielnić.
Na początku ludzie bywają zaslepieni w swojej "miłości" i nie widzą skrajnie złych rzeczy. A to że autorka stara się chronić matkę to raczej dobrze, nie?
Skoro autorka ma 20 lat, to raczej nie byłby jej ojczymem - tak samo jak przy stracie rodziców dorosła osoba nie staje się sierotą.