#8o2wC

Wczoraj przyłapałem swojego 16-letniego brata na masturbacji. W sumie nic dziwnego, nie? Sam jestem facetem i wiem, że czasami trzeba sobie ulżyć. I w sumie to ja powinienem czuć się głupio, bo wszedłem do jego pokoju bez pukania.

Gdyby nie to, że masturbował się wąchając moje brudne skarpetki, które niedawno zniknęły z mojego pokoju po tym jak rzuciłem je na podłogę.

Nie powiem, ostro się zdziwiłem. Zanim mógł coś powiedzieć po prostu wyszedłem z domu i przechadzałem się po okolicy. Po kilkunastu minutach dostałem SMS-a od niego o treści "proszę, nie mów nikomu". I nie powiedziałem. Po kilku godzinach wróciłem. Staram się go unikać i on mnie też. To wszystko jest takie surrealistyczne. Nawet nie wiem, czy chcę usłyszeć jego wyjaśnienia, może lepiej jakbym nie wiedział.

Jesteście pierwszymi, którzy o tym wiedzą. Nie mam pojęcia co robić.

#nsa0D

Maj. Piękny czas dla maturzystów. Pełna nadziei ruszyłam pierwszego dnia na egzamin, po drodze odebrałam tylko wyniki. No i to był błąd. Rak piersi.

Codziennie po egzaminie zamiast na piwo ze znajomymi jeździłam na onkologię na badania. Przez pierwsze parę tygodni wiedział o tym tylko mój chłopak, okazał się jeszcze wspanialszy niż myślałam, nawet nie umiem wyrazić słowami jak bardzo jest kochany. We wszystkim potrafi znaleźć coś pozytywnego. Już nawet zaproponował, że będzie moją prywatną opieką medyczną. Rodzice dowiedzieli się później, tak jak najlepszy przyjaciel.

Biopsja, i kolejna, i kolejna, bo wyniki się nie zgadzają. Już się z tym pogodziłam i przeszłam do porządku dziennego - jakoś trzeba wrócić do normalności. Starałam się wszystko ukrywać przed wszystkimi naokoło. Mam przecież plany, które muszę zrealizować.
Niedawno przy kontroli wykryto przerzuty do tarczycy... Chłopak jak zwykle jest dla mnie największym oparciem, a rodzice jeszcze nie wiedzą...

Mimo że go kocham i jest moim największym darem od losu, to wiem, czuję (bo przecież sam się nie przyzna), że dla niego to za dużo, że nie wie co robić. Czasami dla mojego chłopaka, przyjaciela i rodziców to ja staję się większym oparciem niż oni dla mnie, poprzez wstawanie codziennie mimo wszystko z uśmiechem na twarzy.
Jest coś gorszego niż mieć raka - to, że najbliższa ci osoba go ma.

#WoJxK

W wyniku ogromnej ulewy została zalana jedna z ulic, przez którą akurat "przepływałam". W pewnym momencie i to okazało się niemożliwe, w wyniku czego wylądowałam na powoli zalewanym wodą chodniku. Rodzice dobrą godzinę drogi za miastem, przyjaciółki jeszcze dalej (najbliższą wyprowadziła się 200 km od mojego miasta), jedyny kolega, który był w mieście nawet jakby chciał i tak by do mnie nie dotarł. Do tego deszcz, który zamiast przestać padać przybrał na sile.

I wtedy pojawił się on.

Na oko 11-12-letni chłopak zagadał do mnie, gdy wysiadłam z auta w celu oceny mojej beznadziejnej sytuacji. Powiedział, że gdybym zgubiła tablice rejestracyjne, co w takich wypadkach zdarza się często, to on je po spadku poziomu wody do w miarę normalnego (miałam jej po kostki, a byłam na dość wysokich szpilkach) zbiera i szuka właścicieli przez jeden z portali. Chwilę jeszcze pogadaliśmy i zdecydowaliśmy, że spróbuję wjechać na trawnik, by inne samochody tez mogły się choć trochę "uratować". Cały czas podczas mojej ślepej (ze względu na ulewny deszcz) jazdy pokazywał ile jeszcze mogę podjechać. Potem (mimo początkowych oporów, bo nie chciał mi pomoczyć siedzeń) schował się ze mną w aucie i dotrzymał towarzystwa rozmową.

Opowiadał o tym, jak zbiera tablice, by oddać je właścicielom, że lubi jazdę na rowerze. Pokazał mi portal, gdzie wstawia ogłoszenia. Swoim pozytywnym nastawieniem i rozmową umilił mi niekoniecznie przyjemne chwile na środku rwącej rzeki, która ni z tego, ni z owego pojawiła się na dość ruchliwej ulicy mojego miasta. A potem, gdy deszcz minimalnie zelżał, a ja postanowiłam zaryzykować i uciekając przed wodą przejechać przez plac zabaw na skrawek parkingu, gdzie nie było (jeszcze) aż tyle wody, zerkał przez ramię, czy wszystko poszło OK.

Filip, jeśli to czytasz to wiedz, że jesteś moim prawdziwym bohaterem :-) W tamtym momencie zrobiłeś więcej niż ktokolwiek byłby w stanie.

#UYoI0

Mieszkam na wsi. Do większego miasta z supermarketem 10 km. Nie jest to jakieś zadupie, ale szału nie ma. Typowa wiocha.

Mieszkam z rodzicami, dwójką rodzeństwa, dziadkiem i siostrą taty, starą panną. Zwykła drewniana chatka... Stara... Bez łazienki. Teraz pewnie zapytacie, XXI i bez łazienki? Jak żyjesz, człowieku? Otóż odpowiadam, że żyję normalnie. Zamiast sedesu mam wychodek, taki pewnie jak wielu z was widziało na kempingach, u babci na wsi. Myję się w dużej misce.

Nigdy nie chodziłam brudna czy nieświeża. Jest mi dobrze tak jak jest. Przyzwyczajenie.

Miałam kiedyś przyjaciółkę. Mieszkała niedaleko mnie. Nazwijmy ją Basia. Basia często u mnie bywała, a ja u niej. Nigdy nie przeszkadzało jej to, że nie mam łazienki, chociaż czasem zdarzały się jej jakieś odcinki pod tym względem. Przyjaźniłyśmy się długo, chyba z 8 lat. Od przedszkola aż po grób. Tak miało być. Jednak w pewnym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak. Nie dogadujemy się, słabszy kontakt. Z dnia na dzień Basia przestała się do odzywać. Próbowałam się dowiedzieć o co chodzi, ale ona tylko zaśmiała się mi w twarz i odeszła.

Czego się dowiedziałam od innych ludzi? Otóż moja kochana przyjaciółeczka śmiała się ze mnie, że jestem brudasem, że nie mam łazienki, że sram do wychodka, że w zimę siku robię do wiaderka. Kochana przyjaciółeczka rozmawiała o tym ze wszystkimi. Było mi strasznie przykro. Od tamtej pory nikogo nie zapraszam do domu. Nawet najbliższej mi nowej przyjaciółki. Nie chcę, aby historia się powtórzyła.

PS1. Dalej żyję bez łazienki.
PS2. Z Basią nie rozmawiam od 3 lat, chociaż nadal spotkamy się przypadkiem na ulicy.
PS3. To, że kogoś nie stać na łazienkę, nie oznacza, że jest brudny i gorszy.

#2zAmE

Pomimo 17 lat, mam dużą wadę wzroku oraz kiepską pamięć. Gdy na chwilę położę gdzieś moje okulary (bez których jestem ślepy jak kret) i zapomnę gdzie je zostawiłem, to wpadam w błędne koło.

Żeby znaleźć okulary, muszę coś widzieć, a żeby coś widzieć, muszę znaleźć okulary. Ku*wa!

#FOaS3

Kilka dni temu robiłam generalne porządki w pokoju. Przekopując się przez stos rzeczy natrafiłam na wypracowanie z polskiego z czwartej klasy podstawówki, w którym mieliśmy opisać sen, który zapadł nam w pamięci.

Rozpoczynając wtedy swoją przygodę z Harrym Potterem (którego ogromną fanką jestem do dziś) z przejęciem opisałam historię, w której moja szkolna szatnia zamieniła się w lochy zamku Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, koledzy z klasy chodzili w szatach Slytherinu, a za drzwiami toalety czyhał przerażający bazyliszek. Niestety nie zostałam zrozumiana, bo słowo "Hogwart" zostało przekreślone kilkukrotnie grubą warstwą czerwieni, a na jego miejsce wpisano wyraźnymi prostymi literami wyraz "Harvard".
Moja była polonistka zdecydowanie jest mugolem :)

#ruj3c

Od jakiegoś czasu mamy w domu ekipę budowlaną. Pracę zaczynają dość wcześnie rano i zwykle siedzą do późnego wieczora. Jak wiadomo praca fizyczna jest bardzo męcząca, zwłaszcza w taki upał. Mogą więc liczyć na chłodne napoje, kanapeczki, kawki i ciasteczka. Nic nadzwyczajnego. Jednak mój Tata popisał się ostatnio wyjątkowo dużą gościnnością. Wróciłam ze sklepu z pełnymi torbami. Zajrzał do jednej z nich... To co stało się chwilę później, rozwaliło mnie na łopatki.
Tata <na głos przy robotnikach>: Może zrobisz córeczko panom loda?

Faceci wybuchnęli śmiechem i stwierdzili, że nie mają nic przeciwko.
Tata? Nie zrozumiał dlaczego zwykłe lody kupione w pobliskim sklepie są tak zabawne.

#Yr7VE

Nadopiekuńczy rodzice? Brzmi znajomo? Czy ktoś ma gorzej niż ja?
Mam 17 lat, a muszę wracać przed 19, odbierać każdy telefon od rodziców - inaczej nie wyjdę ze znajomymi przez tydzień. Przed każdym wyjściem "nie pij, nie pal, uważaj co pijesz".  Po każdym powrocie "chuchnij, pokaż ręce, oczy do światła". Najgorzej jak wrócę z gumą "pewnie paliłaś i piłaś i chcesz to gumą zamaskować".
Jeszcze zabawniej? Co 2 tygodnie robią mi jakieś durne testy na obecność narkotyków. Wakacje? Tylko z rodzicami, nie ma mowy o nocowaniu o kogoś. Koncert? Okej, jeśli wrócę przed 21.
Więc może wasi rodzice nie są tacy źli? ;)

#E0YFb

Pewnego razu mojego mężczyznę poniosła fantazja i postanowił przygotować dla nas romantyczną kolację przy świecach. Co najłatwiej i najszybciej przygotować? Oczywiście, że spaghetti. Jako że oboje lubimy ostre potrawy, użył do sosu świeżej ostrej posiekanej papryki (nie pamiętam nazwy, takie maleńkie czerwone :-)).

Szczęśliwa zjadłam przepyszne spaghetti i przy komedii romantycznej przytuliłam się do lubego.
Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, zaczęło się robić namiętnie, rzuciliśmy się niemal na siebie.
Po krótkiej chwili poczułam przerażające pieczenie w kroku. Z prędkością światła uciekłam do łazienki.
Wylądowałam z tyłkiem w misce z wodą.
Z godzinę siedziałam w zimnej wodzie i czekałam, aż przestanie piec.

Tak, luby nie umył dokładnie rąk
Wyrzuty sumienia miał przez kilka dni.
Tak, dalej jesteśmy razem,
Żadna ostra papryka nie pojawiła się już nigdy więcej w naszym domu.
Dodaj anonimowe wyznanie