Zasłyszane przed chwilą:
Na wywiadówce w podstawówce dyrektorka zakazała dzieciom chodzenia w kolorowych ciuchach. Mogą być białe, czarne, brązowe, szare, ale kolory odpadają, bo to rozprasza dzieci.
Ale ubrania nauczycieli, ich paznokcie, kolorowe fryzury oraz ściany mogą p*zgać kolorami po oczach.
Mam 22 lata i uczę się radiologii w sąsiednim mieście.
W zeszłą zimę wracałam wieczorem do domu, ale jako że uciekł mi autobus do sąsiedniego miasta, postanowiłam przejść kawałek pieszo. Jako że było ciemno, szłam w swoich dwudziestodziurkowych glanach jak w siedmiomilowych butach. Miasto raczej nie było przyjaźnie nastawione o tej porze, więc jak najszybciej chciałam dotrzeć na dworzec autobusowy.
Nagle na drodze stanęło mi dwóch sebków, a jechało od nich alkoholem na kilometr. Ja już prawie popłakana, posikana ze strachu, bo nie lubię, gdy mnie zaczepiają obcy - żebrzących omijam szerokim łukiem, a co dopiero gdy dwóch narąbanych sebixów narusza moją przestrzeń osobistą. Zapytano mnie kulturalnie, czy chcę w mordę za te buty, bo jestem brudaską, metalową pindą i inne ładne epitety pod moim adresem. Pragnę zaznaczyć, że nie ubieram się wyzywająco metalowo, ot, tylko wysokie glany, czarne spodnie i zwykły płaszczyk. Moja gęba też zazwyczaj agresji nie wywołuje, więc niezbyt rozumiałam powód, dlaczego miałabym stracić zęby.
Kiedy stałam jak słup z przerażenia, zirytowany Łysek z pokładu Idy popchnął mnie, żądając pieniędzy i telefonu. W przypływie ogromnej paniki i strachu wzięłam ogromny zamach nogą i z całej siły kopnęłam go z glana w nogę. Kiedy biedak poskładał się z bólu na chodniku, ja jak strzała wystrzeliłam do ucieczki. Nikt mnie nie gonił, a ja biegłam tak długo, póki nie dotarłam na dworzec. Nie mogłam się uspokoić, nawet gdy siedziałam już bezpiecznie w domu.
Zgadnijcie, kto przyszedł na prześwietlenie do kliniki, w której mam praktyki raz w tygodniu? Uciekłam do kibla i siedziałam tam tak długo, póki nauczycielka nie zagroziła mi niezaliczeniem przedmiotu. Pieprzony wszechświat i jego zabawki!
Dziś moja dziewczyna (była) obraziła się na mnie za to, że podniosłem na nią głos. To było tuż po tym jak powiedziała mi, że mnie zdradziła, ale to nic dla niej nie znaczyło.
Licbaza. Miałam taką koleżankę co wiecznie się na swój biust użalała. Bo mały, bo ojciec się z niej śmieje, że niepotrzebnie staniki kupuje. Bo jaki facet z takim biustem by ją chciał i tak dalej, i tak dalej. A kobiety zawsze narzekają, więc myślałam, że przesadza.
Zawsze chodziła w luźnych koszulkach, więc faktycznie, cycków to ja nie widziałam. Na wf-ie jak się przebierałyśmy, to wydawało mi się, że jednak coś tam ma.
Jakoś tak pewnego dnia gadamy po lekcjach i leci tekst:
- Ale masz fajne te cycki, też bym takie chciała, a nie płaska jak chłopaczek.
Na co ja: - A weź przestań, przecież też wcale nie masz takich małych! - Mówiąc to ZŁAPAŁAM JĄ ZA CYCKI.
A tam pustka, nic, płasko, naprawdę. W moim mózgu #error. Nie wiem czy ukryłam dobrze swoje szczere zdziwienie. Szybko coś tam bąknęłam "no widzisz, miałam racje, nie takie małe". Uwierzyła, czy też nie - temat nie powrócił.
A mi po 5 latach nadal tak niezręcznie. Mam nadzieję, że w tamtym momencie wykazałam się zdolnościami aktorskimi. Nie moją intencją było zrobić jej przykrość. :D
Dzisiaj dowiedziałem się, że moja mama śpi w moim pokoju, kiedy w ciągu tygodnia jestem na studiach w akademiku. Odkryłem to w ostatni weekend, kiedy kładąc się do łóżka znalazłem jej dildo w moich nogach.
Dużo było tutaj wyznań o erotycznych snach. A o mokrych? Niewiele mniej.
To wyznanie będzie z innej perspektywy, a mianowicie z perspektywy "bohatera" takiego snu.
Wakacje tego roku spędzałam z przyjaciółkami, ale tydzień postanowiłam spędzić u dawno nie widzianego wujostwa, nieistotne gdzie.
Cały pobyt był bardzo udany, a ostatnia noc przypadała akurat na noc spadających gwiazd, które razem z 16-letnim kuzynem postanowiliśmy podziwiać. Cały wieczór patrzył się perfidnie na moje piersi, więc postanowiłam je zakryć. Odziana w swoją ogromną bluzę zasiadłam przed tv. Ciągle pytał, czy nie jest mi gorąco (istotnie było), nawet mnie "przez przypadek" ubrudził i musiałam się przebrać. Miałam na szczęście drugą, mniejsza bluzę. Kiedy się zaczęło, postanowiliśmy przenieść się do mojego pokoju ze względu na najlepiej osadzone okno w całym domu. Tak się złożyło, że oboje usnęliśmy na moim łóżku, a że chłopak młodszy ode mnie, to kiedy w środku nocy się obudziłam, tylko przeniosłam się tylko na drugi koniec łóżka i zasnęłam ponownie. No bo co taki dzieciak może mi zrobić? Byłam więc spokojna. Wzięłam tylko drugi koc i udałam się w odwiedziny do Morfeusza.
Nad ranem obudziły mnie osobliwe dźwięki, ale nie spodziewałabym się, że unosząc głowę w celu zlokalizowania ich źródła, usłyszę swoje imię z ust śpiącego i dochodzącego nastolatka...
Gdy "wystrzelił" obudził się, a ja postanowiłam udawać, że śpię.
Ponownie popełniłam błąd. Otwarłam na moment oczy i zobaczyłam jak kuzyn wyciera sobie penisa w MOJĄ CHUSTECZKĘ DO OKULARÓW.
Co się zobaczyło, to się nie odzobaczy.
PS Chustkę wyrzuciłam zabezpieczona woreczkami śniadaniowymi zaraz po tym zdarzeniu.
Chyba szybko się tam nie wybiorę...
Miałem wtedy sześć lat, gdy zamordowałem człowieka.
Tak to można nazwać w sumie.
Otóż cała historia działa się gdy była zima, w okresie gdy jeszcze istniało coś takiego jak śnieg. Na mojej wsi żył sobie człowiek, wszyscy na niego wołaliśmy "Major" bo taki miał stopień zanim go wyrzucono za picie.
Człowiek ten żył sobie skromnie z emerytury wojskowej oraz z tego co zarobił na pracach jako parobek. Wszystkie pieniądze wydawał na alkohol wobec czego chodził zawsze nawalony i widok Majora leżącego pod tym czy tamtym płotem to nie było nic dziwnego.
W zimie wracając do domu, po odśnieżeniu kilkunastu domów i wypiciu tylu samych flaszek alkoholu zasnął sobie. Widziałem to ja i grupka innych dzieciaków.
Uznaliśmy że super fajną sprawą będzie zakopanie go w śniegu. Wystarczyło słowo by banda dzieciaków zaczęła zasypywać pijanego człowieka, który jednak w pewnym momencie zaczął się bronić i próbować wydostać. My uznaliśmy to za wyzwanie wobec czego jeszcze energiczniej go zakopywaliśmy. W końcu nastała godzina 21:00 gdy to z pobliskich domów rodzice kazali nam wracać do domów.
Zostawiliśmy wyczerpanego Majora w śniegu a następnego dnia dowiedzieliśmy się że zamarzł. W nocy spadł śnieg i jego ciało zostało odkryte przez przypadek gdy jeden z starszych dzieciaków jadąc na sankach przyczepionych do traktora władował się w zwłoki. Nigdy nikomu nic nie powiedzieliśmy, jedyne co to co roku chodzimy na jego grób i stoimy w milczeniu.
Moja dziewczyna ma kilkumiesięczną kotkę, o którą bardzo dba. Kotka mieszka razem z nią w pokoju, jest zdrowa, czysta, ma co jeść i bawi się jak każdy inny kociak w tym wieku. Jest oczkiem w głowie swojej pani, muszę przyznać, że aż czasem sam czuję się zazdrosny :) Pewnego wieczoru siedzimy razem u niej i oglądamy film, kotka tymczasem dokazuje w najlepsze. Nagle do pokoju wpada starszy brat mojej wybranki - wstałem, przywitałem się, przedstawiłem, bo tak się składa, że wcześniej nie miałem okazji poznać go osobiście. Facet jest lekarzem, podobnie jak jego żona, mają ok. rocznego synka, na którego wspólnie chuchają i dmuchają.
Akurat mały był razem z tatusiem i wpadł do pokoju zaraz po nim. Swoją uwagę skupił na kotce, którą za wszelką cenę chciał złapać, na szczęście jedyne, co mu się udało, to śmiertelnie ją wystraszyć. Ojciec na ten widok mało z siebie nie wyszedł, bo przecież koty roznoszą zarazki i niebezpieczne pasożyty, w ogóle niedopuszczalne jest, aby zwierzęta przebywały z ludźmi pod jednym dachem. Ja wykorzystałem chwilę, kiedy moja lepsza połówka próbowała uspokoić kociaka i nawiązałem krótką rozmowę z jej bratem:
- Wiesz, ja doskonale wiem, jak to jest, sam też obcuję z kotami od wczesnego dzieciństwa, więc najprawdopodobniej ja również się czymś od nich zaraziłem.
- I ty chcesz mi powiedzieć, że nie przywiązujesz do tego najmniejszej wagi?!
- No cóż, nawet jeśli, to co by to mogło zmienić? Przecież rękę zdążyłem ci już podać...
Pracuję jako grafik na freelance'ie. To znaczy mniej więcej tyle, że siedzę sobie w domu, i wykonuję zlecenia przez Internet. A te zlecenia są baaardzo różne. Staram się nie wybrzydzać, i jak na razie nie odmówiłem żadnego zlecenia ze względu na temat(no co, lubię kontrowersje :v a poza tym ja się z tego utrzymuję, nie będę głodował tylko dlatego, że nie chcę podejmować jakichś tematów)
Pewnego razu naszła mnie ochota na odwiedziny u rodziny - z racji tego, że się taka wycieczka wiąże z pokonaniem paruset kilometrów, ustalone zostało - przenocuję parę dni u matki. Nie mogłem sobie pozwolić na wolne, hajs musiał się zgadzać, więc cały swój ekwipunek zabieram ze sobą, i jak mamę będzie w pracy, to ja pracować będę również.
Dzień wyglądał tak: wstaję o 8, w domu już nikogo nie ma, więc zabieram się do roboty. Mamę wraca o 16, parę minut przed prosi mnie przez telefon, żebym ogarnął jakieś zakupy. Ja oczywiście jako ten dobry synek robię o co mnie prosi. Jak tylko wracam, zastaję mamę w domu.
Oczy miała jak 5 zł, pełna wypieków, roztrzęsiona gadka, oznajmia mi, że musimy porozmawiać i to chyba na poważnie.
Co się stało? No więc zlecenie, nad jakim pracowałem, zakrawało pod 18+. A mamusia, jak to mamusia, ciekawa tego, co ten synek wyprawia przed tym komputerem, dawaj mi przeglądać całą historię wyszukiwarki(żaden grafik bez referencji się nie obejdzie, więc spędziłem zabawnych parę minut na szukaniu materiału), pliki Photoshopa(wiecie, te .psd) i inne.
Mam 26 lat, od ponad roku jestem w szczęśliwym związku, i właśnie przeprowadziłem z mamą rozmowę o ptaszkach i pszczółkach. Swoją drogą, pierwszą w życiu.
O tym, że nie zawsze bajki uczą.
Kiedyś, bodajże w moje 8 urodziny, które wypadają lato dostałam od babci 200 zł banknot.
Tak jak już większość anonimowiczów podejrzewa, ja mądre dziecko, postanowiłam zakopać bogactwo. Nie byłam aż tak głupia, by zakopać sporo warty papierek bez zabezpieczenia, ponieważ wiedziałam, że się rozpuści, dlatego też włożyłam go do woreczka śniadaniowego i szczelnie zamknęłam. Podczas sierpniowych wakacji w górach "zasadziłam" banknot w ogródku hotelowym. Myślałam, że tak jak w bajkach po dniu wyrośnie drzewo banknotów jednak się myliłam.
Na następny dzień próbując znaleźć mój prezent bardzo się zdziwiłam. Dziura, którą własnymi rękami wykopałam była na nowo odkopana i pusta. Rozpłakałam się i w tym momencie przyszedł wybawiciel, a mianowicie ochroniarz. Okazało się, że mój wyczynek został uchwycony na monitoringu i miły pan postanowił uratować to co zakopałam.
Jeśli pan to czyta, to jeszcze serdecznie dziękuję.
PS. Za odnalezioną sumę kupiłam sobie rolki :D
Dodaj anonimowe wyznanie