#7F9Bs

Mając 17 lat zaczęłam chodzić z chłopakiem o 4 lata starszym. Po roku poznał mnie ze swoimi rodzicami, są to ludzie bardzo konserwatywni. Z jego mamą w miarę się dogadywałam, z ojcem gorzej, ale mimo wszystko starałam się być jak najbardziej miła i pomocna. Byli na mnie zupełnie obojętni, mało co z nimi rozmawiałam, nie było o czym. Jakiś czas później jego rodzice zaczęli mieć problem, że mój chłopak siedzi u mnie za długo, że zbyt dużo czasu ze sobą spędzamy... to było bardzo przykre. Jednak zdecydowaliśmy się, że wytrwamy mimo wszystko.

Jestem teraz w domu, w reklamówce dostałam mnóstwo owoców od przyszłych rodziców. Parę miesięcy temu miałam wypadek samochodowy, w którym miałam dużo szczęścia. Mój chłopak siedział u mnie całe dnie, karmił mnie, przebierał, mył.
Jego rodzice przez cały pobyt mnie nie odwiedzili, ale przysyłali owoce, jedzenie, obiad, książki do czytania. Skąd zmiana?

Przed narodzinami mojego chłopaka, kiedy jego rodzice byli zaręczeni, jego mama miała wypadek, z którego ledwie ją odratowali. Ojciec opiekował się nią tak, jak mój chłopak opiekował się mną. Gdy opowiadał mamie jak mi pomagał wstać pierwszy raz od wypadku, rozpłakała się.
Zostałam zaakceptowana.
Tylko dlaczego musiało dojść do takich wydarzeń, żeby po tylu latach mogło to nastąpić?
xxyyzz Odpowiedz

Może też zobaczyli, że mu naprawdę zależy i odpuścili.

RobynAdriannea

Pewnie tak, ale ważne że ją w końcu zaakceptowali...

Yuuhi Odpowiedz

Moi rodzice nie zaakceptują mojego chłopaka choćby nie wiem co. Wszystko dlatego ze urodził się w nie tej wiosce co trzeba :/

kultowa0

Co za średniowiecze :-D

myszka0303

Jak Romeo i Julua

myszka0303

*Julia

winogrono

Pozwole sobie O JA PIER***E!!

rosallie1241

Moi z kolei nie akceptują mojego bo jest prawosławny a ja jestem katoliczką mimo, ze jestesmy ze sobą od 3 lat :)

mrl

ktoś, kogo kocham, pochodzi z ,,niewłaściwego'' kraju - nie ma szans na akceptację ze strony moich bliskich

Psyduck

Mnie to też bawiło... Do czasu. Tak się gada z dziada, pradziada o niektórych miejscowościach, ale coś w tym jest, skądś to się wzięło. I ja to widzę tak, że to po prostu kwestia ludzi, sąsiedztwa. Od lat ludzie przejmują swoje zachowania nawzajem, potem ich dzieci to kontynuują i powielają. Kto z kim przestaje... :) racja, głupotą jest jakiekolwiek uogólnianie, jednak trochę to rozumiem, choć wcale nie popieram.

neuex

Jak w Sosnowcu to maja racje :')

undying

ja jestem z dziewczyną. na akceptację tego związku też nie mam co liczyć. :') rodzina ciagle myśli,że się przyjaźnimy...

Mjkrk

Dla mnie to jest poj*ebane kropka

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
Bree Odpowiedz

Jak dla mnie to, co opisuje autorka, to nie jest wcale żaden brak akceptacji, po prostu wcześniej rodzice chłopaka nie mieli potrzeby nawiązywania bliższej relacji z jego dziewczyną.

Kondzior2012 Odpowiedz

Smutno mi teraz :/

californication Odpowiedz

Słabo trochę z ich strony, ale lepiej późno niż w cale

californication

wcale* :)

pogotowie2808 Odpowiedz

Cierpienie przeżyte na wlasnej skórze pozwala zbliżyć ludzi. Moze nie zawsze musi byc kolorowo ale w takim momencie refleksja sprowadziła ich na ziemie.

Melka2610 Odpowiedz

Być może dzięki temu zdarzeniu zobaczyli jak bardzo się kochacie

rokiowca Odpowiedz

Moim rodzice nie zaakceptują mojego bloga ka gdy się dowiedzą, że ma 2 dzieci. 😐

olinder20 Odpowiedz

Kazdy kij ma dwa konce...

AnonimowaMarzycielka

Bardzo adekwatne. Bardzo.

Dodaj anonimowe wyznanie