#7F9Bs
Jestem teraz w domu, w reklamówce dostałam mnóstwo owoców od przyszłych rodziców. Parę miesięcy temu miałam wypadek samochodowy, w którym miałam dużo szczęścia. Mój chłopak siedział u mnie całe dnie, karmił mnie, przebierał, mył.
Jego rodzice przez cały pobyt mnie nie odwiedzili, ale przysyłali owoce, jedzenie, obiad, książki do czytania. Skąd zmiana?
Przed narodzinami mojego chłopaka, kiedy jego rodzice byli zaręczeni, jego mama miała wypadek, z którego ledwie ją odratowali. Ojciec opiekował się nią tak, jak mój chłopak opiekował się mną. Gdy opowiadał mamie jak mi pomagał wstać pierwszy raz od wypadku, rozpłakała się.
Zostałam zaakceptowana.
Tylko dlaczego musiało dojść do takich wydarzeń, żeby po tylu latach mogło to nastąpić?
Może też zobaczyli, że mu naprawdę zależy i odpuścili.
Pewnie tak, ale ważne że ją w końcu zaakceptowali...
Moi rodzice nie zaakceptują mojego chłopaka choćby nie wiem co. Wszystko dlatego ze urodził się w nie tej wiosce co trzeba :/
Co za średniowiecze :-D
Jak Romeo i Julua
*Julia
Pozwole sobie O JA PIER***E!!
Moi z kolei nie akceptują mojego bo jest prawosławny a ja jestem katoliczką mimo, ze jestesmy ze sobą od 3 lat :)
ktoś, kogo kocham, pochodzi z ,,niewłaściwego'' kraju - nie ma szans na akceptację ze strony moich bliskich
Mnie to też bawiło... Do czasu. Tak się gada z dziada, pradziada o niektórych miejscowościach, ale coś w tym jest, skądś to się wzięło. I ja to widzę tak, że to po prostu kwestia ludzi, sąsiedztwa. Od lat ludzie przejmują swoje zachowania nawzajem, potem ich dzieci to kontynuują i powielają. Kto z kim przestaje... :) racja, głupotą jest jakiekolwiek uogólnianie, jednak trochę to rozumiem, choć wcale nie popieram.
Jak w Sosnowcu to maja racje :')
ja jestem z dziewczyną. na akceptację tego związku też nie mam co liczyć. :') rodzina ciagle myśli,że się przyjaźnimy...
Dla mnie to jest poj*ebane kropka
Jak dla mnie to, co opisuje autorka, to nie jest wcale żaden brak akceptacji, po prostu wcześniej rodzice chłopaka nie mieli potrzeby nawiązywania bliższej relacji z jego dziewczyną.
Smutno mi teraz :/
Słabo trochę z ich strony, ale lepiej późno niż w cale
wcale* :)
Cierpienie przeżyte na wlasnej skórze pozwala zbliżyć ludzi. Moze nie zawsze musi byc kolorowo ale w takim momencie refleksja sprowadziła ich na ziemie.
Być może dzięki temu zdarzeniu zobaczyli jak bardzo się kochacie
Moim rodzice nie zaakceptują mojego bloga ka gdy się dowiedzą, że ma 2 dzieci. 😐
Kazdy kij ma dwa konce...
Bardzo adekwatne. Bardzo.