#3ey5D

Moi rodzice lubią uprawiać seks - niby nic złego. Ale zawsze robią to akurat w nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy muszę być rano wyspany. Kilka razy z nimi o tym rozmawiałem i doskonale wiedzą, że wiem co robią. Mimo próśb, nadal z przyczyn wiadomych nie mogłem spać, więc wpadłem na szatański pomysł.

Otóż przygotowałem sobie plik mp3 z dźwiękami filmu porno. Zgrałem go na telefon i przygotowałem sprzęt tak, by nie dało się go ściszyć ani wyłączyć (niewyjmowalna bateria).

Podczas niedzielnego, rodzinnego obiadu, położyłem telefon na stole i odpaliłem mp3 na najwyższej głośności.

Mina rodziców i bezowocne próby wyłączenia tego - nie do opisania. Zostawiłem to włączone do końca obiadu (jakieś 10 minut), i na jakiś czas po obiedzie. Oczywiście na pełnej głośności.

Tej nocy była cisza i myślę, że już zawsze będzie :)

#kd5Nh

Jak byłam w przedszkolu (4-5 lat, nie pamiętam dokładnie), przyszły do naszej sali nowe zabawki. Wśród nich cudowny, śliczny malutki kucyk pony. No przecież musiałam go mieć... Tak więc zabrałam go do domu, a kiedy rodzice się zorientowali, ściemniłam, że dostałam to w nagrodę za dobre zachowanie od przedszkolanek. Niestety parę dni później wszystko się rypło, kiedy tata postanowił to zweryfikować :(
Dostałam wtedy długi wykład jaka kradzież jest zła i że muszę koniecznie odnieść kucyka i przeprosić.

Tak więc następnego dnia oddałam kucyka. Z przedszkola odebrał mnie wtedy tata i po drodze do domu zajechaliśmy do sklepu. Kiedy staliśmy w super długiej kolejce, moje oczy ujrzały Kinder niespodziankę, która musiała stać się moją. Tam więc wydarłam się wtedy do taty, żeby na pewno usłyszał (a z nim, jak można się domyśleć, cała kolejka) "Tato, kupisz mi? Zobacz! - tu wywracam kieszenie spodni na drugą stronę. - Nic dzisiaj nie ukradłam!!".

Jakoś nie mogłam zrozumieć, dlaczego ostatecznie wróciliśmy do domu bez zakupów...

#9wSjj

O tym, jak znajomy mojego narzeczonego znalazł powołanie :)

Zacznę od tego, że nasz 28-letni znajomy mieszka w małej mieścinie, gdzie praktycznie wszyscy się znają. Tak więc ów znajomy ma balkon na drugim piętrze, z widokiem na park. Pewnego dnia paląc papierosa na balkonie zobaczył jak dziewczynka "bawi się" małym pieskiem. Ona się bawiła nim, a nie z nim. Znajomy w przypływie emocji zszedł na dół, podszedł do dziewczynki, kazał zaprowadzić go do jej matki, dziewczynka tak też zrobiła. Na miejscu znajomy okrzyczał mamę, że skoro jej dziecko nie umie się opiekować małymi zwierzakami, to niech ich nie dostaje.

Pieska oczywiście zabrał ze sobą, zawiózł do weterynarza. Okazało się, że psinka miała złamane dwie łapki i kilka żeberek. Po tej sytuacji znajomy zaczął współpracować ze schroniskiem. Wozi pieski do weterynarza, szuka im domu i czynnie uczestniczy w funkcjonowaniu schroniska :)

I tak oto dorosły facet ma bardziej miękkie serce do zwierząt niż mała dziewczynka :)

#cXrMv

Jak powszechnie wiadomo, życie studenta jest bardzo ciężkie i stawiane przed nim zadania można porównać do 12 prac Asterixa. I oto historia prosto z jednej z renomowanych polskich uczelni wyższych technicznych.

Zaliczenie ćwiczeń polegało na wygłoszeniu prezentacji. Należało przynieść swój komputer, gdyż w sali był jedynie projektor. W razie braku wspomnianego komputera, można było poprosić kolegę czy prowadzącego o użyczenie sprzętu.
I tak oto pewnego słonecznego dnia, w połowie zajęć przyszedł (a raczej wbiegł do sali) ON – spóźniony student, którego zaliczenie przypadało akurat na ten dzień, z ogromną torbą. Pokornie tłumaczy się prowadzącej, iż spóźnił się z powodu trudności z dojazdem, a owa trudność wynikała ze wspomnianego bagażu.

Jakież było nasze zaskoczenie, gdy kolega ten z torby zaczął wyciągać elementy komputera... stacjonarnego! Monitor! Klawiatura! Mysz! Cała ‘'skrzynia'’ - serce komputera. Prowadząca zachowała się bardzo profesjonalnie chwaląc z kamienną twarzą determinację studenta i uciszając radosne komentarze pozostałych studentów.

Dla inżynierów nie ma rzeczy niemożliwych ;-)
Pozdrowienia dla innych przyszłych inżynierów!

#VCB3c

Jestem pracownikiem socjalnym w jedynym z najpiękniejszych nadmorskich miast. Byłam u jednej z naszych klientek, kobitka jest naprawdę w ciężkiej sytuacji, w trakcie rozwodu, mieszka u rodziców, samotnie wychowuje dziecko.
Ma odłożone po córce sporo ciuchów, wózek, kojec, zabawki itp.
Kiedy odprowadzała mnie do drzwi, spytała, czy mam jakieś potrzebujące rodziny, bo ona to chętnie odda za darmo.

Wystawiła je za darmo w internecie, ale nikt ich nie chciał, to pomyślała, że może któraś z "moich" rodzin będzie to chciała.


Wniosek nasuwa się sam, ci co mają mniej dają czasem więcej niż ci, którzy mają wiele.

#7mZXC

Miałem okropny dzień w pracy. Jestem konsultantem telefonicznym w znanej platformie telewizyjnej i zajmuję się windykacją. Możecie sobie wyobrazić codzienne słuchanie tego jakim się jest ch**** podczas każdej rozmowy z dłużnikiem...

Tego dnia miałem serdecznie dość. Kiedy wracałem z pracy, zaczepił mnie na chodniku pewien bezdomny, albo zwykły menel, i poprosił o papierosa, a ja wyładowałem na nim moją złość warcząc, że "sam bym, k****, chętnie zapalił, a nie mam, więc daj mi pan spokój".

Minąłem pana, ale ten zawołał, żebym zaczekał. Podszedł do mnie i wyciągnął z kieszeni zmiętą paczkę po papierosach, w której było kilka różnych rodzajów fajek do wyboru i powiedział, żebym się poczęstował i rozluźnił i że on sobie tak po prostu zbiera fajki "na potem".

Wyobraźcie sobie moją minę.

#gsakO

Trenowałem w parku mojego psa. Próbowałem wszystkiego, co wyczytałem w internecie na temat tresowania psów. Chciałem, żeby chociaż raz się mnie posłuchał. On niestety wykonywał polecenia losowo. Ja do niego "aport", a on się kładzie. Wołam "daj głos", a on wącha swój tyłek...
Obok nas przechodził facet, który cichym głosem powiedział do psa "siad" i poszedł dalej, a pies... posłusznie usiadł.

#Wlv9q

Często zdarzają się na stronie opisy napalonych gości, którzy podbijają do pracownic, kelnerek itp.

Pracowałam przez kilka miesięcy jako recepcjonistka w hostelu i propozycje seksu zdarzały się kilka razy w tygodniu. Nie jestem jakaś urodziwa, czasami nawet się nie malowałam do pracy, szczególnie jak miałam na popołudniowe czy nocne zmiany, ale to nie zniechęcało adoratorów.

Z gośćmi zawsze utrzymywałam dobry stosunek. Polityka tego miejsca była taka, że wszyscy goście mieli się czuć jak w domu, żeby potem zostawili nam dobrą opinię na stronie.

Pewna sytuacja szczególnie utknęła mi w pamięci.
Był sobie Anglik, który przyjechał na tydzień po to, by zwiedzać miasto i się pobawić.
Codziennie bywał na recepcji i ze mną rozmawiał: "a jaka będzie jutro pogoda?", "gdzie tu się można dobrze pobawić?" itp. W końcu na którejś nocce podszedł do mnie i zaczął mówić jaka to jestem piękna. W pewnym momencie zaś wypalił:
- Wiesz, mojego kumpla jeszcze nie ma. Pokój stoi pusty, może pójdziesz tam ze mną? Masz kogoś? Twój chłopak się nie dowie.
Na co mówię, że nie jestem zainteresowana i że mam dużo pracy przed sobą.
- Jeśli twój chłopak by cię kochał, to by nie pozwolił ci pracować samej po nocach. Ja bym się tobą zaopiekował.

Już trochę podniosło mi się ciśnienie. Byłam sama w hostelu (oprócz paru gości w pokojach), żadnych kamer ani ochrony, grubo po północy, a gość wydawał się coraz bardziej napalony.
- No to co... to może chociaż oral? Lubisz oral? Masz takie piękne usta.
Po tych słowach w głowie obmyślałam już plan awaryjny.
- To może GO chociaż dotnij - i wskazał wzrokiem na swój interes. Zaczął się tam masować. Ja w panice pobiegłam do najbliższego pokoju, gdzie wiedziałam, że ktoś jest i wołam. Chłopakowi z pokoju pokrótce wyjaśniłam o co chodzi i postawił gościa do pionu i "ładnie wyprosił" z hostelu. Nie wezwałam policji, a pan uciekł na całą noc i w ogóle nie było go do końca mojej zmiany. (Powiedziałam wszystko mojej szefowej, ale się nie przejęła).

A teraz najlepsze. Dzień później byłam na mieście, miałam wolne i zupełnie przypadkiem, albo i nie przypadkiem, spotkałam go. Podbiegł do mnie i jak gdyby nigdy nic zaczął mnie witać i próbował uścisnąć. Chciał koniecznie, żebym z nim poszła do hostelu "Przecież dzisiaj nie pracujesz, nikt się nie dowie. Chcesz się dobrze zabawić?". Oczywiście odmówiłam.

Po kilku dniach dostaliśmy od niego opinię na bookingu "Pracownice hostelu nie są pomocne".
No cóż :)
Dodaj anonimowe wyznanie