Jako bywalec siłowni zastanawiam się czym się kierują kobiety przychodzące "ćwiczyć" w stroju typu: wytarte na tyłku legginsy, gdzie nawet nie trzeba się przypatrywać, żeby zobaczyć gołe poślady i pod spodem stringi. Bądź full makijaż, ułożone włosy, wystylizowana z zestawem biżuterii na sobie. Myślałem, że całkiem niedawno zobaczyłem granicę absurdu, gdy ćwiczyła laska w krótkich spodenkach i... pończochach. Nie, nie jestem tym facetem co myli rajstopy z pończochami. Ładne, z koroneczką na udzie, czarne. No i buty sportowe. Przecierałem oczy ze zdumienia. Jednak wczoraj widziałem coś jeszcze lepszego. Neonowy stanik pod prześwitującą bluzką z rozcięciem aż do pępka. Piękne dwa okazy na wierzchu, soczyste, nie powiem, widok obłędny. Ale w łóżku...
Drogie kochane Panie - szanujmy się. Mężczyźni niekoniecznie lubią patrzeć na coś takiego. Zdecydowanie wolimy popatrzeć na ładnie ubraną na sportowo dziewczynę, która ćwiczy, angażuje się, poci się (!), niż na coś takiego. Zdecydowana większość panów chodzi by ćwiczyć, a nie oglądać się za kobietami. Można połączyć przyjemne z pożytecznym, oczywiście. Nie żeby traktować siłownię jak jakąś świątynię, jak to był słynny zapis czego nie nosić do kościoła, np. odkryte kolana, ramiona itp. itd. Ale jakiś umiar zachować należy. Wbrew pozorom faceci na siłowni to nie tylko napalone samce alfa, nawet czasem wymieniamy poglądy ze sobą na ten temat ;)
I uwierzcie, zdecydowana większość uważa to za niesmaczne.
Dodaj anonimowe wyznanie
Hahahahaha :D :D autorze twoje wyznanie jest wyjatkowe trafne, ale pozwolisz ze dodam coś od siebie, na siłowni jest jeszcze drugi typ ludzi który jest w podobnym stopniu irytujacy jak ten opisany przez ciebie, chodzi mi o wypacykowanych chłopaczków w drogich ubraniach przychodzących na siłownie jedynie pospacerowac pomiedzy sprzetami, ewentualnie podniosa jakis ciezarek, zrobia zdjecie i go odłożą. Nie wiem czemu ale ten typ mnie najbardziej drażni.
No dokladnie, widze ze autor wyjatkowo subiektywnie podszedł do sprawy i za swoj cel obral tylko i wylacznie kobiety, jakby własnie i mezczyzni takich rzeczy nie robili. A ponadto smiem twierdzic, ze skoro autor jednak opisuje ,,takie'' kobiety wyjatkowo szczegolowo to jestem prawie pewna ze musial na nie dluuuugo patrzec, wiec hipokryzja?
Ale za to dziewczyny bywają naprawdę okropne.
Na siłownię chodziłam ubrana jak na siłownię, tj. w nieprzezroczystych obcisłych spodenkach i dłuższej bluzce, co by zakrywała mój tyłek bo się wstydzę. Jako, że mam długie włosy, to ćwiczę w warkoczu.
I ostatnio, całkiem na poważnie, podchodzi do mnie jakaś laska i mówi:
- Wiesz, ja mam dla Ciebie taką radę ...
No to zamieniam się w słuch, bo myślałam, że chce mi powiedzieć co właśnie schrzaniłam na danym urządzeniu (nie jestem biegła "w siłownię").
- ... Jak rozpuścisz włosy to wtedy zakryjesz te dziwne pieprzyki na ramionach i może ktoś podbije.
?????
- Um, dzięki - odparłam, bo nie bardzo wiedziałam co innego mogę powiedzieć. Dziewczyna się uśmiechnęła widocznie zadowolona ze swojego doradztwa personalnego blondyna s.p z.o.o i dodała jeszcze:
- A na tym nie ćwicz bo się śmiesznie człowiek zgina i wałeczki widać. Tamto takie z rozwieraniem nóg jest spoko... No wiesz - tutaj puściła mi oczko i poszła sobie biegać, bo zapewne z powodu obfitego biustu uznała, że to najlepiej pokaże wszystkim jej podskakujące atrybuty kobiecości.
U nas raz na siłownię przyszła dziewczyna w miniówce :') Doskonale było widać jak jej się niekomfortowo ćwiczy, bo cały czas musiała mieć nogi razem, inaczej wszystko było widać, ale udawała, że wszystko jest okej
A ja nienawidzę siłowni ze względu na drugi typ ludzi którzy tam występują... Mianowicie napakowanych facetów którzy pomagają mi przy każdym ćwiczeniu i pokazują jak odpowiednio ułożyć stopy, ręce czy cokolwiek innego, oczywiście przy okazji mnie obmacując itd. Dodam tylko że jestem atrakcyjna ale te kilka razy jak byłam w życiu na siłowni, ubrałam się najnormalniej jak się da, czyli sportowe buty, krótkie spodenki i luźny tshirt z krótkim rękawkiem
A ja często chodzę na siłownię przed jakimś wyjściem/po może to być praca, koleżanki cokolwiek dlatego zawsze mam makijaż. Przeswitujace leginsy? Pewnie każdej z nas zdazylo się kupić jakieś fajne a dopiero później zorientowalysmy się że jednak widać przez nie majtki. Bluzka z dekoltem? Cóż mam większy biust a w jednej z bluzek niewielki dekolt ale przy niektórych ćwiczeniach go widać i teraz o dziwo angażuje się w ćwiczenia, ba nawet się poce(!) nie każda z nas myśli o tym żeby zawrócić wam w głowie, chociaż może to wyglądać inaczej.
Nie mam nic do tego wyznania, nawet podzielam twoją opinię, ale ta strona nie służy do wyrażania swojego zdania na wszelakie tematy, ale do ciekawych ANONIMOWYCH historii z własnego życia. Nie psujmy uroku tej strony, błagam.
Mi się podoba ;p Coraz więcej osób na anonimowych ma większe wymagania dotyczące wyznań i to powoli robi się nudne.Cały czas narzekanie ...
To nie są coraz większe wymagania, są one cały czas takie same, to dodawane wyznania coraz mniej odpowiadają tej stronie.
juz parę razy tu pisałam; dajcie wy spokój, niech każdy pisze co chce, byle kulturka była. jak wam się podoba to ok, jak nie to scrollujcie dalej i tyle
Jeżeli się nie podoba, daj minusa. Po to one są. A jak widać to wyznanie ma ponad 500 plusów, więc ludziom się podoba i tego chcą ;)
ta strona nie jest do anonimowych historii, a anonimowych WYZNAN, a to jest, jak najbardziej, wyznanie
Taka sugestia, może kobiety nie zawsze ubierają się z myślą o facetach? Dajcie im nosić co chcą, wolny kraj jest
Nie rozumiem w czym leży problem Autora (i niektórych komentujących). Jakim sposobem w ćwiczeniu na siłowni przeszkadza komuś neonowy biustonosz jakiejś randomowej pani? Po pierwsze, jakoś nikt się nie zastanawia, że dziewczyna ma ułożone włosy albo makijaż, bo przyjechała prosto po szkole/pracy albo ma pończochy, bo nie wzięła sobie skarpetek... serio, zdarza się. Po drugie, nawet jeżeli celowo się tak umalowała/ubrała to też nie bardzo rozumiem problem. Widocznie tak chciała. Bynajmniej nie dlatego, żeby kusić Autora albo jakiegoś innego, bezbronnego mężczyznę, tylko dlatego, że tak chciała, tak lubi, tak jest jej wygodnie. A pozostali niech się zajmą tym, po co chodzą na siłownię - ćwiczeniem, a nie gapieniem się na obce laski i obrabianiem im zadka, bo ma wytarte legginsy albo stanik w złym kolorze. Mnie nie interesuje kto w co jest ubrany i naprawdę nie rozumiem w jaki sposób czyjś strój przekłada się na komfort ćwiczenia...
Niektorzy chodza na silownie tylko po to, zeby poszpanowac. Teraz taka moda.
Zdradzę Ci pewną tajemnicę, Autorze... Nie wszystkie kobiety ubierają się w jakiś sposób dlatego, by się koniecznie spodobać jakiemuś facetowi. Serio. Ja na przykład ubieram się tak, by było mi wygodnie i żebym dobrze się czuła. Ładnie sama dla siebie. I jasne, rozumiem że przytoczone przykłady ubioru na siłownię, to przesada, ale nie traktuj tego automatycznie jako próbę zwrócenia na siebie twojej uwagi i tym samym okazję do moralizowania. Bo nie każda kobieta ubierze się inaczej tylko dlatego że "Ty wolisz tak", "Ty lubisz to."
Rozwalają mnie tacy ludzie jak autor. Zaskoczę, ale zdecydowana większość osób ubiera się DLA SIEBIE, tak chcą się wyrazić, tak czują się komfortowo, pewnie. A jak komuś przeszkadza - odwrócenie głowy nie boli. Ja osobiście jak ćwiczę to wolę skupić się na sobie i tym żeby dobrze spędzić ten czas, a nie na gapieniu się na cudze nogi, cycki czy cokolwiek innego.
Widzisz wydaje mi się że ciężko czuć się komfortowo w pończochach ze sztucznego materiału, gdy teoretycznie cwiczysz więc intensywnie się pocisz. Tym samym przepraszam ale trudno mi uwierzyć że jakaś kobieta zakłada stringi, ponczochy, pełen makijaż ze względu na komfort ćwiczeń ( też jestem kobietą ), a nie podbudowabie sobie ego.
@BlackToxicSide Pończoch do końca nie rozumiem, więc nie będę oceniać (może zapomniała skarpetek?), ale co jest nie tak z resztą? Przecież dużo kobiet chodzi na siłownię po szkole/zajęciach/pracy, więc siłą rzeczy są pomalowane. Mi osobiście nie chciałoby się zmywac makijażu ;) A stringi to najwygodniejsze majtki pod słońcem :D
Wydaje mi się jedynie ze odzież sportowa dalej znacznie większy komfort ćwiczeń ze względu na wygodę niż dekolty po pępek- kucyk,kok jest chyba wygodniejszy zamiast ton lakieru i fantazyjnych upiec. No zwyczajnie ciężko mi to zasłonić uzasadnieniem wygoda i komfortem. Nie przeszkadza mi w życiu ze jakieś kobiety tak robia, jeśli wolą to co mi do tego, jedynie śmieszy ten rodzaj atencyjnosci.
Uwierz, gdybym miała nałożyć niewygodną bluzkę pokazującą całe moje piersi czy pończochy to zdecydowanie robiłabym to po to, by się podobać ;) Ćwiczę, więc wiem jak niewygodnie i cholernie niekomfortowo było nie mieć na początku sportowego stanika i sportowych legginsów. Przez pierwszy tydzień miałam zwykłą koszulkę, która nie przepuszczała powietrza i to już był problem a co dopiero niekomfortowa bluzka odsłaniająca cały biust? Nie mówię już o makijażu i innych. Nie idę tam, by wyglądać jak gwiazdeczka <3 Tylko idę ĆWICZYĆ. Ale niektórych gwiazdulek widocznie nie stać na wygodny strój sportowy.
BlackToxicSide, zależy kiedy i gdzie ma to być "komfortowe", a przede wszystkim dla kogo. Na szermierce można spokojnie sobie w normalnych jeansach ćwiczyć, biegać można we wszystkim, pole dance to można w samej bieliźnie i nawet tak będzie wygodniej, na szarfach można nawet w sukience, mówię z doświadczenia.
nonormalnieniewiem, najwyraźniej nie chodzisz ćwiczyć, tylko gapić się na "gwiazdulki" i oceniać jak to niekomfortowo im musi być. Sporo osób poza tym (jak inni wspominali) ćwiczy zaraz przed/po pracy lub zajęciach, więc nie chce im się tego zmywać czy całkowicie przebierać. Mi wygodnie ćwiczy się w luźnych koszulkach, które pokazują mój dekolt, bo wtedy nic mnie nie ściska, nie przylepia się do skóry, a to że ktoś zobaczy stanik czy stringi - co za problem? Przecież wiadomo, że jakiś mam, czego się spodziewają, czołg zobaczyć? Hitlera na jednorożcu?
Mówimy o siłowni nie szermierce, inaczej ubioram się na ściankę , inaczej na silownie , inaczej do walki mieczem, akurat się tym zajmuje i doskonale wiem, że różne rzeczy są wygodne w różnych sportach. Porostu nie umiem znalezc zastosowania dla skapego, "seksownego" stroju na siłowni oprócz bycia seksownym. Narazie nikt nie dał na to argunentu.
"Argunentu" raczej nikt nie poda, ale argument już tak. Po prostu niektórzy ludzie czują się psychicznie lepiej jak są tak ubrani, albo są przyzwyczajeni, albo jest im tak wygodnie. Mi jest niewygodnie w sportowym staniku, a moim znajomym wygodniej jest nie zmywać i nakładać na nowo makijażu, to kwestia osobistej preferencji co do swojego wyglądu.