#Kdzwi

Ostatnio byłam na zakupach w małych delikatesach u nas w mieście. Kupiłam parę rzeczy i stanęłam w kolejce do kasy.

Gdy kasjerka skasowała wszystkie artykuły, do zapłaty wyszło coś około 40 zł z groszami. Chciałam być uczynna i zaczęłam szukać drobnych, ale niestety brakowało mi 1 grosza. Myślałam, że pani ekspedientka przymknie oko, ale gdzie tam. Pomyślałam, no trudno i wręczyłam jej grubszy banknot.

I pewnie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jej pytanie na koniec: "Czy mogę być winna grosika?".

Noż ku*wa, brak mi słów...

#TfJMv

Pamiętacie wyznanie dziewczyny, która jako nastolatka rozsmarowywała pod prysznicem żel po piersiach i brzuchu, wyobrażając sobie, że to sperma?

Otóż, jak na faceta, mam dość "obrazową" i galopującą wyobraźnię. Ręce myję kilkanaście razy dziennie, po każdym siku chociażby. A zarówno w biurze, jak i w domu używamy mydła w płynie w kolorze białym. Za każdym razem, kiedy naciskam pompkę dozownika, wspomnienie tego wyznania powraca.

Dziękuję Ci, autorko, za spier***enie mi życia! :(

#2U9wf

Od gimnazjum w tajemnicy podkochiwałam się w koledze z klasy mojej starszej siostry. W końcu nastał czas liceum i zbierałam się na odwagę, by do niego zagadać.
On wysoki, długie włosy, pełno kolczyków - mój metalowy ideał. Dwa miesiące układałam w głowie całe przywitanie, przed lusterkiem ćwiczyłam miny i odpowiedni ton głosu. I w końcu go poznałam. Kiedy moja starsza siostra przyprowadziła go do domu i przedstawiła jako swojego chłopaka...

#cRM6n

Jako młoda 18-letnia dziewczyna zagrałam w niskobudżetowym porno... Inne czasy, byłam młoda, głupia, nie miałam kasy, lubiłam się bawić. Myślałam, że ten film już dawno przepadł, przez głowę mi nie przeszło, że taki staroć mógłby być w Internecie. Okazało się, że jest... Dziś przyłapałam mojego 14-letniego syna, jak masturbował się przy TYM właśnie filmie. Na szczęście nie rozpoznał mnie...

#JYPeW

Historia krótka, o zaoraniu mojego taty.

Gdy byłem jeszcze w podstawówce, mój ojciec wciąż krytykował moje oceny i przechwalał się jakim to on był prymusem.
Razy pewnego na imieninach u babci znowu się zaczęło.
- Ech, synek, to co ty dostajesz nazywasz ocenami? To jest po prostu wstyd, ja pierwszą trójkę dostałem w 6. klasie, a jedynkę dopiero w ostatniej, i to przez przypadek, a tak to miałem same piątki i szóstki! Ze mnie powinieneś brać przykład!
Irytowało mnie to niezmiernie, lecz nagle mnie coś zastanowiło i zapytałem mojego ojca:
- Tato, skoro byłeś takim prymusem, to czemu robisz w ociepleniach i na budowie, a nie siedzisz w biurze za kupę kasy jak wujek?

Cała rodzina obecna na imieninach ryknęła wtedy ze śmiechu, ojciec więcej z przechwałkami o ocenach publicznie nie wyskakiwał :)

#wAJdQ

Gdy byłam małym brzdącem (3-4 lata), przyjechał do nas wujek. Został jeden dzień, dwa dni, aż w końcu zleciało do paru miesięcy. Spał, jadł obiadki za darmo. Rodzice cały czas między sobą rozmawiali, które z nich mu powie, żeby w końcu się wyniósł. Tata kazał mamie, a mama tacie (był to wujek ze strony taty, więc mama wolała żeby tata jednak przekazał, bo rodzina).

Ja oczywiście jako rozumne dziecko podłapałam ich kilkukrotne rozmowy i jadąc gdzieś z wujkiem samochodem zadałam rodzicom pytanie: "a powiedzieliście w końcu to wujkowi czy nie?". Tata i mama patrząc na siebie złapali buraka, wujek ze znakiem zapytania na twarzy mówi: "a co mieli mi powiedzieć?".
(A teraz kluczowe zdanie, które wypowiadam JA :D). "No, że masz się w końcu wyprowadzić od nas".  Nastała cisza...

I tak dzięki mnie rodzice pozbyli się problemu i łebka na utrzymaniu :)

#BRpNM

Zostałam dziś wezwana do przedszkola, bo mój 5-letni syn opowiadał dzieciom, że będzie miał w domu małe kotki, bo "tata bzykał naszą kotkę".

Prowadzimy domową hodowlę kotów rasowych. Niedawno nasza kotka była w innej hodowli u kocurka na kryciu. Mąż pojechał ją odebrać, a jak wrócili żartobliwie zapytałam "I co, kotka bzyknięta?", a on odpowiedział "O tak, chyba z 10 kociakow urodzi, bo bzykała się jak szalona".

Nie byliśmy świadomi, że nasz syn stoi tuż za nami. Zrozumiał, że to tata kotkę bzykał... Mieliśmy z nim dziś trudną rozmowę...

#hmcsF

Jako dziecko, oglądając zbyt dużo serialu, który dla większości brzmi archaicznie: DYNASTIA, nie wiadomo skąd wziął mi się pewien popisowy numer... Otóż na krzyk kogokolwiek z rodziny (znajomych/koleżanek czy praciotek ze strony kuzynki szwagra od strony wujka Wieśka) "ALEXIS NIE ŻYJE", przykładałam dramatycznie rękę do czoła i leciałam jaka długa na ziemię, niezależnie od otoczenia, sytuacji czy podłoża...

...Mam 25 lat i na każdej imprezie rodzinnej słyszę "ALEXIS NIE ŻYJE!" i nadal walczę z tym odruchem.

#6yAha

Czasy mojej służby wojskowej. Wieczór późny, siedzę w łazience i myję zęby. Nagle drzwi się otwierają i wpada dowódca, szczerząc zęby radośnie. W dłoniach, niczym jakieś trofeum, ściska szczoteczkę do zębów, którą zaczyna czyścić wnętrze niezbyt "świeżego" kibla.
- Co robisz? - zapytałem patrząc jak on z mozołem szoruje po krawędzi sedesu - miejscu, które bardzo często jest uświnione kropelkami moczu.
- Hehe... - zagruchał z ukontentowaniem dowódca. - Robimy psikusa świeżakowi.
No, tak. Kocenie nowych żołnierzy. Patrząc jak szczoteczka pokrywa się coraz większą ilością syfu ze wszystkich zakamarków sedesu i mając świadomość, że ktoś to włoży do ust, pociągnęło mnie na odruch wymiotny.
-Ty, może dajcie spokój z tym numerem? - postanowiłem stanąć w obronie przyszłej ofiary - Bo, wiesz tu jest sporo syfu. - kontynuowałem - To całe kolonie pieprzonych zarazków kałowych. Człowiek może się od tego poważnie rozchorować...
Dowódca usiłując właśnie ufajdanym butem zdjąć ze szczoteczki kawałek zużytego papieru toaletowego, co to się do niej przykleił, mruknął:
-E, tam... Ty się jakoś, młody, nigdy nie rozchorowałeś. Hehe...
W tym momencie mój głośny paw, niczym wodospad Niagara, chlusnął na kafelki.

Do dziś mi słabo, gdy o tym pomyślę.
Dodaj anonimowe wyznanie