Sąsiad wybudował dzieciakom domek na drzewie, dwupiętrowy, wielki, sięgający okien mojej sypialni. Siedzi tam teraz ciągle z dzieciakami i co chwile wrzuca jakieś "dzień dobry sąsiedzie", "jak tam sąsiedzie".
Ostatnio igraszki z narzeczoną przerwały nam jakieś błyski w nasze okno, wychyliłem się półnagi zza zasłony, żeby usłyszeć "no hejka sąsiedzie, widzę, że znasz morse'a i reagujesz na s.o.s nadawany latarką, bardzo ładnie".
Jak miałam ok 7 lat, gdy przyjechałam do mojej o rok młodszej kuzynki, znalazłyśmy aparat mojego wujka, a jej taty.
Zaczęłyśmy robić nim zdjęcia różnych intymnych części ciała, m.in. odbytów.
Po całej zabawie odłożyłyśmy aparat na miejsce i zajęłyśmy się czymś innym.
Nie chcę wiedzieć co wujek musiał sobie pomyśleć przeglądając potem te zdjęcia...
Mam takiego niezrównoważonego sąsiada, to taki typowy stary gbur, co to zawsze na wszystko narzeka i zawsze mówi, że w końcu cały ten świat pie**olnie, wszystko się zawali i że niczego nie warto robić i że wszystko nie ma sensu. Czasem jest też agresywny, a czasem lubi się napić, przy czym te dwie ostatnie rzeczy przeważnie idą w parze.
Ostatnio musiał być właśnie w takim "anger mode", bo jak wyszedłem z psem na spacer, to zaczął strzelać do mojego psa śrutem, krzycząc, że tylko srają te psy i że za każdego psa powinno się płacić 10 000 rocznie podatku. W każdym razie w psa na szczęście nie trafił, bo wtedy ja mógłbym dostać ze 20 lat za morderstwo tego społecznego menta. Sytuacja więc skończyła się tak, że pozdrawiam serdecznie anonimowych z SORu, gdzie czekam na wyjęcie śrutu z brody i ręki, kolejny przystanek: komisariat.
Zdarzenie miało miejsce parę ładnych lat temu. W domu odbywało się malowanie, do którego rodzice zatrudnili trzech fachowców.
To był ranek, idąc do łazienki w piżamie minęłam się z dwójką panów. Kulturalnie przywitałam się, po czym ruszyłam dalej. Dopiero przed lustrem zorientowałam się, że z koszulki wystawała mi pierś. To wyjaśniało dlaczego mieli takie ucieszone mordki.
Ostatnia sknera właściciel mieszkania, które wynajmowałem przez cały czas, robił mi pod górkę, bo chciał sam tu zamieszkać pomimo tego, że podpisał ze mną umowę. Jak w końcu zdecydowałem się wyprowadzić, to nawet nie chciał zwrócić mi kaucji.
To oczywiście wyegzekwowałem, ale z niekrytą radością podczas mojego ostatniego dnia w tym miejscu ogoliłem sobie pod prysznicem jaja skutecznie zatykając odpływ. Jest takim sknerą, że na bank sam to będzie wyciągał. Niech się bawi.
Wróciłem po trzech tygodniach urlopu do pracy. Moja pracownica spytała mnie, pewnie z grzeczności, jak tam było na wakacjach. Powiedziałem, że, he he, za krótko. Powiedziała, że potwierdza, zdecydowanie za krótko. Chyba nie jestem tak lubiany jak mi się wydawało.
Gdy byłam małą dziewczynką (6-7 lat) lubiłam bawić się w Świętą Inkwizycję.
Ja byłam oczywiście Inkwizytorem, zaś moje lalki czarownicami, które paliłam na stosie, czyli przywiązywałam je do zapalonej żarówki.
Przestałam dopiero, gdy zorientowałam się, że nieprzyjemny zapach unoszący się w moim pokoju to nie grzechy, a przypalone lalczyne włosy.
Kiedy mam problem z zaśnięciem, włączam sobie dźwięki wielorybów. Dzięki temu uspokajam się od razu i usypiam w ciągu minuty.
Jestem w ciąży. Przeglądając dziś anonimowe, wpadłam na historię dziewczyny, która była na randce i musiała lecieć na dwójeczkę, a że kupa była oporna to musiała użyć przepychacza. Bardzo rozbawiło mnie sformułowanie, że autorka próbowała spuścić kupę do "lochu kanalizacyjnego".
Zaczęłam się śmiać, ale z racji tego, że mąż spał przed pracą i nie chciałam go budzić, to zaczęłam tłumić śmiech zatykając nos i energicznie się trzęsłam. Wyglądałam wtedy jak zapowietrzona i upośledzona foka. Wtem mój mąż zerwał się na równe nogi, bo myślał, że zaczęłam rodzić :D
W ostatniej klasie technikum, na lekcji języka polskiego przerabialiśmy książkę "Zbrodnia i kara". Nadszedł pierwszy dzień omawiania lektury i jako, że nasza nauczycielka była dość specyficzna i nie lubiliśmy się wzajemnie, a do tego uważała, że wszystko jest takie banalne i jara nas to tak samo jak ją, to zaczęła pytać każdego z nas o daną rzecz z książki, m.in o głównych bohaterów.
Wyobraźcie sobie jej minę i reakcję całej klasy, kiedy zapytała jedną z moich koleżanek o bohaterów książki, a ta odpowiedziała "Ikar"...
Tego dnia zwątpiłam w ludzkość...
Dodaj anonimowe wyznanie