Uwielbiam patrzeć na piorące się ubrania w pralce. Uwielbiam ten widok wirujących ubrań. To mnie uspokaja. Czasami potrafię przez cały czas przesiedzieć obok pralki i obserwować co się teraz dzieje, ile czasu zostało i jaka jest teraz faza prania. Po wszystkim po prostu wyciągam pranie i rozwieszam.
Dużo czasu na tym tracę, ale mimo wszystko strasznie to lubię. Na szczęście nikt o tym nie wie :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Mój kot też to lubi.
Może to właśnie Twój kot napisal wyznanie...
@h0nesteyes całkiem możliwe. Mój kot jest dobrym informatykiem. Zawsze siedzi na laptopie.
I rozwiesza ci pranie? Nieźle :D
A ja miałam zawsze pralkę ładowaną od góry i nawet nie wiem jak to jest :(.
Ja też, dopóki nie wyprowadziłam się z domu. Teraz trochę rozumiem autorkę ;)
Ja też mam pralkę ładowaną od góry, ale za dwa tygodnie wyprowadzam się do akademika, tam będą pralki takie jak ta opisana w wyznaniu, więc może tego doświadczę
też mam od góry, ale kiedys mialam taka jak w wyzwaniu, lepsza
Tyle stracić.... :(
Mój kuzyn (chory na autyzm) przechodził w dzieciństwie fazę patrzenia się na piorącą pralkę :D
Ja tez! Jestem leniwym i nieogarniętym życiowo wzrokowcem, wiec patrzenie na coś, co udało mi się zrobić sprawia mi wielka przyjemność. I tak patrzę na te pralkę i sobie myśle, ze bardzo ładnie posortowana kolory, ze bardzo ładnie ustawiłam program, ze odpowiednia ilość piany i ze się kręci, wiec wszystko działa i pranie dojdzie do skutku. XD patrzę tez na posprzątane pomieszczenia, poukładane na suszarce świeżo umyte naczynia, a ze jestem grafikiem - skończone projekty oglądam na wszelkich możliwych urządzeniach z różnych odległości i we wszelkich możliwych przeglądarkach plików. Bycie wzrokowcem ma jednak ten minus, ze jak musze się nad czyms konkretnie zastanowić i mam zbyt wiele bodźców wzrokowych, to musze wlepić wzrok w coś mniej zajmującego, jak np pusta ściana. Toteż wybierając coś w sklepie, gapie się w sufit.
nie jest to najwieksze dziwactwo ujawnione tutaj
też lubię.
Czasem żałuję, że zmywarka nie ma szyby z przodu, tam się dopiero musi dziać :)
Po prostu masz fazę na pranie :D
Też tak mam 😉
Ja mam podobnie. Tyle że mnie uspokaja... widok myjacego sie kota/psa. Po prostu mogę siedzieć i się gapić na to zwierzę.
Mój kot ma faze na mycie się, aż ma mokre futro, więc zapraszam.
Większość zmarnowałaby ten czas gapiąc się w telewizor lub ekran komputera więc praktycznie nic nie tracisz