Raz na jakiś czas lubię brać długie kąpiele. Gdy tak się wyleżę, nigdy nie zakładam od razu ciuchów, tylko narzucam na siebie szlafrok lub ręcznik, żeby skóra "przeschła". Zauważyłam, że po takiej kąpieli nie trzymam za dobrze moczu.
Ostatnio po wylegiwaniu się w wannie, owinięta szlafrokiem, z mokrymi włosami poszłam do pokoju siostry. Rozmawiam z nią, a tu nagle czuję, że po nodze coś mi płynie.
Na moje szczęście siostra była do mnie tyłem i ma w pokoju panele. Rzuciłam, że idę po ręcznik bo trochę nakapało mi z włosów. Rzuciłam się pędem do łazienki. Gdy już wracałam do pokoju siostry, jej chłopak robił dużego kroka nad mokrą plamą i powiedział, że chyba nam się kot zlał...
Jak byłem mały to w reklamie mówili "Twój kot kupowałby whiskas" - gówno prawda, wziąłem kota do sklepu to mi uciekł.
Pochodzę z normalnej, wielodzietnej, katolickiej rodziny. Moi rodzice nie są fanatykami, ani też niedzielnymi katolikami. Dają dzieciom wolność w wierze, ale wychowują je po katolicku. Zawsze lubiłam swoją rodzinę, była taka nasza - głośna, miała swoje wady, ale też mnóstwo zalet.
Jedną z wad, którą dostrzegam z perspektywy czasu było to, że rodzice (przynajmniej ze mną, może dlatego bo jestem dziewczynką) nie rozmawiali na temat seksu, masturbacji itd.. Wiem, taka rozmowa niby jest tylko żenująca i zawstydzająca, ale jednak nie.
Oto moja historia: w pierwszych klasach podstawówki dużo bawiłam się z moją siostrą cioteczną i kolegą z podwórka w zabawy typu lekarz (jak większość dzieci). Jednak moja siostra bardzo się tym zafascynowała i szła w to dalej, a ja jako młodsza za nią. Robiliśmy sobie nagie sesje fotograficzne, dotykałyśmy się, udawałyśmy seks. W 5 klasie podstawówki nagle całkowicie zerwała ze mną kontakt, a ja nie wiedziałam czemu. Byłam zupełnie nieświadoma tego co robiłyśmy i że według mojej religii popełniam grzech.
Jak miałam ok 11 lat, zaczęłam intensywnie interesować się masturbacją i pornografią, uzależniłam się od tego i nie mogłam zerwać z tym ponad 5 lat. Były momenty, że pornografia tak wypierała mi mózg, że na wszystkich patrzyłam jak na rzeczy, oceniałam ich części intymne przez ubrania, nie panowałam nad moimi myślami, wszędzie widziałam pornografię i tylko o niej myślałam. I wciąż byłam nieświadoma grzechu, choć podświadomie czułam że coś nie gra, czułam się z tym źle.
Doszło do tego, że jak raz kąpałam mojego młodszego, półtora rocznego brata to wzięłam jego penisa do buzi by spróbować zrobić mu dobrze. Niedługo po tej sytuacji zrozumiałam, że coś jest bardzo nie tak. Przypadek sprawił, że wtedy też po raz pierwszy wyjechałam na rekolekcje i później jakoś się wszystko ułożyło, choć trwało to ponad dwa lata.
Dziś jestem normalną dziewczyną, mam chłopaka, niestety nie udało nam się utrzymać czystości przedmałżeńskiej, ale pracujemy nad tym. Bardzo żałuję tego co działo się w mojej przeszłości. Wolałabym przeżyć jedną żenującą rozmowę z rodzicami w wieku 10/11 lat, niż żeby było to co było. Przeszłości nie zmienię, mogę tylko żałować i pomóc lepiej przeżyć i zrozumieć seksualność moim dzieciom. Niezależnie od tego czy będą chłopcami czy dziewczynkami.
Moje okno wychodzi na dosyć ruchliwą drogę, a po drugiej stronie znajduje się również przystanek. Miałam też takiego wielkiego misia, który w tamtych czasach był dumą na całe osiedle.
Mała, około 5-6-letnia ja, usadziłam misia na krześle przy oknie i ustawiłam lampkę tak, żeby na dworze było widać dokładnie co się odbywa. I zaczęłam namiętnie całować mojego Kubusia Puchatka. Tak mi się to spodobało, że przez kolejny tydzień siedziałam i czekałam aż będzie przejeżdżał jakiś samochód albo wypatrywałam kogoś na przystanku.
Potem nakryła mnie mama, no i zabawa się skończyła, bo śmiała się ze mnie przy każdej okazji.
Odkąd rozstałam się z chłopakiem nie miałam absolutnie nikogo, przeprowadziłam się do rodziców i mieszkam już tu rok, a mój tata nie pokleił faktów i wciąż dziwi się, że tak szybko kończą nam się baterie w domu.
Jestem 22-letnią dziewczyną.
Gdy nikt nie widzi, dłubię w nosie i zjadam to, co wygrzebałam. Jednak mam opory, by robić to przy swoim psie, bo boję się co by było, gdyby okazał się człowiekiem magicznie zaklętym w psa. Wstyd mi, że mógłby zrozumieć, co robię.
Sfrustrowana tym, że mama nie potrafi się zmotywować do rzucenia palenia, oświadczyłam jej, że od teraz za każdym razem gdy ona będzie palić, ja też będę - wiedziałam, że to na nią podziała, bo nie chce, żebym paliła jak ona.
Podziałało, ona przestała palić. Tylko ja zaczęłam. Teraz się przed nią z tym kryję, tak jak kiedyś ona przede mną.
Moja rodzina jest na mnie zła. Dlaczego? Bo na moim weselu nie będzie disco polo.
Zapytałam dziś mamę, czy jestem trudna w utrzymaniu. Odpowiedziała "nie, w utrzymaniu wręcz przeciwnie... jesteś niestety trudna w wytrzymaniu".
Sąsiad wybudował dzieciakom domek na drzewie, dwupiętrowy, wielki, sięgający okien mojej sypialni. Siedzi tam teraz ciągle z dzieciakami i co chwile wrzuca jakieś "dzień dobry sąsiedzie", "jak tam sąsiedzie".
Ostatnio igraszki z narzeczoną przerwały nam jakieś błyski w nasze okno, wychyliłem się półnagi zza zasłony, żeby usłyszeć "no hejka sąsiedzie, widzę, że znasz morse'a i reagujesz na s.o.s nadawany latarką, bardzo ładnie".
Dodaj anonimowe wyznanie