#VDTUK
Uważam, że jeśli chodzi o urodę, to niczego mi nie brakuje. Podobnie jeśli chodzi umiejętności, kulturę osobistą czy bycie dobrym człowiekiem. Ponadto prowadzę własną, dobrze prosperującą firmę, na której koszę niemałe pieniądze. W domu nie musimy sobie niczego odmawiać.
Jednak jest jedna dziwna rzecz:
W ogóle nie pasuję do żadnej męskiej grupy. Nie rozumiem swoich kumpli, jak i większej części mężczyzn. Dlaczego? Już piszę.
Otóż mam kobietę, która jest przy kości. Tu fałdki, tam większa pupa - normalna rzecz czasem u bab.
Jednak moi koledzy nie umieją tego zrozumieć. Bo przecież „jak mogę być z tym grubasem?". Oczywiście bronię moją ukochaną, ale oni pozostają przy tych niemiłych uwagach praktycznie non stop. Oberwało się już za to niejednemu, ale nadal nic się nie zmieniło w ich zachowaniu.
Ich głównym argumentem jest to, że przy tym, kim jestem, ile zarabiam i jak wyglądam, stać mnie, by mieć każdą dziewczynę. Cały czas sugerują, że się marnuję, że po co mi taki pasztet, skoro mogę mieć fajną modelkę w normalnym rozmiarze. Co kilka dni próbują mnie swatać z jakimiś seksbombami - jednak mnie to nie interesuje. Ograniczyłem z nimi kontakt do koniecznego minimum, ale nadal dostaję SMS-y, czy przemyślałem sprawę, bo później nie będzie odwrotu, ze życie sobie zrujnuję, bo ileż można patrzeć na taką grubą lochę jak moja laska.
Już nie mówiąc o tym, że sugerowali, że mam taką kasę, że wszystkie będą walić do mnie drzwiami i oknami.
Nie powiem - to przykre.
Ludzie, którzy powinni być dla mnie, wspierać mnie (to koledzy od podstawówki) i akceptować moje wybory, wbijają mi nóż w plecy co rusz.
Próbowałem wyjaśnić, że nie chcę innej, nie potrzebuję, że ją kocham od pierwszego wejrzenia, że tylko z nią widzę przyszłość i że nawet ta nadwaga nie przekreśla piękna mojej cudowności.
Bo to prawda. Ona jest dla mnie przepiękna. Ma cudne, ciemnozielone oczy, które rozmiarem przypominają wręcz piłki golfowe. Do tego naturalne, ciemnobrązowe włosy sięgające za pas, piękny, równy, biały uśmiech - no ideał. Poza tym mimo że ja zarabiam sporo, ona też chce się samorealizować, pracować. Nie interesuje jej moja forsa. Bije od niej niesamowite ciepło, rozkosz, skromność. Nie mówiąc już o wspaniałym gotowaniu, zawsze czekającym na mnie obiedzie, gdy wracam z biura. Nie zamieniłbym jej na żadne miss świata, modelki, a nawet gwiazdy - dla mnie to ona jest gwiazdą. I to najjaśniejszą. Najcudowniejszą.
Moi znajomi nie rozumieją. Wolą podśmiechiwać się z niej pod nosem. I nieistotne dla nich jest to, że kobieta odmieniła me życie. To dzięki niej nie piję napojów procentowych (ona sama również jest abstynentką), że dałaby się pokroić za rodzinę, że jest troskliwa i ma wysokie IQ - nie. U nich się nic z tych rzeczy nie liczy, dopóki ''wygląda jak prosiak chrum chrum".
Czas na nowych znajomych.
Dokładnie... Ci chłopacy jeszcze z podstawówki nie wyrośli.
Powiem ci, jestem lekko młodszy, a z opisu kobiety mamy podobne (poza kolorem włosów) i identycznie ludzie reagują, ale póki macie siebie, to reszta się nie liczy, powodzenia! ;)
Ona moze zacisnąć a z takich buraków jak oni to mozna zrobic ćwikłe z chrzanem co najwyżej.
Zmień znajomych.
Pewnie to zazdrość. Kumpli znajdziesz wszędzie, ale swojego ideału już nie. Szczęścia :)
to nie musi być zazdrość, jeśli nie lubią takich dziewczyn to raczej mu jej nie zazdroszczą.
Jest dla mnie nadzieja :")
spoko. Faceci mówią mi, że fajna ze mnie laska, ale mogłabym trochę przytyć, bo jestem za szczupła (mam szybki metabolizm i naprawdę ciężko o parę dodatkowych kilo)...więc ludziom nie dogodzisz.
Sama jestem gruba, ale nigdy nie mówiłam chudym dziewczynom, że powinny więcej jeść. Co to w ogóle ma być? :/
I fakt, niektórym nie dogodzisz, bo i tak zaraz znajdą inny problem- a to tyłek za mały, a to cycki nie takie, a powinieneś mieć wąs itp. ;)
zmień kolegów.. Twoja Dama może zmienić swój rozmiar, ale koledzy raczej nie zmienią się z buraków (bez urazy dla buraka) w kogoś wartościowego... poza tym to Tobie ma być z nią dobrze- a wychodzi na to, że jest Ci z nią dobrze (a nawet lepiej ;) ).
To już raczej nie powinni być Twoi znajomi. Po co rozmawiać z kimś tak płytkim i obrzydliwym wewnętrznie? Okropni ludzie.
Twoja kobieta ma niesamowite szczęście, że trafila na kogoś takiego jak Ty. Fakt, o gustach sie nie powinno dyskutować, a Twoi "kumple" są najzwyczajniej w świecie nie warci Twojej/Waszej uwagi. Powodzenia w życiu i wielu szczęśliwych chwil!