#Okhl3

Początek pracy w policji, czyli drogówka, trafiło się na "wypadkowy", lata 90., więc też wszystko wyglądało inaczej.

Wezwanie mocno wieczorne, wsiadamy z partnerem do Poldka i lecimy na miejsce zdarzenia. Potrącenie. Matka i dwójka dzieci (wiek około 5 latek). Sprawca - typowe karczycho w BMW-icy.

Wysiadamy i już wiemy, że wkur*ienie sięga zenitu. Matka przechodziła spokojnie po pasach, kierowca zapierdzielał ile fabryka dała przez miasto. Dzieci niestety były przed matką. But jednego dziecka znalazłem kilka latarni dalej...

Mężczyzna nie wiedział co zrobić, stał wryty jak w ścianę przy aucie i patrzył na to co zrobił. Partner od razu wyciągnął broń z kabury, powalił osobnika na kolana i przyłożył pistolet do czoła z krzykiem "Patrz, coś narobił, skur*ielu!". Chłop się zeszczał w gacie. Błagał o litość.

Był pod wpływem. Narkotyki.

Nie bierzcie tego gówna nigdy. Nie prowadźcie pod wpływem.
I nie pracujcie w policji, jeżeli macie słabe nerwy. Koszmary mam do dzisiaj.
letskilleachother Odpowiedz

Zachowanie partnera, chociaż pod wpływem emocji, to jednak przesadzone wobec człowieka, który nie zamierzał użyć przemocy i sam był w szoku.

crimsoneye

Może, ale autor sam wspominał, że to inne czasy były. Kiedyś policjanci nie chodzili tak na paluszkach jak teraz, gdzie sprawca jeszcze obróci zachowanie policjanta i stanie się ofiarą. Pewnie danie komuś w mordę nie przynosiło większych konsekwencji

Niezjanoma

Moim zdaniem dobre zachowanie partnera. Ten kierowca to bezbronna owieczka, która się naćpała i wsiadła za kółko? Nie, to zwykły idiota i "sku*wiel", który potrącił dziecko.

letskilleachother

@crimsoneye, to nie znaczy, że należało “dawać w mordę”. Różnego rodzaju reżimy na przykład sankcjonują przemoc wobec własnych obywateli, ale legitymizuje ją to tylko z prawnego, nie moralnego punktu widzenia.
@Niezjanoma, wiem, że są ludzie, którzy w popularnym rozumieniu “zasługują” na przemoc, bo społeczeństwo kierowane ogólnym kompasem moralnym aż rwie się, by wyznaczać karę, ale to już chyba nie czasy linczu i tym podobnych przyjemności…?

CzarownicyPies

Może i przesadzone, ale też jeśli ktoś prowadzi po zażyciu narkotyków to nie jest "człowiekiem, który nie zamierzał użyć przemocy". Dla mnie każdy, kto wsiada za kółko pod wpływem jest potencjalnym mordercą.

Wowfans123

Założyłem konto tylko żeby odpowiedzieć na komentarze pod tym wyznaniem. Każdy kto wsiada za kierownicę pod wpływem alkoholu, narkotyków czy czegokolwiek innego zamierza zrobić krzywdę , jest świadomy tego , że nie jest w stanie prowadzić, a mimo to podejmuje ryzyko. Niestety według prawa jest to nieumyślne spowodowanie śmierci , ale jeśli jesteś pod wpływem i zabijasz to to jest morderstwo i nie powinniśmy tego nazywać inaczej.

Olusza

Prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu czy narkotyków powinno być traktowane jak usiłowanie zabójstwa z premedytacją. Więc skoro wsiadł do auta -> zamierzał kogoś skrzywdzić, wiedział doskonale, że coś takiego może się stać.

PannaKot

To, że bucik dziecka był dalej oznacza, że je zabił

LordRahl Odpowiedz

Jakoś mało wiarygodne wyznanie, cytuje "Wysiadamy i już wiemy, że wkur*ienie sięga zenitu." i dalej "Mężczyzna nie wiedział co zrobić, stał wryty jak w ścianę przy aucie i patrzył na to co zrobił." oraz "Był pod wpływem. Narkotyki".
Serio uważacie, że jak matka była tak zdenerwowana zostawiła by go w spokoju przy aucie i jakoś nie wydaje mi się, że jak koleś był pod wpływem zatrzymał by się i czekał spokojnie na przyjazd policji.

SunkInSorrow Odpowiedz

Ja jestem zbyt wrażliwa, by pracować jako policjantka. Już bym tam płakała..

mamyczas Odpowiedz

Ludzie, którzy biorą naprawdę muszą mieć na*rane w głowie. Tacy ludzie powinni wykonywać przez całą odsiadkę w więzieniu najcieższą pracę oraz powinni codziennie oglądać film zmontowany ze zdjęć z miejsca zbrodni, jako przestrogę odnośnie tego, co narkotyki mogą zrobić z ludźmi.

mamyczas

Problem w tym, że szkodzi również sobie, narkotyki czy jakieś dopalacze naprawdę ostro ryją banię. Jak chcę ćpać proszę bardzo, ale nie mów, że to nie jest problem, bo to jest problem dla niego, ale może to być też problem dla jego rodziny. A jakby twój syn czy córka zaczął/zaczęła ćpać to też byś mówił/mówiła, że nie ma problemu, bo nie szkodzi otoczeniu?

mamyczas

Poza tym faktycznie trochę nieścisle się wyraziłem; w pierwszym komentarzu miałem na myśli ludzi, którzy po zażyciu narkotyków popełniają przestępstwo. Jednak nie zmienia to faktu, że ludzie, którzy biorą sami sobie szkodzą niezależnie czy popełniają przestępstwo czy nie.

isoprophoplex

Strasznie nie lubię słowa "narkotyki" używanego w kontekście takim jak powyżej. To brzmi, jakby wszystkie psychoaktywne substancje były śmiercionośną trucizną podawaną iniekcyjnie. Oczywiście, po niczym co zmienia percepcję nie wsiada się za kółko, ale juz tak w kontekście narkotyków samych w sobie, to trzeba edukować, a nie straszyć! Babcie z pedagogami nawrzucają do jednego worka fentanyl, heroinę, trawę i inne grzyby mówiąc, że wszystko zabija, a potem taki kajtek widzi, że kolega już trzeci weekend z rzędu coś wciąga i żyje, wiec na pewno to nie jest takie groźne... No i się zaczyna,

wroblitz

Mnie z kolei dziwi ta skrajna dwubiegunowość, którą zaprezentował tu Mamyczas. Narkotyki to kryminogenne zło, za które powinno się wysyłać do łagrów i pozbawiać praw obywatelskich, ale alkohol jest już spoko (a już na pewno nie można go przecież uznać za narkotyk). Innymi słowy, nie przezkadzają Ci setki ludzi, którzych widzisz codziennie upijających się w ogródkach, pubach, na urodzinach, ślubach, w święta, w klubach, nierzadko wsiadając później za kółko i powodując nieporównywalnie więcej wypadków i innych przestępstw niż ludzie pod wpływem narkotyków
Przykładowe dane z 2012 r.:
Zabojstwa: pod wpływem narkotyków: 2, pod wpływem alkoholu: 294
Udział w bójce lub pobiciu: narkotyki - 9, alkohol - 4 416
Uszkodzenie rzeczy: narkotyki - 5, alkohol - 6 695,
ale niech no tylko zobaczysz, że ktoś popala marihuaninen na ławeczce, to zaraz do łagru, kryminalistę jednego, bo szkodzi społeczeństwu!

ArdeliaLortz Odpowiedz

No niby wszyscy to wiemy, słyszymy co jakiś czas takie apele. A i tak co chwilę są informacje, że pijany lub naćpany kierowca kogoś zabił. Wniosek z tego taki, że apele g**o dają, bo i motkiem można by niektórym do łba tłuc a i tak nie trafi.

Lisielyko Odpowiedz

Chyba w milicji

Dodaj anonimowe wyznanie