#eVM8B

Terapeuta zachęcił mnie, żebym zaprosił dziewczynę, która mi się podoba, na jakąś kolację czy imprezę. Zrobiłem jak mówił i... odmówiła, mówiąc, że wyglądam na zbyt zdołowanego, żeby się ze mną gdziekolwiek pokazywać. Terapeutę mam, bo zdiagnozowano u mnie depresję. Z tej wirówki psychicznego spierd**enia chyba nigdy już nie wyjdę.

#syoUs

Mam 17 lat i pracuję w niewielkiej lodziarni. Mam na tyle mały ruch, że większość klientów doskonale znam i wiem, co zawsze zamawiają. Zdarzają się nawet klienci, którzy przychodzą tylko wtedy, kiedy jestem ja, a nie inne moje zmienniczki. O jednym z takich klientów chciałabym opowiedzieć. 

Zawsze, kiedy jestem koło południa, przychodzi do mnie pan w podeszłym wieku. Ma problemy ze słuchem i ze wzrokiem, ale mimo to zawsze jest uśmiechnięty. Zawsze prosi mnie o loda w plastikowym kubeczku, które mamy do napojów. Normalnie nie powinno się sprzedawać tak lodów, ale rozumiałam, że starszy pan mógł upuścić rożek i po prostu było mu tak wygodniej. Nie zwróciłam nigdy uwagi na to, czy je loda zaraz po otrzymaniu, czy mu smakuje, tylko od razu zajmowałam się innymi klientami. Natomiast dzisiaj nie miałam kolejki, więc uważnie patrzyłam, co robi. 

Starszy pan wziął łyżeczkę, włożył do kubka z lodem. Ten następnie delikatnie włożył do materiałowego worka. Zdziwiona, zapytałam, czy mu się nie roztopi, zanim dojdzie do domu. On natomiast powiedział: "Mieszkam po drugiej stronie ulicy w blokach, więc jak wracam do domu, to jeszcze nie są bardzo roztopione. A te lody nie są dla mnie, tylko dla żony. Marysia ma olbrzymie problemy z poruszaniem się i leży w łóżku. Zawsze ją karmię, a po obiedzie daję jej te lody. Uwielbia je". Mówiąc te słowa uśmiechnął się, ukłonił i poszedł w kierunku domu. 

Życzę takiej miłości każdemu!

#ivy1s

W ostatni piątek wpadłem cały zadowolony po pracy do domu, żeby rozpocząć weekend od piwka przy komputerze, ale musiałem zacząć od posprzątania domu, bo mój pies zeżarł coś i obsrał dosłownie cały dom. Wypranie i umycie wszystkiego zajęło mi calutki weekend. W sumie to nadal czuję smród gówna, ale to chyba już w nosie mi zostało.

#n8NHu

Od kiedy jestem w związku z chłopakiem, nigdy nie byłam tak domyta. Tak dobrze czytacie. Od tej pory zawsze jestem czysta. Mycie włosów codziennie? O tak. Podmywanie się trzy razy dziennie - standard. Mycie zębów, czyszczenie paznokci stało się moim nałogiem. Już nie wspomnę o depilacji. Pogrom. Tak tak, przedtem byłam strasznym syfem. Potrafiłam się nie myć trzy dni, a czasem nawet tydzień .

Zapewne zapytacie jak to możliwe, że ktoś nie zwrócił mi uwagi. Po co? Pracuję głównie w domu przez internet. Z domu rzadko wychodziłam.

Propsy dla miłości.
Mam 28 lat.

Żodyn nie wie, żodyn, że obawiam się rachunków za gaz i wodę.

#x3q62

Lekcja biologii w pierwszej liceum, odpowiedź ustna.
Idzie mi bardzo dobrze, pada ostatnie pytanie: "skąd pozyskuje się metan". Odpowiadam, że pochodzi na przykład od krów. Nauczycielka drąży: "a jak się go pozyskuje?". Chwila zaćmienia... "No krowy podłącza się do takich specjalnych maszyn".

Dopiero dziki śmiech w klasie uświadomił mnie w głupocie jaką wypowiedziałam.

#71vMc

Kiedy byłam nowa na anonimowych i dodałam swoje pierwsze wyznanie, chcąc dorzucić pikanterii rozpętałam gównoburzę pod owym wpisem udając, że to nie ja, przy tym obrażając autorkę. Nie wiedziałam tylko, że mój nick podświetli się na niebiesko, a ludzie zaczną myśleć, że mam jakąś chorobę dwubiegunową :D
PS. Pozdrawiam wszystkich uczestniczących w tym syfie.

#Opy2R

Pewnego lata gdy ściągałam pranie w sumie to tylko jedne majteczki z zewnątrz, od razu po wejściu do domu czyli po jakichś dziesięciu sekundach je obrałam (byłam w sukience, nikt nie dostrzegł braku dolnej bielizny). Nie zauważyłam w nich pierdolonej osy, która z impetem wbiła się w moja punie.

#aKZww

Mam fioła na punkcie butów. Ale nie kupowania.
Buty to pierwsza rzecz, na jaką patrzę u człowieka. Idę ulicą i patrzę ludziom na buty. Muszę zobaczyć buty każdej mijanej osoby, jak nie zdążę to oglądam się za siebie, żeby tylko wiedzieć jakie buty nosi ten obcy człowiek. Ludzi w mojej szkole, a nawet niektórych na moim osiedlu, kojarzę po butach, nie po twarzy.

Najczęściej chodzi o sprawdzenie czy ktoś ma markowe buty czy nie - chociaż prywatnie uważam że nie to się liczy, np nie widzę sensu kupować drogich markowych butów dziecku, które za pół roku z nich wyrośnie.

Patrzę na te buty, ale nie żeby ludzi oceniać. Tak naprawdę obojętnie co ktoś ma na nogach - jak coś drogiego to myślę sobie, że fajnie że dobrze się komuś powodzi i go stać, a jak zwykłe tanie buty to myślę "no i faktycznie nie trzeba mieć nie wiadomo czego żeby spoko wyglądać".
 
Co ciekawe, ten fioł nie przekłada się na to co noszę - nie mam miliona par butów, tylko kilka, i w dodatku niezbyt drogich.
Ot, taka przypadłość.

#phhPZ

Jak byłam mała to dowiedziałam się, nie wiem skąd, o co chodzi z seksem i że panowie mają penisy itd. Wiedziałam też, i to już absolutnie nie mam pojęcia skąd ten pomysł, że trąba słonia to jest właśnie penis, więc jak w telewizji leciała scena ze słoniami to zawsze robiłam się zawstydzona, a kiedy rodzice mówili mi, że trąba słonia służy do picia i oddychania to wiecie, ja wiedziałam lepiej i byłam na sto procent przekonana, że mi tylko wciskają taką bajeczkę dla dzieci.
Dodaj anonimowe wyznanie