#VqfSx

Dostałam pierwszego okresu, mając około 10 lat (+/- 1 rok).

1. Nie byłam uświadomiona, co to jest. Mało tego.
Miałam taką patologię w domu, że moją pierwszą myślą było "mama będzie krzyczeć, że zabrudziłam majtki". Do dziś pamiętam (a już trochę lat mam), jak po kryjomu prałam i suszyłam żółte gacie, żeby przypadkiem nie zauważyła, że są mokre.

2. Na drugi dzień kolejne majtki brudne. W końcu poszłam, z pochyloną głową, pokazać je matce.
Co prawda nie krzyczała, ale wpędziła mnie w totalne poczucie winy, że mam okres. Kilka ładnych lat myślałam, że to coś złego. Miałam zabronione mówić o tym koleżankom. Jak proponowały basen, miałam kłamać, że mam tego dnia wizytę u lekarza.

Jej komentarz po latach:
A bo mi smutno było, że od takiego małego będziesz się musiała męczyć. Myślałam, że trochę później dostaniesz.
Soterius Odpowiedz

Ja miałam naprawde rozwiniętą edukację w szkole. Pamiętam że od 4 klasy miałyśmy spotkania z jakimiś paniami (po prostu sponsorowane przez firmy podpasek i tamponów) i każda z nas dostawała kilka podpasek w ładnych kolorowych pudełeczkach żebyśmy sobie nosiły w razie czego w plecakach. Dodatkowo mialyśmy pogadanki z nauczycielką a chłopaki w tym czasie z nauczycielem o takich typowo damskich i męskich sprawach i czułam się na prawde uświadomiona przez to.

Mammalia

U mnie też była taka pogadanka, szkoda, że w czerwcu w 6 klasie. Wtedy 90% dziewczyn w klasie już miesiączkowało.

TakaSobieAnn

Ja miałam takie spotkania i w podstawówce i w gimnazjum. Jednakże już od podstawówki miałam zajęcia z wychowania do życia w rodzinie, na których pani wszystko nam tłumaczyła tak, by każda dziesięcio/jedenastolatka mogła zrozumieć. Aż dziwne, że autorka w wieku 10 lat nie miała pojęcia o miesiączce.

Przytulmnie

A ja idiotka w piątej klasie w starejj szkole dziewczynki na pewno miały te podpaski i tampony ja to musiałam przegapić bo w tej szkole do której chodziłam do piątej klasy tego nie było .Moja siostra miała aż łącznie 3 takie pudełeczka z podpaskami itd .

Linux

Z jednej strony dobrze, że takie zajęcia są przeprowadzane, ale z drugiej to trochę smutne, że edukacją seksualną dzieci zajmują się najczęściej firmy produkujące podpaski/tampony a nie ich rodzice.

Mammalia

Tu nawet nie można powiedzieć o edukacji dzieci, u mnie na tym spotkaniu były tylko dziewczyny. Chłopcy poszli z nauczycielką na boisku. Na dodatek nauczycielka kazała nam nic nie mówić o tym o czym było to spotkanie.

Frimes

Dziewczynkom od początku wmawia się, że okres to coś wstydliwego, a chłopcy pękają ze śmiechu widząc podpaskę, urocze, czyż nie?

martyquss

U mnie też było takie spotkanie, również dostałyśmy kolorowe pudełka "na pierwszą miesiączkę". W 3 gimnazjum. Trochę się spóźnili.

Mammalia

@Frimes, na dodatek chłopcy nie wiedzą nic o miesiączce prócz tego, że ona jest. Przerażająca rzecz.

honestly

Masakra. Ja miałam takie lekcje od 2 klasy podstawówki i było to zrozumiałe, bo co z tego, że w wieku 8-9 lat mało kto ten okres dostaje (chociaż była taka osoba w klasie), skoro chyba jednak wypadałoby wiedzieć PRZED okresem co to jest i o co chodzi. Poza tym też nie czaję sensu rozdzielania płciowego na takich lekcjach. Ok, faceci nie muszą słuchać o podpaskach i tamponach, bo po co im to, ale np. o układzie rozrodczym i tym podobnych rzeczach to już powinno być wspólnie. Szczególnie te części bardziej fizjologiczne, bo podstawową budowę i tak będzie każdy miał na biologii. Załóżmy, że kiedyś kobieta urodzi syna, a facet od niej ucieknie/umrze/będzie pracował za granicą i jak ona ma go wychować sama jak się totalnie nie zna? Chyba, że już to zmieniali.

Anonimka334

Ja miałam wdz od 4 klasy, ale o miesiączce i seksie dowiedziałam się w 6 z internetu. Dlaczego? Bo babka z wdz czytała nam bajki o złotej kaczce, a słowo podpaska było zakazane. Gdyby nie moja ciekawość to do 2gim bym nie wiedziała co to okres (nadal nie dostałam), bo nasza pani na przyrodzie ominęła dział o rozmnażaniu

Poroniec Odpowiedz

Co za koszmar...
Niech ktoś jeszcze powie, że edukacja seksualna jest zbędna. Oczywiście, że rodzice powinni edukować, ale jak widać nie wszyscy rodzice o tym mówią - większość nie mówi, bo się wstydzi. A nawet jeżeli to w szkole tak czy inaczej powinny być takie zajęcia, jest tyle niepotrzebnych lekcji - a coś tak ważnego jest bagatelizowane lub prowadzone w karygodny sposób.
Współczuję Autorko...dziewczynki i tak są już bardzo wrażliwe na tym punkcie, po takich słowach od matki musiałaś czuć się strasznie. To nie powinno było się wydarzyć. Można tak łatwo temu zapobiec, ale nie! Bo po co.
I jeszcze traktowanie okresu jako mękę...z takim myśleniem musi być ciężko. To natura, to coś naszego. (Pomijam oczywiście kwestie kiedy kobiety cierpią podczas okresu, jest to rzecz jasna męka, ale chodzi mi o sam fakt posiadania okresu + zbyt duży ból może też zwiastować, że jest coś nie tak, nie zawsze ból to natura, często ginekolog i tabletki pomagają).

Sebastian001

Nikt tak nie mówi. Czego się nakręcasz?

Poroniec

Nie nakręcam się. Po prostu wiem, że są osoby, które tak uważają, że to niepotrzebne, że o tym się nie mówi, że to seksualizacja młodzieży i dzieci.

OneMillionDolar

Takie sprawy to normalnie na lekcjach biologii (czy co tam innego jest w podstawówce) powinny być omawiane, akurat w tej kwestii nie są potrzebne jakieś specjalne zajęcia z edukacji seksualnej.

Poroniec

Edukacja seksualna powinna być od podstawówki, bo na takich zajęciach nie mówi się tylko o okresie i o dorastaniu. To też rozmowa o inności, tolerancji, o szacunku, o tym, że zawsze można powiedzieć 'nie', o złym dotyku - pedofilia/molestowanie, o chorobach wenerycznych, antykoncepcji, zdrowych relacjach. To jest bardzo obszerny temat. Oczywiście na biologii też jest to omawiane - jak jest zbudowany człowiek itp, nie pamiętam czy jest coś o okresie. W każdym razie takie zajęcia powinny być odpowiednio wcześnie, a nie wtedy kiedy każda dziewczynka już ma okres. Chociaż oczywiście też powinno się o tym mówić. Uważam, że to bardzo poważny i ważny temat. A już na pewno bardzo potrzebny, w końcu młodzi ludzie muszą być świadomi. Im większa świadomość tym mniej tragedii.

JiminChimChim

Ja miałam to szczęście, że mieliśmy WDŻ od 3 czy 4 klasy. i też mądrych rodziców, bo chodziły wszystkie dzieci. Same zajęcia wspominam bardzo miło, oglądaliśmy filmy (na vhs, ale bardzo życiowe), rozmawialiśmy o seksie, o miłości, jak to postrzegamy, o antykoncepcji, gdzie pani uczulała chłopców, że to nie tylko działka kobiety i że oni też powinni mieć prezerwatywy, o różnicach między płciami i jak działa na nas huśtawka hormonów. Dodatkowo jakoś od 3 klasy higienistka na bilansie pytała nas, czy wiemy co to okres i że zawsze możemy do niej przyjść w razie awarii, bo ma specjalnie dla nas podpaski. Raz nawet ja skorzystałam, bo wzięłam za mało i dostałam dwie bez jakiegokolwiek spojrzenia czy komentarza.

Shadowcat7

Problem istnieje i trzeba z nim walczyć. Duża liczba młodych kobiet nie ma pojęcia o tak oczywistych rzeczach, jak ich własna fizjologia. Jakiś rok temu czytałam wyznanie, w którym poruszono kwestię wizyt u ginekologa. Przerażająco dużo kobiet skomentowało, że jeśli nic się nie dzieje, to nie ma sensu chodzić do ginekologa. Że takie wizyty kontrolne to tylko niepotrzebny stres, widzimisię, rozbieranie się przed obcym(!), strata czasu. Byłam w szoku, kiedy to przeczytałam. Dwudziesty pierwszy wiek, a mentalność jak ze średniowiecza. Kiedy próbowałam je przekonać do częstszych wizyt, albo chociaż samobadania, zostałam zminusowana.

Tak samo bolą mnie ludzie, którzy nie uznają edukowania dzieci w tych sprawach.

Ginnungagap Odpowiedz

Jaka troskliwa mamusia, pewnie myślała, że jak Ci nic na ten temat nie powie to okres sam sie przestraszy, pójdzie i przyjdzie za kilka lat -.-

L00seC0ntr0l Odpowiedz

To jest po prostu straszne. Niektórzy powinni przejść psychotesty zanim założą swoją rodzinę :/

queenB Odpowiedz

Hm. Wiecie co, ja nie rozumiem za bardzo tego hurr durr niektórych środowisk na edukację seksualną. Myślę, że nie ma sensu robić osobnego, rocznego przedmiotu na ten temat, ale na przykład fajną formą byłyby warsztaty cykliczne, dostosowane do wieku i problemów uczniów. Naprawdę, dziecku nie uschną uszy i automatycznie nie stanie się degeneratem, jak dowie się, czym jest seks, czym antykoncepcja. A być może nie wygłupi się przed rówieśnikami i nie dozna szoku, szukając odpowiedzi na redtube. Ja (dobre 15 lat temu) miałam jakieś spotkania o podpaskach, mama nawet pokazywała mi w książeczce żeński i męski układ rozrodczy. Rozumiałam więc, że mam okres, żeby kiedyś zostać matką. Ale to nie dawało mi odpowiedzi na inne moje pytania. W 4 klasie zapytaliśmy na przyrodzie, co to seks. A nauczycielka na to: "sex to płeć po angielsku" i była bardzo zadowolona, że nas wykiwała. Potem było WDŻ - dyrektorka powiedziała, żeby "uważać", bo chłopcy będą chcieli nas "wykorzystać". Rozwiesiła nawet plakat z kobietą przyodzianą w listki, podpisany "dziewictwo - ogród zamknięty". A ja miałam w głowie wielkie "???? jakie dziewictwo i jakie wykorzystać??".

Arushat

I tu jest właśnie pies pogrzebany. Albo nauka masturbacji i rodzajów zabawek erotycznych w podstawówce, albo indoktrynowanie treści pseudochrześcijańskich, typu piekło za pocałunek przed ślubem (seks przprzedmałżeński został zakazany przez kler, nie ma o tym niczego w Piśmie, więc nie powinien być uznawany za grzech). Od skrajności w skrajność. Ja nigdy dziecka nie puszczę na WDŻ.

queenB

W mojej szkole wdż uczyła stara komuszka, więc akurat kler nie miał z tym nic wspólnego. W tej samej szkole zaledwie kilka lat wcześniej 8-klasiści mieli lekcje z nakładania prezerwatyw. Po prostu dziecko musi poznać podstawowe fakty w szkole, w wieku, kiedy zaczyna dojrzewać, od przygotowanego do tego nauczyciela, a nie być zbywane jakimiś metaforami (jak ta dziewczyna, co "była blisko" z kolegą w ławce).

Shadowcat7

Arushat, dlaczego uważasz, że lekcje WDŻ oferują tylko takie postawy? Bo usłyszałeś w telewizji? O najdziwniejszych odchyłach najwięcej się słyszy, bo to sensacja. Większość takich lekcji jest prowadzona normalnie. Oczywiście, wiele powinno się zmienić. Przede wszystkim zatrudnianie starych, pruderyjnych kobiet, które będą jedynie krążyły wobec tematu antykoncepcji, unikając go jak ognia.

WilaWianki

Arushat, ale wiesz, że ta niesławna "nauka masturbacji" dotyczyła nie dzieci z podstawówki, tylko upośledzonych umysłowo nastolatków, które nie radziły sobie ze swoim popędem?

Arushat

To, co napisałem, to są skrajności, żadko występujące w przyrodzie. Łatwo było tego się domyśleć, ale...
Wracając. Największą bolączką WDŻ jest to, że przedstawia seks w sposób mechaniczny. Może być nawet najlepsza nauczycielka, ale mimo to wpaja wiedzę z technicznej strony. Nauka antykoncepcji, chorób wenerycznych itp. powinna być dodatkiem, a nie główną osią wiedzy o seksie. Na ten problem zwracam uwagę. Wypieranie ze strefy uczuciowej.
P.S. Nie oglądam TV.

LucaSenpai Odpowiedz

Sam nie chodziłem na wdż, bo więcej tam było gadania o tym jak mama musi kochać dziecko i że dziecko musi sprzątać żeby się odwdzięczyć za tą miłość.... Niż jakiejkolwiek edukacji seksualnej. Nie mam pojęcia gdzie się tego nauczyłem, ale raczej to od starszych znajomych, to trochę coś od rodziny, ale jestem przekonany że czasem wiem więcej niż wspaniała elita która chodziła na te lekcje tylko po to by robić plakaty o tym że rodzina jest ważna....
Śmiech pusty ogarnia że nauczyciele tak bardzo się "starają" przekazać nam wiedzę, że zamiast powiedzieć - ruchaj się w gumce, powiedzą - jeszcze nie czas na związek, a później wielkie oburzenie że ciąże w gimnazjum. Nie mówię że wszyscy, ale cholera, niektórzy nie powinni uczyć na takich lekcjach a już na pewno nie siostry zakonne... A znam takie przypadki.

lulu034 Odpowiedz

Gdy dostałam pierwszej miesiączki to wiedziałam, co się dzieje, ale tak bałam się krzykow za pobrudzone majtki, ze przez trzy dni chodziłam z papierem lub wkładkami matki w majtkach. A było lato i upał, więc krwi było dużo. Kiedy zauważyła, co robię, mówiła do mnie o tym szeptem, chociaż byłyśmy całkiem same w domu. Później za to głośno się śmiała do ojca, jaka głupia jestem, ze się wstydzilam tak bardzo, ze nawet sama sobie podpasek nie kupiłam.

asmodea Odpowiedz

edukacja seksualna powinna być od 1wszej klasy, w czwartek to ja już dawno miałam okres.

Oromi Odpowiedz

Ja swój okres miałam w wieku 12 lat.
Myślałam, że ktoś mi się włamał do pokoju i wbił między nogami, nóż..
Połowa łóżka była we krwi...

karinuredo Odpowiedz

Mnie mama uświadamiała od 7 roku życia, że mogę szybciej dostać. Dostałam w wieku 10 lat. A 5 lat później mama żałowała, że mnie do lekarza nie zapisała by mi to trochę opóźnić, cóż ja też, bo od 10 roku życia co miesiąc czuje się jakbym umierała 3 dni w miesiącu.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie